sobota, 6 kwietnia 2013

Miał być jeszcze jeden rozdział, ale nie ma, bo zgubiłam mój ,,magiczny" zeszyt. Niestety, to już koniec, byłam tu prawie rok, z różnymi małymi i większymi przerwami, ciężko trochę mi się rozstać z tymi bohaterami i tą historią, ale to, co dobre, to się szybko kończy. No, ale nie martwcie się, już  wkrótce  powrócę z kolejną historią ;) Kto wie, może to nawet dzisiaj nadejdzie?

Epilog



-Kochanie pamiętaj dzwoń codziennie – powiedziałam do swojego męża, stojąc na prawie pustym lotnisku.
-Będę pamiętał przecież ty i Rose jesteście dla mnie najważniejsze –zapewniał mnie Harry.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też – powiedział piosenkarz po czym pocałował swoją żonę Ninę na pożegnanie i jeszcze raz zerknął na dwuletnią córeczkę. Po czym z żalem oddalił się do prywatnego samolotu.
Lecz może opowiem całą moją historię od początku. Zaczęło się wszystko …

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 23 - Na wieki będę z tobą …


No, cóż, musiałam to zrobić, innego wyjścia nie było. Niestety następny rozdziała będzie ostatnim ;( 
___________
Tydzień w Zakopanym grupce przyjaciół zleciał błyskawicznie. Ogólnie cały pobyt w Polsce zbliżał się ku końcowi. Na dwa dni przed powrotem wybuchła nie mała afera :
-Cały czas skaczesz wokół Haley, nosisz jej walizkę, siatki z zakupami, robisz śniadania, a mną się wcale nie zajmujesz! Jak cię o coś poproszę, to mówisz, że sama mogę to zrobić!
- Dan, słucha, Haley jest w ciąży, a Paul nie żyje. Chyba wypada jej pomóc, zresztą kochanie pani Halinka mnie prosiła.
-Ale czemu musiałeś akurat  ty? Jest przecież jeszcze Harry, Liam, Lou i Niall zresztą Ninie też by się nic nie stało, gdyby wzięła jej walizkę.
-Niny i chłopaków w to nie mieszaj – powiedział spokojnie. – Byłem w szpitalu, gdy zmarł jej mąż.
-Ooo, czego to ja się teraz dowiaduję. Pocieszyciel się znalazł.
-Kochanie, chyba się nie gniewasz …
-Nie mów do mnie kochanie! – krzyczała Danielle.
-Chyba mogę mówić do mojej dziewczyny kochanie?
-Byłej dziewczyny. To koniec Liam, koniec z nami. Nie mogę być z kimś takim, jak ty. A właśnie przespałam się z Zaynem.
-Cooo?!?!?!?!?!
- To, co słyszałeś, przespałam się z Zaynem.
-Jak mogłaś?!
-Normalnie i powiem ci, że wolałabym być z nim, niż z tobą!
-Jesteś okrutna!
-Wiem i nie myśl, że byłam z tobą, bo cię kocham!
-Czyli, że lecisz tylko i wyłącznie na moją kasę i sławę? Tak?
-Ależ oczywiście, że tak – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Idź i nie wracaj. Droga wolna! A z Zaynem sobie jeszcze pogadam.
-Z przyjemnością – powiedziała. – Za dwie godziny mam pociąg do Warszawy. Jutro będę w Londynie. Jak wrócisz, to w waszym domu nie będzie żadnych śladów po moim istnieniu. Kluczę zostawię pod wycieraczką – poinformowała chłopaka i wyszła z pokoju dla gości, który zajmowali.
Piosenkarz chwilę siedział na łóżku, po czym poderwał się gwałtownie i wybiegł do salonu, w którym siedział Mulat z Niallem.
-Świnia, jak mogłeś! Tak z moją dziewczyną?
 -Byłą dziewczyną – w pokoju pojawiła się Danielle.
-Ale o co ci teraz chodzi? – spytał zdezorientowany Zayn.
-Jak śmiałeś się przespać z Dan?  - krzyczał chwytając za koszulę chłopaka.
-Sama do mnie przyszła, jak ty byłeś u rodziców! I tak jakoś wyszło, ale ja nie chciałem, sama mnie pierwsza pocałowała – Liam puścił kolegę i klapnął bezradnie obok niego.
-Sorry, poniosło mnie. Po roku związku z nią dowiadują się, że mnie nie kocha i jest ze mną dla kasy i sławy. A do tego miała romans z moim przyjacielem. Myślałem, że takie rzeczy to tylko w Hiszpańskich telenowelach.
-Stary, nie załamuj się, to był tylko jednorazowy wyskok. Co nie zmienia faktu, że okrutnie postąpiła i przyznaję, nie powinienem jej wtedy ulegać.
- Spoko, znam ją, jak się uprze, to nie ma co …
- Przepraszam – poklepał go po plecach Mulat.
-Ej, czemu Danielle lata po całym domu i zbiera swoje rzeczy? – do pomieszczenia weszła Haley.
-Dan wyjeżdża dzisiaj – tłumaczył blondyn.
-Głupia nie jestem, tego się sama domyśliłam.
-Hej wszystkim!  - do salonu wpadła zziajana Nina z Harrym, El i Lou. –Co jest?
-Danielle wyjeżdża, ale nie wiem czemu. Właśnie próbuję się tego dowiedzieć – stwierdziła blondynka.
- Ona mnie nie kocha i zdradziła z mnie z nim – kiwnął poszkodowany w stronę Mulata.
-To wiele wyjaśnia, gdzie jest to coś, co śmie przebywać w domu moich dziadkó1)?
-Pakuje się.
-El, zawieziemy ja na dworzec, od razu, jak się spakuje. Niech jak najszybciej stąd znika – rzekł Louis.
-Dobrze złotko. Chodź poszukamy dziadka. Niech nam pożyczy klucze od auta.
-Zayn, pani Halina cię szukała. Jest w ogrodzie, idź do niej.
-Nina, chodź się przejść, musimy pogadać – zaproponował Harold.
-Chętnie.
W pomieszczeniu została sama Haley z Liamem.
*
Dziewczyna z chłopakiem szli brzegiem morza.
-Wiedziałem, że prędzej, czy później wyjdzie to na jaw. Muszę ci powiedzie, że mi do łóżka też się pchała, ale żeby nie było, nie dałem się, to była dziewczyna mojego kumpla, tego w życiu bym nie zrobił!
-Tak. Szkoda tylko, że zdążyła sobie tak owinąć Liama wokół palca. Biedny chłopak.
-Właściwie, to wyciągnąłem cię ba ten spacer, bo chciałem dać Haley i Liamowi troszkę prywatności. A dwa muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham ja ciebie …
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, od kont cię poznałem cały czas myślę o tobie. Jak byłaś z Zaynem, to mi się nóż w kieszeni otwierał, jak cię krzywdził. Nina kocham cię. Wyjdziesz za mnie? – powiedział jednym tchem Loczek.
-Nie wiem, co powiedzieć. Mam dopiero szesnaście lat, dla mnie to szok.
-Powiedz tak.
-Harry jesteś uroczy, też cię kocham, więc powiem tak, ale z ślubem zaczekajmy chociaż rok.
-Zgoda, dla ciebie wszystko – zgodził się wsuwając jej na palec pierścionek z różowym brylancikiem.-Dziękuję. Nina, kocham cię – powiedział i pierwszy raz tak naprawdę pocałował brunetkę. 

czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 22 – Kiciuś prawdę ci powie.


Wiecie, że zbliżamy się ku końcowi? Sama w to nie wierzę. To jest pierwsze opowiadanie, które dałam w całości! Szok. Rozdział dedykowany Lucynie ;) 
___________________
- Lola, pisk , zejdź z mojego łóżka. Głupi kot. Mogłam jeszcze tak słodko spać … no piękni dopiero ósma?
-C o tak krzyczysz? – Harry przewrócił się na drugi bok.
- Kot mi wlazł do łóżka i podrapał nogę.
-Kiciuś? Gdzie? – zerwał się gwałtownie z łóżka chłopak.
-Cicho, Haley śpi.
-Gdzie ten kot? –spytał szeptem.
- Nie wiem, pewnie pod łóżkiem teraz siedzi. Weź go zabierz z tond!
-Tu jesteś ślicznotko – powiedział do kociaka.
-Jako możesz mówić ślicznotko do tego potwora?
 -Ale ona jest śliczna.
-Nie, to jest potwór. Przez nią krwawię – pisnęła.
-Pokarz, mocno? – spytał troskliwie. – Uuu, no dość mocno. Gdzie trzymacie apteczkę?
- W łazience, chyba, że coś się zmieniło.
- Dobra, to ja wrzucę Niallowi do łóżka to cudo, a ty pójdziesz grzecznie do łazienki i na mnie poczekasz. Nie dotykaj rany! Jak przyjdę, to się tobą zajmę.
Nina pokuśtykała do łazienki, która znajdowała się tuż obok jej dużego pokoju na poddaszu. Po chwili w drzwiach pojawił się Harry,
-Kiepsko to wygląda. Usiądź na blacie. Gdzie masz apteczkę?
- W szufladzie obok, którą masz po prawej stronie – dodała z krzywym uśmiechem.
- Co się tak krzywisz?
-Boję się wody utlenionej.
-Powiadasz, iż boisz się wody utlenionej? Obiecuję, że nie będzie bolało – zapewniał . –A jak już, to bardzo słabo .
- Obiecujesz? – upewniała się brunetka.
-Obiecuję. Jakich chłopaków lubisz?
- A czemu pytasz?
-A tak sobie. Z ciekawości.
- Wysokich – odpowiedziała.
-Tylko tyle? – zdziwił się Loczek.
- Nie mam zbyt wysokich wymagań. Przyznaj się spodziewałeś się, że powiem, że kręcą mnie niscy blondyni o niebieskich jak niebo oczach i niezłej klacie. Co to, to nie. Nie jestem jakiś tam pierwszy, lepszy plastik z pierwszej, lepszej dyskoteki.
- Nawet tak, o tobie, to bym nie pomyślał, ja jestem zwykł Harry, który tak nie myśli o koleżance Ninie, którą bardzo lubi.
-Lubisz mnie?
- No pewnie, że tak. A czemu mam cię nie lubić? – zdziwił się.
-Bo jestem byłą dziewczyną Zayna, który jest twoim kumplem. A  do tego muszę przyznać, że jestem trochę dziwna, zwariowana i nigdy nic mi się nie chce.
- A ja i tak bardzo cię lubię. Już skończyłem – uśmiechnął się odkładając apteczkę do szuflady i wyrzucając śmieci do kosza.
- Już? Dziękuję!
-Nie ma za co. Wiesz, ile razy opatrywałem Gemme i chłopaków?
-Nie, no miałeś rację, nic, a nic nie bolało. Dziękuję.
 -Oj tam, oj tam.
-Głodna jestem 0 stwierdziła zeskakując z szafki.
-To chodź, zaniosę cię do kuchni.
- Nie, sama zejdę, dam radę. I tak dość dużo czasu dzisiaj mi już poświęciłeś. Zresztą, to nic nie boli.
- Dobra, ale żeby później niebyło.

