Przepraszam ale wyjeżdżam na 2 tygodnie na obóz nas morze i nie będę miała możliwości dodawanie nowych rozdziałów. Ale obiecuje, że napiszę kilka nowych rozdziałów i jak wrócę dodam coś na pewno. Pozdrawiam Oliwia. A i ten no piszcie komentarze.
piątek, 13 lipca 2012
niedziela, 8 lipca 2012
Rozdział 6 - NIESPODZIANKA!!!
No i jest rozdział 6. A i dziękuję za te miłe komentarze. Wiecie jakiego one dają kopa? Przynajmniej człowiek wie że się podoba, i że ma dla kogo pisać. To motywuje do dalszego pisania. Dziękuję i nadal piszcie a rozdziały będą częściej.
____________________________
Wieczorem Nina tak jak stała położyła się do łóżka i rano
widać było tego okropne skutki. Włosy były poplątane, a makijaż rozmyty. Wszystko
dawało by nawet fajny efekt, gdyby był
halloween. A nie był. Chcąc nie chcąc wstała i ruszyła do łazienki. Na zewnątrz
było dość ciepło, więc zdecydowała się na coś wygodnego, a jednocześnie
wygodnego, gdyż nie wiedziało co dla niej przygotował Zayn. {Ubrania)
Lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Wreszcie po siedmiu
dłuuuugich godzinach wyszła przed szkołę.
-NINAAAAA!!!! –Usłyszała wołanie swojego brata. Szybkim
krokiem skierowała się ku czarnemu BMW – prezentu od dziadka na osiemnaste
urodziny Paula.
-Musisz tak wrzeszczeć. Nie chcę żeby ludzie wiedzieli, że jesteś
moim bratem, zresztą po castingu i tak wszyscy o tym mówią. Ale jeszcze tego mi
brakuje aby stado rozwrzeszczanych fanek rzuciło się na ciebie … za bardzo cię
kocham – dodała z ironią w głosie.
- Yyy no przepraszam, nie zauważyłabyś mnie, a tak przynajmniej
zaoszczędzimy czas i się nie spóźnisz.
-No ale gdzie ja mam się spóźnić? Przecież ja nigdzie z nimi
się nie umawiałam.
-Dobra powiem, że to jest niespodzianka.
- Jaka niespodzianka/- Spytała. Musiała mieć przy tym bardzo
inteligentny wyraz twarzy, bo jej brat zaczął się tarzać ze śmiechu.
- Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. A teraz wskakuj,
bo się naprawdę spóźnimy.
Dziewczyna wsiadła niepewnie do auta.
*
-m Powiesz mi wreszcie gdzie jedziemy? –Spytała spokojnie
brunetka.
-Nie, ale już prawie jesteśmy na miejscu – rzekł i zrobił
głośniej radio.
-MOŻESZ TO ŚCISZYĆ?- Krzyknęła. W odpowiedzi chłopak tylko
pokręci głową. Sprawa była przegrana z Paulem nikt nie wygra.
- Jesteś uparty – szepnęła. Po niecałych piętnastu minutach
stanęli na poboczu, obok czarnego terenowego samochodu, o który opierał się nie
kto inny jak Zayn. Ninie od razu rozbłysły oczy. Wysiedli z samochodu.
- Oddaję ci moją siostrę. A i ma być o północy w domu. Bo
stary będzie z tobą źle i co gorsze ze mną, bo matka ma wrócić po pierwszej.
Więc dzieci ja już wam nie przeszkadzam – zaśmiał się cicho ze swoich słów,
wsiadł do samochodu i tyle go widzieli.
- Chodź musisz coś zobaczyć – podał jej rękę, ale uprzedzam z
tond , tam jest kawałek. Jak się
zmęczysz to mi powiedz.
Szli milcząc ponad pół godziny, gdy chłopak się odezwał:
- Jeszcze chwilę i będziemy.
Chłopak nie kłamał. Chwilę później ich oczu ukazał się
piękny widok. Wokół całego jeziora rozciągała się plaża, na której ktoś
zbudował na tle lasu drewniany domek.
- Tu jest pięknie – wyszeptała Nina.
- Wiem – odpowiedział jej brunet o objął ją ramieniem. –To domek
moich dziadków.
- Oni wiedzą, że tu jesteśmy?
Kiwnął głową.
- Niczym się teraz nie martw. Co byś powiedział na kąpiel w
jeziorze? Woda o tej porze roku jest już całkiem ciepła. No prooooszę –
powiedział robiąc minę kota za Schreka.
- No dobra.
*
Cali mokrzy siedzieli przy ognisku śmiejąc się i jedząc
pieczone pianki.
