No i jest rozdział 6. A i dziękuję za te miłe komentarze. Wiecie jakiego one dają kopa? Przynajmniej człowiek wie że się podoba, i że ma dla kogo pisać. To motywuje do dalszego pisania. Dziękuję i nadal piszcie a rozdziały będą częściej.
____________________________
Wieczorem Nina tak jak stała położyła się do łóżka i rano
widać było tego okropne skutki. Włosy były poplątane, a makijaż rozmyty. Wszystko
dawało by nawet fajny efekt, gdyby był
halloween. A nie był. Chcąc nie chcąc wstała i ruszyła do łazienki. Na zewnątrz
było dość ciepło, więc zdecydowała się na coś wygodnego, a jednocześnie
wygodnego, gdyż nie wiedziało co dla niej przygotował Zayn. {Ubrania)
Lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Wreszcie po siedmiu
dłuuuugich godzinach wyszła przed szkołę.
-NINAAAAA!!!! –Usłyszała wołanie swojego brata. Szybkim
krokiem skierowała się ku czarnemu BMW – prezentu od dziadka na osiemnaste
urodziny Paula.
-Musisz tak wrzeszczeć. Nie chcę żeby ludzie wiedzieli, że jesteś
moim bratem, zresztą po castingu i tak wszyscy o tym mówią. Ale jeszcze tego mi
brakuje aby stado rozwrzeszczanych fanek rzuciło się na ciebie … za bardzo cię
kocham – dodała z ironią w głosie.
- Yyy no przepraszam, nie zauważyłabyś mnie, a tak przynajmniej
zaoszczędzimy czas i się nie spóźnisz.
-No ale gdzie ja mam się spóźnić? Przecież ja nigdzie z nimi
się nie umawiałam.
-Dobra powiem, że to jest niespodzianka.
- Jaka niespodzianka/- Spytała. Musiała mieć przy tym bardzo
inteligentny wyraz twarzy, bo jej brat zaczął się tarzać ze śmiechu.
- Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. A teraz wskakuj,
bo się naprawdę spóźnimy.
Dziewczyna wsiadła niepewnie do auta.
*
-m Powiesz mi wreszcie gdzie jedziemy? –Spytała spokojnie
brunetka.
-Nie, ale już prawie jesteśmy na miejscu – rzekł i zrobił
głośniej radio.
-MOŻESZ TO ŚCISZYĆ?- Krzyknęła. W odpowiedzi chłopak tylko
pokręci głową. Sprawa była przegrana z Paulem nikt nie wygra.
- Jesteś uparty – szepnęła. Po niecałych piętnastu minutach
stanęli na poboczu, obok czarnego terenowego samochodu, o który opierał się nie
kto inny jak Zayn. Ninie od razu rozbłysły oczy. Wysiedli z samochodu.
- Oddaję ci moją siostrę. A i ma być o północy w domu. Bo
stary będzie z tobą źle i co gorsze ze mną, bo matka ma wrócić po pierwszej.
Więc dzieci ja już wam nie przeszkadzam – zaśmiał się cicho ze swoich słów,
wsiadł do samochodu i tyle go widzieli.
- Chodź musisz coś zobaczyć – podał jej rękę, ale uprzedzam z
tond , tam jest kawałek. Jak się
zmęczysz to mi powiedz.
Szli milcząc ponad pół godziny, gdy chłopak się odezwał:
- Jeszcze chwilę i będziemy.
Chłopak nie kłamał. Chwilę później ich oczu ukazał się
piękny widok. Wokół całego jeziora rozciągała się plaża, na której ktoś
zbudował na tle lasu drewniany domek.
- Tu jest pięknie – wyszeptała Nina.
- Wiem – odpowiedział jej brunet o objął ją ramieniem. –To domek
moich dziadków.
- Oni wiedzą, że tu jesteśmy?
Kiwnął głową.
- Niczym się teraz nie martw. Co byś powiedział na kąpiel w
jeziorze? Woda o tej porze roku jest już całkiem ciepła. No prooooszę –
powiedział robiąc minę kota za Schreka.
- No dobra.
*
Cali mokrzy siedzieli przy ognisku śmiejąc się i jedząc
pieczone pianki.
- Znowu jest ci zimno? –Spytał opiekuńczym tonem młody
Malik. W odpowiedzi dziewczyna pokręciła głową. – No ja k nie, jak tak. Kotku
mnie nigdy nie oszukasz – uśmiechnął się i ruszył ku wspomnianemu wcześniej
drewnianemu domkowi. –Zaraz wracał – zdążył krzyknąć, by zaraz po tym zniknąć w
nim, wracając z białyk kocem w zielone kwiatki.
Okrył dziewczynę kocem i usiadł obok niej. Nina oparłą głowę
o jego ramię.
- Mogła bym tak wiecznie.
- Obiecuję ci , że wrócimy tu, ale na dłużej, a teraz musimy
wyruszać w drogę, bo będę miał poważne kłopoty, jeśli nie odwiozę cię na czas.
- Zayn, ale ja się boję – pisnęła brunetka spoglądając w
stronę ciemnego lasu.
- Ze mną ci nic nie grozi.
*
Zmęczona dniem pełnym wrażeń, niebieskooka zasnęła w
samochodzie. Brunet na miejscu by jej nie budzić, wyciągnął ją delikatnie z
samochodu i przepuszczony przez Paula w drzwiach wniósł dziewczynę po schodach
do jej pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz, pisz!