-Zakochana para Nina i Harold – śpiewał Niall pod nosem, gdy para przyjaciół weszła do kuchni.
-Zamknij się blondi – krzyknęła Kate wchodząc przez okno do pomieszczenia.
-Drzwi znaleźć nie mogłaś? – warknął Irlandczyk.
-Kasia zawsze przez okno do nas do domu wchodziła i wchodzić nadal może – wyjaśnił dziadek dziewczyny.
- I nie widzi pan w tym  nic dziwnego ?
- Nie drogi chłopcze, sam wchodziłem do domu mojej żony Halinki w środku nocy przez okno.
-Czy pan sugeruje, że ona …
-Nie skądże! Mam tylko na myśli, że to nic dziwnego – przerwał pan Henryk. – Przyznaj się, wchodziłeś do domu przez okno.
-Tak, ale to było, jak jeszcze mieszkałem w Irlandii i Greg nie chciał mnie wpuścić do domu. Wchodziłem do swojego domu przez balkon …
- No, a na mnie krzyczysz – szatynka stając ze skrzyżowanymi rękoma obok blondyna.
-Dobra. Zgoda? –blondyn wyciągnął rękę w kierunku dziewczyny.
-Zgoda – powiedziała Katarzyna ściskając  rękę Nialla.
-Kasiu, a może chciałabyś pojechać z nami na tydzień do Zakopanego?  - zaproponowała pani Halina.
-Tak, bardzo chętnie, jeśli to nie problem, przez cały rok mieszkam w Krakowie, a czasu nie było, by jechać. Kiedy wyjeżdżacie?
-Jutro w nocy – odpowiedziała na pytanie przyjaciółki Nina.
-Kto ma ochotę iść na plaże? – do kuchni weszła ubrana w turkusowe krótkie spodenki Eleonor.
-Zależy, kto idzie  - po chwili zastanowienia rzekł Loczek.
-Chętnie bym z wami poszła, ale nie mogę. Obiecałam mamie, że pojadę z Krzyśkiem do miasta. A właśnie mama prosiła, bym spytała, czy czegoś państwu nie potrzeba.
-Och tak moje drogie dziecko. Miałam sama jechać po jedzenie na drogę, ale skoro jedziecie, to chyba mogę zabrać się z wami?
- Oczywiście.
*
Godzinę późnej Danielle, Eleonor, Nina i Harry znaleźli się na pobliskiej plaży.
-Jak tu cicho i spokojnie. Zupełnie inaczej niż na Hawajach, albo Krecie.
-Oj, gdybyś pojechał do Gdańska, Sopotu lub chociaż Milne, to byś zmienił zdanie – powiedziała najmłodsza uczestniczka wycieczki.
-Ślicznie tu – stwierdziła dziewczyna Louisa.
-Kto idzie ze mną do wody? – spytała Dan.
-Dobra, to kto pierwszy w wodzie – krzyknęła El.
-A wy nie idziecie? – zadała pytanie tym razem dziewczyna Liama.
-Nie, ja nie idę. Jakoś tak nie mam ochoty na kąpiel w zimnym morzu – powiedziała w stronę zaskoczonej dziewczyny.
-Nina, chodź, przejdziemy się – podał Harry dziewczynę rękę, bu mogła wstać.
*
-Lubisz Danielle? – przerwał w końcu długą ciszę Harry.
-Wiesz, niezbyt. A tak w ogóle, to czemu naszło cię na takie pytanie? – spytała stając nagle.
-Po prostu, chcę znać twoje zdanie na jej temat – powiedział stając obok brunetki.
-Skoro tak, to ci powiem. Mam wrażenie, że Dan leci na sławę i kasę Liama. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby wyszło kiedyś szydło z worka i okazało się, jaka jest naprawdę. A ty jak uważasz?
-Nie lubię jej od samego początku. Co innego z Eleonor, jest zupełnie inna, niż Dan. Ona nie pojawiła się i nie zawróciła w głowie Liamowi. Lou znał El od dawna i było prawie pewne, że będą razem.
-A ty?
-Co ja? – zdziwił się Loczek.
-No, czy ktoś ci się podoba?
-Tak.
-A dowiem się, kto? – spojrzała na chłopaka z zainteresowaniem, a może i z nadzieją. Harry najwyraźniej chciał już coś powiedzieć, gdy usłyszeli nawoływanie swoich imion:
-O tu jesteście – obok nich pojawił się Niall. – Nina, babcia mówi, że macie już wracać, bo jest późno i trzeba dokończyć pakowanie, i iść spać, bo przypominam, że w nocy wyjeżdżamy.
-Dobra to wracamy, chodź Harold …
*
-Louis, przynieś resztę bagaży z domu – poprosiła babcia Niny Williams.
-Tak jest pani generał – zaśmiał się chłopak.
-Babciu – odezwała się zaspana wnuczka.
-Tak kochanie …
- Jest nas dwunastu, jak my się zmieśćmy w dwóch samochodach w dodatku z bagażami?
-Poradzimy sobie, zresztą mamy jeden duży samochód, a reszta pojedzie ze mną normalnym.
-Mogę z Haley i Harrym z tobą? Chciałabym jeszcze trochę pospać, a Niall i reszta dzikusów mi nie da.
-Ależ oczywiście złotko. Harry, włóż wasze bagaże do auta i skocz po walizkę Haley, żeby nie dźwigała. *
Po kilku godzinach dziewczyna obudziła się z tyłu auta swojej babci. Przetarła oczy i spojrzała na rozwaloną obok blondynkę. Z przodu obok kierowcy spał Loczek.
-Dzień dobry wnusiu – odezwała się szeptem babcia dziewczyny. –Niedługo będziemy na miejscu. Wyspałaś się? Zasnęłaś praktycznie od razu po wejściu do auta. Haley jakieś pół godziny po tobie, Harry przed chwilą. Uparł się biedak, by dotrzymać mi towarzystwa, gdybym nie kazała mu spać pewnie nadal by siedział .
-Dziękuję, wyspałam się.
-Poczytaj sobie książkę, albo coś, bo znając ciebie, to już nie zaśniesz .
-Mamo, zasłoń to okno – przez sen mamrotał Harold.
Nina uśmiechnęła się pod nosem po tych słowach.
-Nina, Nina … - mruczał chłopak.
Brunetka schowała szybko twarz za wyjętą przed momentem książkę, by jej babcia nie ujrzała rumieńca na jej bladej twarzyczce.
*
- My z dziadkiem bierzemy mały domek z Zaynem, Niallem i Kasią. Reszta idzie do dużego. Do Niny należy wybór, gdzie chce mieszkać. A ten drugi domek znajduje się na drugim końcu ośrodka.
- To ja odę z resztą do dużego.
-To było do przewidzenia – szepnął Niall Kasi na ucho. 

sobota, 16 marca 2013

Rozdział 21 – Jaś Fasola i Blondi

Hehehe, normalnie rekord 3 rozdziały w 2 dni. Jestem boska! Hahaha. 
_______________________

