Hejo! Przepraszam, miał być wcześniej, ale jak zwykle wyszło inaczej. Choroba mnie dopadła, ale już jest lepiej, wracam do życia. Dobra rozdział mi się nie podoba, ale nie mnie to oceniać. Miłej lektury! A i zmieniłam wygląd bloga. Mam nadzieję, że się podoba.
___________________
-Haley, nie denerwuj się bo się
spocisz – skarciła pannę młodą druhna.
- Oj tam, oj tam najwyżej mi
makijaż spłynie z twarzy.
- No ale wtedy twoja biała suknia
będzie cała czarnych i brązowych
plamach. Chcesz tego – brunetka spojrzała groźnie na nią. Blondynka pokręciła
głową.
-Wiesz, że jesteś kochana? Sama
powinnaś się już przygotowywać, a nie jesteś nawet uczesana.
-Tak wiem, wiem mówić mi o tym
nie musisz, ale chyba naprawdę masz rację powinnam już iść do domu, bo o
piętnastej trzydzieści ma przyjść już po mnie kolega.
- Zdradzisz mi już w końcu kto
to?
-Nie dowiesz się dopiero o
szesnastej, przykro mi.
- Męczysz mnie już prawie od
tygodnia, proszę powiedz mi – prosiła z miną szczeniaczka Haley.
-Nie, wytrzymałaś prawie cały
tydzień, więc te kilka godzin dasz radę.
-Jesteś wredna.
-Tak wiem i dobrze mi z tym. Już
spadam, zostawiam cię samą, mam nadzieję, że się nie poryczysz i nie zniszczysz
mojego i Sam dzieła. Dlatego też bym to ja nie była niszczycielką tego
dzieła nie przytulę cię na pożegnanie.
- Szkoda, dobra jakoś wytrzymam,
zaraz przyjedzie z lotniska mama z kuzynostwem, a właśnie Jus był zawiedzony,
że z nim nie idziesz.
- Haley, nawet nie wiem jak on wygląda, a zdjęcia z
dzieciństwa mnie nie obchodzą – dodała
szesnastolatka. – Dobra lecę, pa – w powietrzu przesłała buziaka.
*
Nina weszła do domu. W salonie
ujrzała już swoich dziadków. Babcia miała ubraną długą, pomarańczową suknie,
czarne, długie włosy miała spięte w schludny kok. Natomiast dziadek miał na
sobie czarny smoking i tego samego koloru muchę. A jego siwe włosy jak zwykle w
jednym miejscu odstawały. Babcia Halinka stała z grzebieniem nad dziadkiem
próbowała ,,coś” z nimi zrobić.
-Henio, nie wierć się tak!
-Ale Halinko ja siedzę już tak
sztywno.
-Sztywno, sztywno? Henio, ale ty
przecież cały czas się wiercisz!
-Kobieto, nie masz racji po raz
kolejny.
-Babcia, dziadek jak dawno was
nie widziała – dziewczyna podbiegła do swoich dziadków ich uściskać.
-Jezu wnusiu jak ty wyrosłaś,
wyładniałaś – zachwycał się dziadek.
-No, ale Heniu jaka z niej
chudzina. Matka jeść ci w ogóle jeszcze daje?
- Tak, codziennie jak wracam ze
szkoły czeka mnie ciepły obiadek zrobiony przez mamę, albo w tak zwanych
wyjątkowych sytuacjach przez Paula – skłamała. Na co Paul zachichotał a Nan
posłała jej dziękujące spojrzenie.
-Dobra idź się dziecko już
ubierać, bo nie zdążysz –wyganiała babcia.
*
Dziewczyna powoli schodziła po
schodach uważając, żeby się nie potknąć
w swoich wysokich szpilkach . Włosy miała delikatnie zakręcone i zapleciony w
niedbały warkocz opadający na ramię. Gdzieniegdzie z warkocza wychodziły
kosmyki włosów. Sukienka
natomiast idealnie pasowała do jej fryzury. Makijaż był delikatny, jednak nie
na tyle, by był całkiem niewidoczny.
