niedziela, 28 października 2012

Rozdział 13 – Dziadek Henio i babcia Halinka.

Hejo! Przepraszam, miał być wcześniej, ale jak zwykle wyszło inaczej. Choroba mnie dopadła, ale już jest lepiej, wracam do życia. Dobra rozdział mi się nie podoba, ale nie mnie to oceniać. Miłej lektury! A i zmieniłam wygląd bloga. Mam nadzieję, że się podoba.
___________________

-Haley, nie denerwuj się bo się spocisz – skarciła pannę młodą druhna.
- Oj tam, oj tam najwyżej mi makijaż spłynie z twarzy.
- No ale wtedy twoja biała suknia będzie cała  czarnych i brązowych plamach. Chcesz tego – brunetka spojrzała groźnie na nią. Blondynka pokręciła głową.
-Wiesz, że jesteś kochana? Sama powinnaś się już przygotowywać, a nie jesteś nawet uczesana.
-Tak wiem, wiem mówić mi o tym nie musisz, ale chyba naprawdę masz rację powinnam już iść do domu, bo o piętnastej trzydzieści ma przyjść już po mnie kolega.
- Zdradzisz mi już w końcu kto to?
-Nie dowiesz się dopiero o szesnastej, przykro mi.
- Męczysz mnie już prawie od tygodnia, proszę powiedz mi – prosiła z miną szczeniaczka Haley.
-Nie, wytrzymałaś prawie cały tydzień, więc te kilka godzin dasz radę.
-Jesteś wredna.
-Tak wiem i dobrze mi z tym. Już spadam, zostawiam cię samą, mam nadzieję, że się nie poryczysz i nie zniszczysz mojego i Sam dzieła. Dlatego też bym to ja nie była niszczycielką tego dzieła  nie przytulę cię na pożegnanie.
- Szkoda, dobra jakoś wytrzymam, zaraz przyjedzie z lotniska mama z kuzynostwem, a właśnie Jus był zawiedzony, że z nim nie idziesz.
- Haley, nawet  nie wiem jak on wygląda, a zdjęcia z dzieciństwa mnie  nie obchodzą – dodała szesnastolatka. – Dobra lecę, pa – w powietrzu przesłała buziaka.
*
Nina weszła do domu. W salonie ujrzała już swoich dziadków. Babcia miała ubraną długą, pomarańczową suknie, czarne, długie włosy miała spięte w schludny kok. Natomiast dziadek miał na sobie czarny smoking i tego samego koloru muchę. A jego siwe włosy jak zwykle w jednym miejscu odstawały. Babcia Halinka stała z grzebieniem nad dziadkiem próbowała ,,coś” z nimi zrobić.
-Henio, nie wierć się tak!
-Ale Halinko ja siedzę już tak sztywno.
-Sztywno, sztywno? Henio, ale ty przecież cały czas się wiercisz!
-Kobieto, nie masz racji po raz kolejny.
-Babcia, dziadek jak dawno was nie widziała – dziewczyna podbiegła do swoich dziadków ich uściskać.
-Jezu wnusiu jak ty wyrosłaś, wyładniałaś – zachwycał się dziadek.
-No, ale Heniu jaka z niej chudzina. Matka jeść ci w ogóle jeszcze daje?
- Tak, codziennie jak wracam ze szkoły czeka mnie ciepły obiadek zrobiony przez mamę, albo w tak zwanych wyjątkowych sytuacjach przez Paula – skłamała. Na co Paul zachichotał a Nan posłała jej dziękujące spojrzenie.
-Dobra idź się dziecko już ubierać, bo nie zdążysz –wyganiała babcia.
*
Dziewczyna powoli schodziła po schodach uważając, żeby się  nie potknąć w swoich wysokich szpilkach . Włosy miała delikatnie zakręcone i zapleciony w niedbały warkocz opadający na ramię. Gdzieniegdzie z warkocza wychodziły kosmyki włosów.  Sukienka natomiast idealnie pasowała do jej fryzury. Makijaż był delikatny, jednak nie na tyle, by był całkiem niewidoczny.
-Łał –powiedział dziadek.
-Henio zamknij buzię, bo ci mucha wleci – skarcił swojego małżonka babcia.
- You look lovely today (Ślicznie dziś wyglądasz) – powiedział ktoś po angielsku.
- Och, thank you. Been waiting for? (Och, dziękuję. Długo czekałeś?)- odpowiedziała w tym samym języku nastolatka.
-Nie,  tylko chwileczkę. Nawet się zresztą nie nudziłem. Masz całkiem zabawnego dziadka.
-Dziękuję, za komplement – odezwał się starszy pan.
-Henio, z tymi twoimi włosami nic się nie da zrobić, może gdybyś się tak nie wiercił – narzekała babcia. – I jak ty wyglądasz? Ogarnij się już!
-Kobieto znowu przesadzasz. Nie wiem jak wy, ale ja zgłodniałem – rzekł dziadek Henio i wyszedł do pomieszczenia obok.
-Zacznijcie się już martwić o jutrzejsze  śniadanie, bo ten żarłok wszystko wam zje.
-Słyszałem to kobieto mojego życia – krzyknął z kuchni wspomniany mężczyzna.
-Naprawdę nie żartuję – dodała teatralnym szeptem kobieta.
-Babciu, od kiedy wy mówicie po angielsku?
-Oj wnusiu, od kiedy Paul poznał Haley, od razu wiedzieliśmy, że ona mu nie odpuści. Nie znam jej osobiście, ale to musi być złota dziewczyna.
- Masz rację babciu to złota dziewczyna.
*
-Droga młodzieży, skierujmy się do mojego automobilu.
-Ale Henio, on nie jest twój tylko jest wypożyczony i żaden z niego automobil, tylko zwyczajny samochód Henio.