-Ej no mamo, bo się spóźnimy na samolot!
-Liam, masz klucze do auta?  - spytała zmartwiona Eva Williams.
-Tak proszę pani. Ja biorę chłopaków a pani dziewczyny. I nie ma żadnych zamian – widząc, że jeden z kolegów chce zaprotestować. 
*
Pół godziny później oba samochody zaparkowały na lotniskowym parkingu.
-Po co ci tyle rzeczy Harry? – spytała dziewczyna chłopaka, który targał za sobą dwie walizki i wielką torbę, jak twierdził ,,podręczną” .
-Lecimy tam aż na dwa tygodnie. Skąd mam wiedzieć co mi będzie potrzebne?  Zresztą Lou wepchał mi kilka swoich jakże potrzebnych przedmiotów – tłumaczył.
-Ale wiesz, że w Polsce też są sklepy, więc mógłbyś iść i sobie coś kupić?
-Tak, wiem i pójdę zapewne na zakupy, wiesz, zawsze mogę tobie coś wrzucić do walizki.
-Tylko byś spróbował – warknęła Nina mocniej ściskając rączkę swojej turkusowej walizki.
-Nina! – zawołał ktoś idący za dziewczyną.
-Tak Liam.
-Tak patrzę na te bilety i patrzę i stwierdzam, że nie mamy miejsc wszyscy obok siebie, więc usiądziesz z Zaynem, bo Louis chce z Eleonor a Harry, nie przeżyłby bez niego. Ja, jak wiadomo z Danielle, bo by mnie zabiła. Niall ogłosił wszem i wobec, że siedzi z Haley. No, a że zostajesz tylko ty i Zayn, więc pomyślałem, że nie będziecie mieć nic przeciwko, zresztą innego wyboru nie  macie.
-Wiesz Liam, mam ochotę cię zatłuc, ale kto by mnie od września do szkoły woził? 
-No nie wiem, pewnie byś metrem podróżowała. Dobra, jeszcze muszę pogadać z twoją mamą – Nina znowu została sama. W głowie biła się ze swoimi własnymi myślami. Z Zaynem rozstała się już jakiś czas temu i w końcu pogodzili się, ale wizja spędzenia z nim kilku najbliższych godzin nie zachwycała jej jakoś tam szczególnie.
*
- … i pamiętaj masz słuchać babci, dziadka i Liama. Uważaj na siebie i nie wychodź sama w nocy nigdzie na zewnątrz. Zrozumiano? 
-Tak mamuś, będę pamiętała – ostatni raz przed odlotem do swojej ojczyzny brunetka przytuliła swoją rodzicielką. 
-Kocham cię córuś. 
-Ja ciebie też mamo.
*
Odprawa trwała dość długo. Kiedy znaleźli się już na pokładzie samolotu Nina usiadła przy oknie i wyciągnęła z torby książkę i słuchawki, które podłączyła do swojego telefonu. Zayn natomiast usiadł z brzegu, bo co innego miał zrobić?  Z plecaka wyciągnął laptopa i włączył sobie jakiś film.
Dziewczyna wkrótce znudzona siedzeniem w jednym miejscu zasnęła. Po jakiejś godzinie poczuła , że ktoś ją dźga palcem w bok. Zdezorientowana otworzyła oczy. Ukazał się jej nie kto inny, jak Harold.
-Gdzie ja jestem? 
-W samolocie do Polski. 
-O ile pamiętam, to nie z tobą a z Zaynem siedzę.
-Poszedł do łazienki. Już nawet nie cieszysz się na mój widok? 
-Oj no, cieszę się, cieszę się. A w ogóle, to obudziłeś mnie.
-Przepraszam.
-No już, już dobrze, wyjątkowo ci przebaczę. Co cię do mnie sprowadza? 
-Lou z El ,,oglądają” jakiś film i się cały czas migdalą, do samo Liam i Dan. Niall wchłania samolotowa żarcie, a Haley poznała jakąś laskę w jej wieku z dzieckiem, więc gadają.  I wiesz, zauważyłem, że Zayn idzie do łazienki a ty zostajesz sama, więc stwierdziłem, Harry, idź dotrzymaj towarzystwa  koleżance, bo on jak znam życie po drodze znajdzie sobie jakąś koleżankę, albo będzie podrywał stewardessy. To co oglądamy coś? – zmienił nagle temat Loczek dopadając laptopa Mulata.
*
Nastolatka w trakcie oglądania filmu znowu zasnęła. Obudził ją śmiech Harrego, do którego w trakcie snu zdążyła się przytulić. 
-Co cię tak śmieszy? 
-Oglądam Jasia Fasolę. 
-Ale musiałeś śmiać się tak głośno? Obudziłeś mnie – rzekła z wyrzutem dziewczyna.
-Przepraszam – powiedział skruszony chłopak zalotnie się uśmiechając. 
-Nic nie szkodzi. Jak się mieszkało z dwoma kobietami całe życie, jest się przyzwyczajonym. A przy okazji słodko wyglądasz, jak śpisz.
-Dziękuję, dziękuję.
-Mówiłaś przez sen.
-Co takiego powiedziałam? 
-Tylko kilka razy Haley, Paul cię kocha i co chwile Harry – Harold poruszył zabawnie brwiami. ( Chciałam napisać drzwiami!)
-Masakra – brunetka uderzyła ręką w czoło.
-Czemu? Podobam ci się, to widać. 
-Nie, wcale mi się nie podobasz , nie, nie kocham cię – skłamała. –I nie,  nie, nie wyjdę za ciebie za mąż, i nie, nie będziemy mieli gromadki małych Haroldopodobnych istot.
-Jeszcze zobaczymy – mruknął sam do siebie Loczek, niestety nie na tyle cicho, by jego koleżanka  tego nie usłyszała.
- Co? –podniosła głos nastolatka. 
-Nic, nic … - wycofał się szybko.
-Za pół godziny lądujemy, proszę pozbierajcie wszystkie swoje rzeczy i zapnijcie pasy – przerwał młody pracownik linii lotniczej, którą podróżowali.
- Yyy, Harold, widziałeś może moją książkę? – zadała pytanie po dłuższej ciszy brunetka.
- Sprawdź pod siedzeniem – powiedział zajęty wciskaniem laptopa do torby. – I nie mów na mnie Harold, nie lubię tego.
-Oj tam, oj tam. Kurde no, gdzie jest ta moja głupia książka? 
Chłopak westchnął głośno i zanurkował pod samolotowy fotel.
- Proszę – rzekł podając jej przedmiot.
-Dziękuję. 
*
Na lotnisku panował rozgardiasz. Każdy dążył w innym kierunku. Brunetka pierwsza  spostrzegła dziadka wymachującego wielkim transparentem z napisem ,,Witamy w Polsce dziewczęta i chłopcy!” 
Nina pod nosem zaśmiała się 
-A tak właściwie, to gdzie dokładnie twoi dziadkowie mieszkają?  - splatał próbując przestać się śmiać blondyn.
- W Mielenku, to nad Bałtykiem, ale tam tydzień łącznie będziemy, bo do Zakopanego pojedziemy – tłumaczyła.
-A kiedy do Zakopanego jedziemy? – wtrąciła Haley. 
-A żebym to ja jeszcze wiedziała? Ale zapewne w nocy.
- W nocy łeee. W nocy, to się śpi – marudził Lou.
-Dzień dobry kochani. Jaki minęła podróż? – przywitała się babcia Niny.
- Nawet dobrze.
-Haley, złotko, jak się czujesz?
 -Bardzo dobrze babciu.
- No Nina, chodź uściskaj starego dziadka.
Dziewczyna podeszłą i uściskała starszego pana.
-Droga młodzieży, jest was tyle, że do jednego auta się nie zmieścimy, więc dziewczyny jadą z dziadkiem, a chłopcy ze mną. Podczas podróży nie krzyczymy, nie kłócimy się, nie wkurzamy kierowcy – przedstawiła plan babcia Halinka. –Jeśli dobrze pójdzie, to za trzy, cztery godzinki będziemy na miejscu. A teraz bierzemy walizki i ruszamy. Henio, kochanie, weź walizkę Haley, niech się dziewczyna nie przemęcza.