-Łał –powiedział dziadek.
-Henio zamknij buzię, bo ci mucha
wleci – skarcił swojego małżonka babcia.
- You look lovely today (Ślicznie
dziś wyglądasz) – powiedział ktoś po angielsku.
- Och, thank you. Been waiting for? (Och,
dziękuję. Długo czekałeś?)- odpowiedziała w tym samym języku nastolatka.
-Nie, tylko chwileczkę. Nawet się zresztą nie
nudziłem. Masz całkiem zabawnego dziadka.
-Dziękuję, za komplement –
odezwał się starszy pan.
-Henio, z tymi twoimi włosami nic
się nie da zrobić, może gdybyś się tak nie wiercił – narzekała babcia. – I jak
ty wyglądasz? Ogarnij się już!
-Kobieto znowu przesadzasz. Nie
wiem jak wy, ale ja zgłodniałem – rzekł dziadek Henio i wyszedł do pomieszczenia
obok.
-Zacznijcie się już martwić o
jutrzejsze śniadanie, bo ten żarłok
wszystko wam zje.
-Słyszałem to kobieto mojego
życia – krzyknął z kuchni wspomniany mężczyzna.
-Naprawdę nie żartuję – dodała teatralnym
szeptem kobieta.
-Babciu, od kiedy wy mówicie po
angielsku?
-Oj wnusiu, od kiedy Paul poznał
Haley, od razu wiedzieliśmy, że ona mu nie odpuści. Nie znam jej osobiście, ale
to musi być złota dziewczyna.
- Masz rację babciu to złota
dziewczyna.
*
-Droga młodzieży, skierujmy się
do mojego automobilu.
-Ale Henio, on nie jest twój
tylko jest wypożyczony i żaden z niego automobil, tylko zwyczajny samochód
Henio.
-przesadzasz jak zwykle kobieto.
-Twój dziadek tak zawsze? –
zapytał Loczek.
-Czasami jeszcze gorzej mu odbija-
szepnęła Nina wsiadając na tylnie siedzenie.
*
-Mój wnuk poprosił mnie, żebym
wygłosił tę oto mowę. Jest to dla mnie szczegółu lny ,moment. Mój wnuk się
żeni, nigdy nie myśleliśmy z Halinką, że dożyjemy tego momentu. Jeszcze kilka
lat temu nie pomyślałbym, że kogokolwiek sie znajdzie, kto by wytrzymał z nim
dłużej niż trzy dni. Pamiętam, gdy w przedszkolu oznajmił nam w domu, że ma
dziewczynę. Następnego dnia przyszedł do domu i powiedział, że zerwał z nią ,
bo bawiła się z małym Maćkiem,, ale znalazł już sobie nową dziewczynę, i że nie
mamy się o niego martwić. Z żadną ni wytrzymał dłużej niż tydzień …
-Nie prawda dziadku, bo w zerówce
chodziłem dwa tygodnie z rudą Zuzią – cała sala wybuchła śmiechem.
-Haley musi być aniołem, albo
mieć nerwy ze stali, jeśli jeszcze nie zostawiła mojego wnuka. Pamiętaj młody ,
nie schrzań jego, bo drugiej takiej nie znajdziesz. I zostaniesz starym zrzędą,
jak nasz sąsiad Kowalski. Mówię ci to jako stary, doświadczony życiem facet.
Jeśli ją naprawdę kochasz, to każdego poranka, przy każdym pocałunku będziesz
zakochiwał się w niej na nowo. Bo prawdziwa miłość to taka, która przetrwa lata
i jeszcze dłużej. Dziękuję –rozległy się gromkie brawa, dziadek zszedł ze sceny
hotelu znajdującego się na obrzeżach miasta.
-Zatańczymy? – zaproponował Harry.