- Znowu jest ci zimno? –Spytał opiekuńczym tonem młody
Malik. W odpowiedzi dziewczyna pokręciła głową. – No ja k nie, jak tak. Kotku
mnie nigdy nie oszukasz – uśmiechnął się i ruszył ku wspomnianemu wcześniej
drewnianemu domkowi. –Zaraz wracał – zdążył krzyknąć, by zaraz po tym zniknąć w
nim, wracając z białyk kocem w zielone kwiatki.
Okrył dziewczynę kocem i usiadł obok niej. Nina oparłą głowę
o jego ramię.
- Mogła bym tak wiecznie.
- Obiecuję ci , że wrócimy tu, ale na dłużej, a teraz musimy
wyruszać w drogę, bo będę miał poważne kłopoty, jeśli nie odwiozę cię na czas.
- Zayn, ale ja się boję – pisnęła brunetka spoglądając w
stronę ciemnego lasu.
- Ze mną ci nic nie grozi.
*
Zmęczona dniem pełnym wrażeń, niebieskooka zasnęła w
samochodzie. Brunet na miejscu by jej nie budzić, wyciągnął ją delikatnie z
samochodu i przepuszczony przez Paula w drzwiach wniósł dziewczynę po schodach
do jej pokoju.
środa, 4 lipca 2012
Rozdział 5 - Próba.
Rozdział by by później gdyby nie to, że lekarz nie pozwala mi wychodzić z domu. Niem ma to jak choroba w wakacje :(
_________________________
Nina spuściła wzrok.
- Oczywiście jeśli sprawi ci to przyjemność. Tylko może
najpierw ubiorę się i zjem śniadanie. PAUL!!!- Wrzasnęła na cały dom.
- Nie drzyj się obudzisz matkę, wróciła Yyy no…
-Znowu?
-Tak, wiesz jakiego ma później kaca przez tydzień.
- Idź z Zaynem zrobić mi śniadanie.
-A sama nie możesz?- Odpowiedział jej bart.
-Nie, bo ja idę do łazienki się ubrać – powiedziała,
wchodząc do pomieszczenia obok garderoby.
-Przyzwyczajaj się, dobrze ci radzę, ona tak zawsze –
szepnął Paul.
-Wcale nie! – Krzyknęła przez zamknięte drzwi wchodząc pod
prysznic.
*
-To jutro po szkole mam zabrać Ninę tam – upewniał się jej
brat.
-Tak i pamiętaj cii
ani słowa, ta ma być niespodzianka. Dobra masz już tą sałatkę?
-Chodźmy do jadalni, zapewne już na nas czeka. – Nastolatka szybko
na palcach wymknęła się do wspomnianego pomieszczenia.
-0 No ile można czekać! –Powiedziała udając królową. –Chyba będzie
trzeba wymienić służbę co wy na to?
- Jak można siedzieć tyle w łazience? –Odpowiedział pytanie
na pytanie Paul.
- Oj , an nie mówiłem ci, wszystkie takie są- uśmiechnął się
Zayn.
*
-Najedzona?
-Tak.
-Jeśli zaraz nie wyjedziemy to się spóźnimy. Paul jedziesz z
nami? – Spytał rówieśnik dziewczyny. (Zayn)
-Nie ja mam jeszcze chwilę, zresztą chcę później zabrać
Hayley do kina.
- Aha dobra to pa – pomachała mu na pożegnanie siostra.
*
- Daleko jeszcze? –Marudziła dziewczyna.
-Nie już jesteśmy –Zayn zatrzymał auto i z niego wysiadł po
czym otworzył drzwi od strony pasażera.
-Dzięki.
- Chodźmy – powiedział chłopak.
*
Siedziałam między dźwiękowcem, a nauczycielką śpiewu Zayna,
chłopak śpiewał jakąś bliżej nie znaną mi piosenkę.
-STOP! –Krzyknęła nauczycielka śpiewu. –Możesz ostatni wers
zaśpiewać wyżej, a pomiędzy zrób dłuższą przerwę.
- Dobrze, mam zacząć od początku?
- Yhm, ale to już ostatni raz, a później spróbujesz z resztą
grupy. –W tym samym momencie do pomieszczenia wpadło sześciu roześmianych
nastolatków.
- Zaczynamy już, bo przyznam śpieszy się nam – powiedział chłopak
w loczkach.
- Jasne, Zayn teraz spróbuj to zaśpiewać tak samo jak przed
chwilą samemu.
*
Nina siedziała na kanapie, nieco znudzona.
- Na dziś koniec, za drzwiami czeka już kolejna grupa. Jutro
spotykamy się o tej samej porze… -
chłopcy wydali krótki jęk. Natomiast nauczycielka roześmiała się. – Komu nie
pasuje?- Prawie wszyscy podnieśli rękę. – To może spotkamy się rano o , zwolnię
was ze szkoły. –Panowie posłusznie przytaknęli i opuszczali powili studio.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)