-Ależ moja walizka jest lekka, zresztą ma kółka mogę ją ciągnąć – broniła się nieskutecznie blondynka. Już po chwili Henryk ciągnął jej walizkę, 
*
-Zaraz będziemy na miejscu – poinformował dziadek.
Rzeczywiście już po chwili ich oczom ukazał się drogowskaz – Mielenko 200 .  Po dziesięciu minutach auto zaparkowało na podjeździe jednego  z najładniejszych domów w okolicy.
-Nic się tu prawie nie zmieniło – stwierdziła wnuczka. 
-Z zewnątrz prawie nic, ale w środku tak – znikąd obok starszego pana pojawiła się jego żona. – Heniu, co tak wolno?
- Co, co tak wolno? 
- Co tak wolno jechałeś?
-Chciałem nacieszyć się swoją wnusią, bo później będziecie zwiedzać okolicę. Kochanie pamiętasz jeszcze Kasię sąsiadów?  Byłyście w podstawówce najlepszymi przyjaciółkami – zwrócił się dziadek do swojej wnuczki.
-Tak, a co? 
-Właśnie wczoraj przyjechała od rodziców na wakacje. Dostała się do jednego z najlepszych liceów w kraju i teraz mieszka w Krakowie u jakiejś ciotki. Była i pytała o ciebie wczoraj. Powiedziałem jej, że jak przyjedziesz, to do niej wpadniesz. Jak się rozpakujesz, to idź do niej, nie każ jej dłużej czekać. 
-Będziecie po dwie lub trzy osoby w pokoju – rzuciła babcia. – Zayn, Niall, dla was przygotowałam pokój na parterze. Eleonor, chcesz być w pokoju z Louisem? – dziewczyna kiwnęła głową. –To będziesz. Zajmiecie stary pokój Paula. Troszkę go przerobiliśmy. Liam, ty wspomniałeś coś naszej córce, że chciałbyś być w pokoju ze swoją dziewczyną. Pokój na piętrze czeka. A Nina, Haley . Twój stary pokój pokuj wyremontowaliśmy . Harry, przykro mi, ale dla ciebie pokój będzie dopiero skończony po powrocie z Zakopanego.  Wiecie, przerobienie pralni na poddaszu, obok pokoju Niny trochę musi potrwać. Pokój dla gości, jak znalazł. Na razie będziesz spał w pokoju z Niną i Haley, jest tam dużo miejsca. Pomieścicie się. Nie przeszkadza ci to, prawda? – kończąc rozdzielanie pokoi spytała. 
-Ależ oczywiście, że nie babciu Niny – odpowiedział grzecznie, a w jego oczach pojawiły się przez nikogo nie zauważone iskierki.
*
Po dwóch godzinach z Haley, Niallem i Harrym, którzy koniecznie chcieli jej towarzyszyć Nina udała się do sąsiadów. Otworzyła im pani Mucha.
-Dzień dobry, Kaśka w domu? –przywitała matkę koleżanki po polsku Nina.
-Nina, to ty? Jezu, jak dawno cię nie widziałam. Wypiękniałaś. A gdzie masz brata? Krzyś chciał go zobaczyć. 
-Yyy proszę pani, ale Paul nie żyje. Zginął miesiąc temu w wypadku. A  to jest jego żona Haley – powiedział po angielsku Niall. 
-Niall, pani nie mówi po angielsku – odpowiedziała w tym samym języku. –Kolega miał na myśli, że Paweł nie żyje zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley. 
-Bardzo mi przykro. Już wołam Kasię. Proszę wejdźcie do środka. Kasia goście do ciebie! – krzyknęła w głąb domu .
Po chwili do salonu weszła wysoka, szczupła szatynka. Ubrana w krótki spodenki koloru różowego i białą koszulkę.
-Nina? – odezwała się zdziwiona.
-Kasia! Cześć wiem, wiem, dawno się nie widziałyśmy – uśmiechnęła się przytulając przyjaciółkę. 
-Jakaś ty ładna. Co nie znaczy, że nie mogłaś napisać listu, wiesz chyba, gdzie mieszkam. 
-Oj no, nie gniewaj się. 
-No już, już. A to kto? – spytała kiwając głową w stronę nieznajomych. 
-Moi przyjaciele z Londynu. Ten blondyn to Niall Horan, a to Harry Styles – wskazała na bawiącego się sznurkami bluzy chłopaka. – A to Haley Davis, w właściwie, to Williams. Nie mówią po Polsku. Zresztą, ja też wolę po Angielsku. A właśnie resztę ludu poznasz później.
-Nina, a tak właściwie, to jakie ty masz nazwisko? – spytała zdezorientowana znajoma.
-Williams, a co? 
-Haley ma takie samo. Jesteś z nią spokrewniona? 
-Nie, to znaczy tak . To żona Pawełka, była żona. Paweł a właściwie Paul nie żyje.
-Jak to ? 
- Zginął prawie miesiąc temu w wypadku. A Haley jest z nim w ciąży.
-Tak mi przykro – szatynka przytuliła brunetkę, a później podeszłą do blondynki i uczyniła to samo.
-Znasz może Angielski? 
-Yhm. Od teraz będę mówiła po Angielsku.
-Jak byś mogła. Było by mi … to znaczy nam wszystkim łatwiej – dodała widząc minę Harrego.
-Hay, i’m Kate – rzekła właścicielka domu w języku ojczystym chłopców. 
-To co robimy? Głodny jestem? Chodźmy do babci Niny po jedzenie – powiedział Nialler, na co wszyscy zaczęli się śmiać. 
-Blondi głodny – zaśmiała się nowo poznana przez niego koleżanka. 
-Yhm. Spotkajmy się wieczorem na plaży. Zrobimy ognisko poznasz resztę ludu. 
-Z chęcią. 
*
-Harold, idziemy tylko na plażę. Co zakochałeś się w Kate, że się tak stroisz?  - zaśmiała się Nina stwojąc w swojej dużej łazience na poddaszu domu dziadków stojąc obok chłopaka z nagim torsem, który suszył włosy.
-Nie, nie w Kate, ale w kimś innym. I nie, nie w Haley, za nią szaleje Liam, ale znasz ją. 
- Kogo masz na myśli? Podasz mi prostownicę? 
-Nie ważne. W swoim czasie się dowiesz – rzekł podając dziewczynie urządzenie. – A tak szczerze.  Nie wstydzisz się tak przy mnie przebierać?  - spytał widząc dziewczynę zdejmującą bluzkę.
-Nie, wychowałam się z bratem. Zresztą tak całkiem naga nie jestem. 
-Wiesz, inna dziewczyna wywaliłaby mnie z łazienki. 
-Ale ja nie jestem inna dziewczyna. Ja jestem Nina Mery Williams i się chłopaków nie wstydzę – dumnie wypięła pierś. 
- I kto tu się stroi hmm? 
- Nie ja. 
- To czemu prostujesz włosy? 
- Z tego samego powodu, co ty je suszysz. Podaj mi tamten tusz do rzęs. Nie, nie ten … o tak ten, dzięki.
-Nina? 
-Tak Harry.
- Mogę cię o coś zapyta?
-Wal śmiało. 
-Bo widzisz, AM takiego kumpla …
-Yhm.
-I on … no podoba mu się taka jedna dziewczyna … I on, no … prosił mnie o radę. A ja chciałbym bardzo, ale nie wiem, jak. 
-Niech jej powie, że podoba mu się, może ona też mu się podoba. Życz ode mnie powodzenia Nickowi.
-Skąd wiesz, że chodzi o Nicka? 
-Takie przeczucie babskie.
*
-To jest Kaśka. Kaśka – zwróciła się do niej – od lewej Zayn Malik, mój były, Liam Payn, a to jego dziewczyna Danielle Pazer. Louis Tomlinson z Eleonor Calder . Harolda, Haley i Niallerka już znasz.
-Taa, Lokowanego, laskę Piotrka i Blondi już znam.
-Drogi Niallerku, ładną ksywkę w Polsce zyskałeś już pierwszego dnia – drażniła się Haley.


