poniedziałek, 25 czerwca 2012

Rozdział 4 - Niespodziewany gość.

Sorry sorry sorry. Za błędy za częstotliwość dodawanie nowych rozdziałów. Przepraszam!!!
______________________
Usłyszała pisk opon odjeżdżającego samochodu, odetchnęła. Czując zmęczenie, powlokła się powoli do łazienki, by chwilę później rzucić się na łóżko i od razu zasnąć.
*
Obudziły ją mocne promienie słońca wpadające przez odsłonięte okno, którego najwyraźniej zapomniała zasłonić przed zaśnięciem. Wyczuła, że nie jest w pokoju sama.
- Paul, wyłaź z tond, znajdź sobie wreszcie prawdziwą dziewczynę i na nią się gap jak śpi- mruknęła odwracając się na drugi bok.
- Eeee Nina- odezwał się jej brat.- Wiesz, ale ktoś tu na ciebie czeka, już dość długo – Nina od razu wyskoczyła z łóżka.
- Ktoś ty i co tu robisz o tak wczesnej porze? –Krzyknęła brunetka, widząc wszystko zamazane. –Paul gdzie są moje okulary!
-Proszę- ,,nieznajomy” podał zielonookiej wspomniany przedmiot. Nastolatka założyła okulary i wszystko nabrało właściwych kształtów.
-Oj , sorry nie miała pojęcia, że to ty.
-Nic nie szkodzi – powiedział uśmiechając się zniewalająco, do właścicielki pokoju.
- To ja wam nie przeszkadzam- powiedział wycofując się w porę, aby uniknąć poduszki ciśniętej przez Ninę w jego kierunku.
- Ładnie ci w okularach.
- A dziękuję, dziękuję – obydwoje wybuchnęli śmiechem. –Kogo ja oszukuję wyglądam okropnie.
-Nie jest źle.
-Ej no nie pocieszasz.
Ej no, przynajmniej byłem szczery. Ale ja tu w innej sprawie. Twój telefon …
- Ej no gdzie mój telefon właśnie – przerwała mu.
- Jest cały i zdrowy – zaśmiał się. – Czy telefon może być cały z i zdrowy – zadał samemu sobie pytanie.
-Nie mam pojęcia …
- A właśnie- z kieszeni wyciągnął żółtego smartfona.
- Dzięki.
- Nie ma za co – uśmiechnął się. Zaległa kłopotliwa cisza, którą przerwał młody pan Malik.
-Mam pytanie …
-Wal śmiało- powiedziała Nina, stojąc w swojej przepastnej garderobie. (Ubrania)
- Chcesz iść ze mną na próbę, było bi mi niezmiernie miło gdybyś się zgodziła.

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 3 - Rozmowa


 A więc na początku przepraszam, że tak długo nic nie dawałam ale zrozumcie miałam ważniejsze sprawy na głowie, musiałam się uczyć na finał konkursu o Moniuszce z muzyki. Nie obiecuję notek co tydzień bo zrobiło się ciepło a ja nie mam zamiaru spędzać tego czasu przed komputerem. Pozdrawiam. A i jeszcze jedno jak czytacie te moje wypociny to proszę dodawajcie się do obserwatorów i piszcie komentarze, bo tak nie wiem czy piszę dla kogoś czy tylko dla samej siebie. Jak będą choć dwa komentarze następny rozdział dam szybciej.
________________________________________
- Długo mieszkasz w Londynie? – Spytał ją stojąc w kolejce do baru.
-Od roku, przedtem mieszkaliśmy z tatą w Rzymie, a jeszcze wcześniej jak byłam mała to w Polsce.
- W Polsce?
- Tak z mamą i dziadkami, ale jak miałam siedem lat to ojciec sobie o nas przypomniał. I tak tłukę się trochę po świecie- powiedziała brunetka.
- Twoi rodzice nie są razem?
- Nie, rozstali się jak miałam trzy lata …
-Aha … przepraszam, nie powinienem, mogło cię to urazić.
-Nic nie szkodzi, nikomu o tym jeszcze nie mówiłam, a potrzebuję tego już od dawna, nic nie mów jeszcze nie skończyłam . Powiedziała widząc, że chłopak otwiera usta by coś powiedzieć. –A najgorsze jest to, że matka gdyby nie to, że ojciec umarł te nieszczęsne dwa lata temu, w ogóle by nas do siebie nie zabrała. Właściwie to nie miała wyboru, bo ja nie jestem jeszcze pełnoletnia. A Paul on … jemu właściwie to zwisa to gdzie śpi.
- Oj znam też i takich. Skończyłaś już swoją kawę?
- Tak a ty? – Spytała i spojrzała w oczy chłopakowi. Patrzył na nią w niezwykły sposób, tego się opisać niestety nie da.
- Coś nie tak? – Spytał, widząc, że dziewczyna dłużej mu się przygląda.
- Nie, nic. Tylko wiesz zauważyłam, że masz niebiesko zielone oczy.
-Yyy … dzięki – powiedział najwyraźniej zmieszany chłopak.
- Idziemu, właściciel dziwnie się na nas  gapi, wiesz chyba chce już zamykać. A tak ogólnie to tylko my zostaliśmy- powiedziała Nina wstając i zakładając kurtkę.
-Do widzenia! –Krzyknęli jednocześnie do właściciela, po czym ze śmiechem opuścili lokal.
- Chodźmy do parku – zaproponowała, a raczej postanowiła dziewczyna.
- No dobra idziemy.
Park znajdował się naprzeciwko baru, więc daleko nie mieli.
- Nie jest ci zimno? –Spytał.
- Nie –skłamała. Naprawdę było jej bardzo zimno. Z trudem powstrzymywała się od szczękania zębami .
No przecież widzę, że ci jest zimno. Ślepy nie jestem- odrzekł po czym ściągnął bluzę i podał ją dziewczynie. Ta wzięła ją i ubrała. Poczuła silną woń słodkich perfum chłopaka.
-Wiesz, ale teraz ty marzniesz. Mam ci oddać bluzę?
- No ja wytrzymam, nie ściągaj jej – powiedział spoglądając groźnie na swoją koleżankę.
- No dobra, tylko nie patrz się tak na mnie- powiedziała z wielkim bananem na ustach.
-Późno już trochę.
- Gadasz. (Napisałabym gorzej no ale)
- Nie dochodzi pierwsza w nocy.
-O Boże matka mnie zabije. O ile wróciła już z randki.
- Odwiozę cię, będzie szybciej.
-I tak już dużo dla mnie zrobiłeś.
- No nie daj się dłużej prosić.
- Ych, no dobra.
Pięć minut później Zayn zaparkował pod domem Niny.
-Bluzę oddasz mi następnym razem jak się spotkamy, mam nadzieję, że to będzie niedługo.
-Ja też, musimy to powtórzyć- powiedziała Nina, dając buziaka w policzek na pożegnanie chłopaków, po czym zarumieniona swoją śmiałością rzuciła tylko krótkie pa i wysiadła z samochodu, by chwilę później zniknąć za drzwiami swojego domu.