-Tak, jasne – zgodziła się
brunetka.
Leciała akurat dość szybka
piosenka. Weszli na parkiet i zaczęli tańczyć, gdy z głośników popłynęła wolna,
romantyczna ballada. Dziewczyna poczuła się niezręcznie, Hazza chwycił
dziewczynę za rękę, która chciała już zejść z parkietu i już po chwili
tańczyli. Dziewczyna położyła chłopakowi głowę na ramieniu.
-Dziękuję, że mnie zaprosiłaś –szepnął
jej do ucha nastolatek.
-Nie , to ja dziękuję, że się w
ogóle zgodziłeś. Gdyby nie ty to siedziałabym z kuzynem Haley i gadała o
matmie.
-Wiesz w ogóle, który to ten
Justin?
-Nie i na razie nie chcę, chociaż
tak mnie to pewnie nie ominie, bo panna młoda będzie chciała ,,umilić” sobie
jeszcze bardziej dzień.
-Długo czekać nie musiała –szepnęła
mu na ucho brunetka, widząc zbliżającą się przyjaciółkę i jakiegoś znajomego
chłopaka, przystojnego chłopaka dodam.
-Nina, to jest Justin, Justin to jest Nina.
-Hej, mam wrażenie, że my się już
kiedyś widzieliśmy.
-Tak, nie byłeś może kiedyś na
wymianie międzyszkolnej we Włoszech?
-Skąd wiesz?
-Chodziłeś do tej szkoły co ja,
jak byłeś na wymianie. Pamiętasz może Alexa?
-No jasne, nawet spałem u niego w
domu!
- No ja jestem jego dziewczyną,
byłą dziewczyną –dodała dla jasności.
-Przykro mi . A to jest twój owy
chłopak? –spytał spoglądając na Loczka.
-Nie, to mój przyjaciel.
Aktualnie jestem sama,
-Zbiera się po ostatnim związku takim
jednym palantem –wtrąciła Haley.
-Wiem, że Zayn zachował się jak
debil, ale nie musisz obrażać go przy obcych – bronił przyjaciela Harold.
-No dobra, ale on skrzywdził
Ninę. Ta przez niego wylądowała w szpitalu!
-No wiesz, gdyby trochę bardziej uważała
i nie właziła na jezdnię na czerwonym, to by jej samochód nie potrącił!
Nina ze łzami w oczach szybkim
tempem oddaliła się od znajomych.
-Tu jesteś, wszędzie cię szukałem
– powiedział Styles do dziewczyny siedzącej na schodach przed budynkiem.
-Czemu to powiedziałeś? To była
jego wina, to przez niego i tę jego ,,kuzynkę” Merry wpadłam pod auto, gdyby
mnie naprawdę kochał, to by mnie nie zdradził a ja dowiedziawszy się tego
oczywiście z gazety, nie wybiegłabym na jezdnię tak szybko. Chociaż z drugiej
strony, to była była wina kierowcy, bo …- w tym momencie chłopak pocałował
dziewczynę mocno i namiętnie.
-Co to było?
-Przeprosiny, nie powinienem był
tak o tobie mówić. Wspomniałaś, że Zayn powiedział ci, że to jego kuzynka tak?
-Yhm. A co?
-Bo to wcale jego kuzynka nie
była.
-Wiedziałam.
-To była jego była dziewczyna,
którą spotkał przypadkiem w nocnym klubie.
-Aha, ale dlaczego się z nią
całował?
-Pewnie chcieli sprawdzić czy coś
jeszcze do siebie czują.
To i tak nie zmienia faktu, że
tak nie powinien robić będąc ze mną, to była zdrada.
-Wiem, zimno ci wejdźmy do środka, bo się jeszcze
przeziębisz
Dziadek Henio i babcia Halinka - i już wiadomo o kogo chodzi ;D
OdpowiedzUsuńHahahaha miałam nagły przebłysk myślenie, dlatego to tak ...
Usuń