piątek, 15 marca 2013

Rozdział 20 – Lecisz ze mną?


Jak jest mobilizacja, to i nawet dwa rozdziały dziennie umiem dać!
____________________
- Nie  mam co ubrać na zakończenie roku – marudziła nastolatka.
-Znowu? – w drzwiach stanęła blondynka.
- Tak, znowu – westchnęła szesnastolatka.
-Pożyczę ci coś – zaproponowała dziewczyna opierając się o futrynę drzwi.
-Jakbyś mogła. Jak się dzisiaj czujesz? – spytała z zatroskaną miną.
-Nawet dobrze. Poczekaj tu – rzuciła dziewiętnastolatka znikając w pokoju swojego zmarłego męża. Po chwili wróciła z http://www.faslook.pl/collection/na-bloga-12/. – Leć się ubierać, bo się spóźnisz. Ja tymczasem zadzwonię do Liama, że może po ciebie wyjeżdżać, żebyś nie musiała jechać metrem. Wiem, jak tego nie na widzisz – przyjaźnie uśmiechając się wyszła z pokoju.
*
-Hej Liam – przywitała siedzącego już w salonie chłopaka i jego kolegów. – Miałeś być sam – rzekła spoglądając na roześmianą resztę 1D.
-Chcieliśmy ci towarzyszyć dzisiaj. O ile się zgodzisz – powiedział roześmiany Harry.
-Chyba was coś pogięło. Do szkoły ze mną nie wejdziecie. Ewentualnie Haley, Liam i Harry.
-Ej no, z jakiej racji Harry? On ma jakieś specjalne względy? – spytał oburzony Louis. Nina momentalnie zarumieniła się, tak jak i chłopak.
-Uuu, zakochana para, Jacek i Barbara – zaczął śpiewać biegając po pokoju Zayn.
-Chyba Harry i Nina- zaśmiała się Haley wchodząc ubrana elegancko do pokoju. – Jedziemy, bo się spóźnimy . Dobra z Liamem jedzie Zayn, Louis i Niall. Ja biorę Ninę i Harrego –zadecydowała.
-Ale ja Ce z Harrym i Niną! – narzekał Niall.
-Ja też cę! – krzyknął Niall.
-To może ja pojadę z Liamem, Harrym, Niallem i Lou. A ty weźmiesz Zayna- zaproponowała.
-Nie, nie zgadzam się, Haley, nie możesz się denerwować, a z nimi na pewno będziesz. Więc tak Haley, bierzesz Ninę, Harrego i Nialla, a ja Zayna i Louisa i koniec dyskusji – powiedział stanowczo wicząc, że Lou chce coś powiedzieć.
-Żegnaj kochanie – przesłał w powietrzu buziaka Harremu Louis. – Będę tęsknił.
*
-Niall, niedaleko jest cukiernia, możesz się przejść, weź ze sobą Lo, podają tam pyszny sok marchewkowy, a obok jest drogeria, więc Zayna zaprowadzisz – powiedziała brunetka wysiadając z auta Haley. – Chodźmy poszukać Liama – rzekła rozglądając się po lotnisku.
*
-Gratuluję dobrego świadectwa – szepnął Liam. Haley dźgnęła go palcem. – Auć – syknął.
-Zamknijcie się, bo ludzie zaczynają się gapić – pouczała wiercąc się siedząc w auli swojej szkoły wsłuchując się w słowa dyrektora. Harry nic nie robił, tylko siedział i się uśmiechał.
*
- Mogłaś powiedzieć, że jesteś gwiazdą szkolnego chóru, i że zajęłaś pierwsze miejsce w międzynarodowym, szkolnym konkursie muzycznym, że jesteś kapitanką szkolnej drużyny siatkówki!- wyliczał Harry. – A do tego grasz na gitarze elektrycznej w zespole metalowym. Naprawdę, jak mogłaś nie powiedzieć! – udawał obrażonego Hazza.
- Oj no, nie ma się czym chwalić – spuściła wzrok nastolatka.
-Nie ma się czym chwalić – naśladował Liam Ninę. – Ta, jasne.
-Może uczcimy te sukcesy w tej cukierni, o której mówiłaś? – przerwała dyskusję blondynka. – Mam ochotę na sernik.
-O już się zaczyna.
-Albo nie, szarlotkę- zmieniła zdanie.
-Ale co się zaczyna?  - spytał zagubiony Harry.
-Haley ma pierwsze zachcianki – tłumaczyła Nina.
-Weź się ogarnij Harry.
-Daleko jest ta cukiernia?- wtrącił Liam.
-Nie, to tu, już jesteśmy. – Loczek otworzył drzwi i przepuścił dziewczyny w drzwiach i zamknął koledze drzwi przed nosem. W najdalszym koncie kawiarni dostrzegli Louisa i Nialla.
-Hej, gdzie Zayn? –spytała Haley zauważając jego brak.
-W drogerii, wybiera lakier do włosów od dwóch godzin – tłumaczył Lou.
-Dzięki Harry, obok pojawił się wściekły Liam, który zdążył pozbierać z chodnika resztki swojej godności.
*
-Dzień dobry złotko- w słuchawce telefonu stacjonarnego Nina usłyszała babcię.
-Dzień dobry babciu. Jak się czujecie?