-przesadzasz jak zwykle kobieto.
-Twój dziadek tak zawsze? – zapytał Loczek.
-Czasami jeszcze gorzej mu odbija- szepnęła Nina wsiadając na tylnie siedzenie.
*
-Mój wnuk poprosił mnie, żebym wygłosił tę oto mowę. Jest to dla mnie szczegółu lny ,moment. Mój wnuk się żeni, nigdy nie myśleliśmy z Halinką, że dożyjemy tego momentu. Jeszcze kilka lat temu nie pomyślałbym, że kogokolwiek sie znajdzie, kto by wytrzymał z nim dłużej niż trzy dni. Pamiętam, gdy w przedszkolu oznajmił nam w domu, że ma dziewczynę. Następnego dnia przyszedł do domu i powiedział, że zerwał z nią , bo bawiła się z małym Maćkiem,, ale znalazł już sobie nową dziewczynę, i że nie mamy się o niego martwić. Z żadną ni wytrzymał dłużej niż tydzień …
-Nie prawda dziadku, bo w zerówce chodziłem dwa tygodnie z rudą Zuzią – cała sala wybuchła śmiechem.
-Haley musi być aniołem, albo mieć nerwy ze stali, jeśli jeszcze nie zostawiła mojego wnuka. Pamiętaj młody , nie schrzań jego, bo drugiej takiej nie znajdziesz. I zostaniesz starym zrzędą, jak nasz sąsiad Kowalski. Mówię ci to jako stary, doświadczony życiem facet. Jeśli ją naprawdę kochasz, to każdego poranka, przy każdym pocałunku będziesz zakochiwał się w niej na nowo. Bo prawdziwa miłość to taka, która przetrwa lata i jeszcze dłużej. Dziękuję –rozległy się gromkie brawa, dziadek zszedł ze sceny hotelu znajdującego się na obrzeżach miasta.
-Zatańczymy? – zaproponował Harry.
-Tak, jasne – zgodziła się brunetka.
Leciała akurat dość szybka piosenka. Weszli na parkiet i zaczęli tańczyć, gdy z głośników popłynęła wolna, romantyczna ballada. Dziewczyna poczuła się niezręcznie, Hazza chwycił dziewczynę za rękę, która chciała już zejść z parkietu i już po chwili tańczyli. Dziewczyna położyła chłopakowi głowę na ramieniu.
-Dziękuję, że mnie zaprosiłaś –szepnął jej do ucha nastolatek.
-Nie , to ja dziękuję, że się w ogóle zgodziłeś. Gdyby nie ty to siedziałabym z kuzynem Haley i gadała o matmie.
-Wiesz w ogóle, który to ten Justin?
-Nie i na razie nie chcę, chociaż tak mnie to pewnie nie ominie, bo panna młoda będzie chciała ,,umilić” sobie jeszcze bardziej dzień.
-Długo czekać nie musiała –szepnęła mu na ucho brunetka, widząc zbliżającą się przyjaciółkę i jakiegoś znajomego chłopaka, przystojnego chłopaka dodam.
-Nina, to jest Justin, Justin to jest Nina.
-Hej, mam wrażenie, że my się już kiedyś widzieliśmy.
-Tak, nie byłeś może kiedyś na wymianie międzyszkolnej we Włoszech?
-Skąd wiesz?
-Chodziłeś do tej szkoły co ja, jak byłeś na wymianie. Pamiętasz może Alexa?
-No jasne, nawet spałem u niego w domu!
- No ja jestem jego dziewczyną, byłą dziewczyną –dodała dla jasności.
-Przykro mi . A to jest twój owy chłopak? –spytał spoglądając na Loczka.
-Nie, to mój przyjaciel. Aktualnie jestem sama,
-Zbiera się po ostatnim związku takim jednym palantem –wtrąciła Haley.
-Wiem, że Zayn zachował się jak debil, ale nie musisz obrażać go przy obcych – bronił przyjaciela Harold.
-No dobra, ale on skrzywdził Ninę. Ta przez niego wylądowała w szpitalu!
-No wiesz, gdyby trochę bardziej uważała i nie właziła na jezdnię na czerwonym, to by jej samochód nie potrącił!
Nina ze łzami w oczach szybkim tempem oddaliła się od znajomych.
-Tu jesteś, wszędzie cię szukałem – powiedział Styles do dziewczyny siedzącej na schodach przed budynkiem.
-Czemu to powiedziałeś? To była jego wina, to przez niego i tę jego ,,kuzynkę” Merry wpadłam pod auto, gdyby mnie naprawdę kochał, to by mnie nie zdradził a ja dowiedziawszy się tego oczywiście z gazety, nie wybiegłabym na jezdnię tak szybko. Chociaż z drugiej strony, to była była wina kierowcy, bo …- w tym momencie chłopak pocałował dziewczynę mocno i namiętnie.
-Co to było?
-Przeprosiny, nie powinienem był tak o tobie mówić. Wspomniałaś, że Zayn powiedział ci, że to jego kuzynka tak?
-Yhm. A co?
-Bo to wcale jego kuzynka nie była.
-Wiedziałam.
-To była jego była dziewczyna, którą spotkał przypadkiem w nocnym klubie.
-Aha, ale dlaczego się z nią całował?
-Pewnie chcieli sprawdzić czy coś jeszcze do siebie czują.
To i tak nie zmienia faktu, że tak nie powinien robić będąc ze mną, to była zdrada.
-Wiem, zimno ci wejdźmy do środka, bo się jeszcze przeziębisz

2 komentarze:

  1. Dziadek Henio i babcia Halinka - i już wiadomo o kogo chodzi ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha miałam nagły przebłysk myślenie, dlatego to tak ...

      Usuń

Pisz, pisz!