-Bardzo dobrze. A ty? Jak Haley to znosi?
-Ja dobrze, gdyby nie chłopcy, to obie pewnie byśmy się załamały.
-A jak matka?
-Cóż, więcej pracuje, niż siedzi w domu, wiem, że tęskni za Paulem.
-Nam wszystkim jest ciężko, ale czas leczy rany.
-Mam nadzieję.
-Mam pomysł … - zaczęła babcia.
-Yhm.
-Może przylecisz do nas na tydzień? –zaproponowała. – Weźmiesz ze sobą Haley i chłopców. Niech zobaczą chodź raz naszą piękną Polskę i wykąpią się w Bałtyku. Tylko na tydzień was zapraszam, chyba, że chcesz jechać z nami w Tatry.
-Chętnie, jedziecie do Zakopanego?
-Tak, dwa lata temu byliśmy w domkach i było świetnie.
-Jeju, jak ja dawno niebyłam w polskich górach  - westchnęła wnuczka pani Haliny.
- No, to jedziecie z nami – postanowiła.
-Na ile?
-Na tydzień teraz i w sierpni, ale to do szklarskiej.
-Wolę Zakopane.
-Tak, ja też, ale dziadek się uparł.
-Ech, no tak, a jak inaczej. Dam ci znać, kiedy przylecimy, ale najpierw spytam chłopców, czy mogą i chcą.
- No tak, o tym nie pomyślałam.
-Jak nie, to przylecę tylko z Haley.
-Dobrze złotko. Leć sprawdzić samolot i spytać chłopaków, a ja zobaczę, ile domków mają wolnych. W jednym byłoby nam ciasno.
-Dobra, to ja już idę babciu.
-Pa wnusiu, zadzwoń przed dwudziestą drugą – prosiła babcia Halinka i rozłączyła się.
*
- Cześć ludzie! – zdyszana dziewczyna wpadła do domu chłopców.
-Hej, co ci? – przywitał ją obecny w salonie Irlandczyk.
-Jesteście wszyscy?
-Powiedzmy. Harry chyba gada z Gemmą przez telefon. Liam z Dan i Haley kupują ubranka dla dziecka, Lou z El siedzą od dłuższego czasu u niego w pokoju i ,,pilnują marchewek” – zachichotał. – A Zayn poznaje nowych tatuaży stów.
-Albo tatuażystki-  wtrąciła.
-Ta, raczej są to kobiety. Co cię do nas sprowadza?
-Wróciliśmy – krzyknęły wchodząc do domu dziewczyny chórem.
-Liam, postaw to tu, nie, nie tu, bo przejść nie będzie można – skarciła Dan . – O Nina, co cię sprowadza?
-O to samo pytałem – burknął niezadowolony blondyn.
-Mam sprawę … do was wszystkich – dodała widząc spojrzenie dziewczyny.
-Liam, kochanie – odparła słodko jego dziewczyna. – Zawołaj resztę.
-Ta. Lou, Harry, ruszcie swe zacne tyłki do salony – krzyknął. – Siadajcie – wskazał na kanapę.
Na schodach pojawił się kłócący się z kimś przez telefon Loczek :
-Gemma, nie, nie pójdę na bal maturalny z twojej przyjaciółki, koleżanki kuzynką. Co to, to nie. Muszę już kończyć. Pa – skończył widząc siedzącą w salonie dziewczynę. – Cześć – rzucił do wszystkich i rozsiadł się nie kanapie obok Niny – w pokoju zapadła długa, krępująca cisza, którą przerwał Louis:
- Witajcie moi poddani .
-Lou, ubrałeś odwrotnie spodnie – powiedziała to jego dziewczyna i zaczęła się śmiać.
-Co robicie w tym miesiącu ?
-Nic, mamy wooolne – uśmiechnął się Niall.
-Właściwie, to wolne mamy dwa miesiące, tylko pod koniec wakacji kilka wywiadów i koncercików.
-A macie jakieś plany?
-Nie, najbliższe dwa tygodnie kompletnie nic nie robimy, a później Niall leci do Irlandii, a Harry jedzie do rodziców. A my wskazał na Louisa, Eleonor i Dnielle – lecimy na kilka dni do Hiszpanii.
- A  chcecie lecieć ze  mną do Polski? Haley, babcia zaprasza ciebie, to znaczy nas wszystkich  - poprawiła. –Akurat na dwa tygodnie.
-Tak, jasne, że lecimy, takiej okazji nie możemy zmarnować! – rzekł entuzjastycznie Harry.
-A gdzie twoi dziadkowie mieszkają?- W maleńkiej wiosce rybackiej.
-Ekstra.
-To kiedy lecimy? – zadał pytanie Laiam.
-Jutro wieczorem. Bilety już zarezerwowałam.
-Trzeba się spakować, to ja lecę – Eleonor wstała z kanapy. – Kocham cię Lou – powiedziała i wyszła.
*
-Cześć, jutro wieczorem mamy samolot. A i będzie nas więcej, niż przypuszczałam.
-To ile?
-Ja, Haley, Harry, Niall, Zayn, Louis, Eleonor i Liam z Danielle.
-Dziewięć osób? To wnusiu kochana po dwie osoby w pokoju będą albo i trzy nawet! No, to teraz stanowczo muszę zarezerwować dwa domki.
-Dzięki babciu, jesteś wspaniałą – rozłączyła się. 

Rozdział 19 – Takie tam dziękuję.


Rozdział specjalnie dedykowany Lucynie która z niecierpliwością wyczekuje następnego ;)
____________________
-Wpadnij do nas dzisiaj – przywitał ją Harry.
-Nie mogę, muszę się uczyć, mam do zaliczenia matmę. Jeśli z jutrzejszego testu nie dostanę przynajmniej czwórki będę powtarzała klasę, a do tego babka od angielskiego chce mnie przepytać.
-Liam pomoże ci z matmą, a ja z angielskiego jestem całkiem niezły – stwierdził Loczek opierając się o framugę drzwi pokoju dziewczyny.
-Skoro tak, to mogę przyjść, ale najpierw ty pomożesz mi tutaj z tym nieszczęsnym angielskim- westchnęła Nina robiąc miejsce dla chłopaka na łóżku, które było całe zawalone podręcznikami, zeszytami i innymi papierami. – Siadaj.
-Dobra, to co teraz przerabiacie ?
-To- pokazała zeszyt chłopakowi  nieśmiało się uśmiechając.
-To proste – stwierdził po chwili przeglądania zeszytu, a już po chwili zajęty był tłumaczeniem dziewczynie materiału.
*
-Wiesz, nie chce mi się dzisiaj do was jechać – stwierdził spoglądając na zegar.
-To niech Liam przyjedzie tutaj.
-Dzwoń do niego – rozkazała.
*
Następnego dnia pierwszą lekcją był właśnie angielski.
 ,,Ciekawe, czy  Harry zdziałał coś tłumacząc mi to wszystko” – myślała w chwili, gdy profesorka poprosiła ją do odpowiedzi.
*
-Zdałam, zdałam, zdałam! –wrzeszczała brunetka wbiegając do swojego domu. Pierwszy raz od dwóch tygodni poszła do szkoły. Cały czas na przerwach czuła na sobie współczujące spojrzenia koleżanek i kolegów. Najgorsze było wracanie ze szkoły metrem. Przyzwyczaiła się, że pod szkołą czekał codziennie jej brat. Do szkoły podrzucił ją Liam, ale nie śmiała prosić, by po nią przyjechał.
-Ale co zdałaś?  - spytał Niall.
-No matmę i angielski. Dzięki Liamowi i Harremu. A po drugie, czemu wyjadasz zawartość mojej lodówki Niall ?- spytała brunetka widząc chłopaka wyciągającego ciasto z lodówki.
-Głodny jestem, a że dopiero tu przyjechaliśmy, a nie chce mi się iść do sklepu po żarcie stwierdziłem, że zawartość twojej lodówki też jest interesująca.
-Aha, ale zostaw mi coś, bo ja też żyje i jeść muszę.
-Co wy tu wszyscy robicie ? –krzyknęła nastolatka wchodząc do pokoju pełnego ludu.
-Nic, tylko siedzimy – powiedział czytający pamiętnik dziewczyny Lou.
-Louis, to moje prywatne – krzyknęła wyrywając różowy zeszyt z ręki chłopakowi.
-Księżniczko, nie złość się. Złość piękności szkodzi – odrzekł. – Mówiłem co to już niejednokrotnie. A i przy okazji, całkiem fajne rzeczy o nas sobie wypisujesz – powiedział ruszając zabawnie brwiami.
-Ile zdążyłeś przeczytać?
-Tylko jakieś dwadzieścia, może czterdzieści stron.
-Stary, uciekaj, bo będzie z tobą źle – rzekł rozwalony na fotelu Zayn.
-O Harry, pościeliłeś mi łóżko? – zadała pytanie zdziwiona widząc chłopak leżącego na jej łóżku.
-Nie Haley to zrobiła, jak tu przyjechaliśmy.
-Chodź – powiedziała nastolatka ciągnąc za rękę zdezorientowanego Loczka.
-Gdzie … - zaczął.
-Zamknij się – przerwała mu. – Może  nie zauważą naszego chwilowego zniknięcia. Idziemy gdzieś, gdzie będziemy mogli w spokoju porozmawiać – wyjaśniła ciągnąc chłopaka do piwnicy. – To nikt nie będzie nam przeszkadzał i żaden fotograf nas nie zauważy – dodała szukając włącznika światła. Gdy już go odnalazła okazało się, że żarówka się przepaliła. –Cholera – syknęła.
-Spokojnie, poradzimy sobie bez światła – Nina przyciągnęła do siebie Harrego za bluzę, wplotła palce w jego czuprynę i namiętnie pocałowała. Chłopak odwzajemnił pocałunek.
-Co … co to było? –spytał zdezorientowany chłopak.
-Podziękowanie – powiedziała.
-,,Dobrze, że jest ciemno, przynajmniej nie zauważy, że się zarumieniłam ‘’ – pomyślała.
-Za co mi dziękujesz?
-Za to, że byłeś wtedy w szpitalu, jak umarł … - nie umiała wypowiedzieć tego imienia bez łez w oczach. – Za to, że przyszedłeś na pogrzeb i za to, że jesteś tu i teraz , że wytłumaczyłeś mi angielski, i za to, że pozwoliłeś mi w ten sposób podziękować.
-Nie ma za co. 

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 18 – Smutek

No, nieuchronnie zbliżamy się do końca historii Niny. 
____________________
 -Nina, wstań już- budziła Haley Ninę.
-Nie mam ochoty tam iść – mamrotała pod nosem dziewczyna, przytulając się do poduszki.
-Ale musisz!  Myślisz, że ja mam ochotę? Nina, złotko musimy to był twój brat, a mój mąż. Byliśmy małżeństwem zaledwie miesiąc, zawsze marzyłam, żeby zestarzeć się u jego boku i mieć chmarę rozwrzeszczanych wnucząt a tymczasem zostałam dziewiętnastoletnią wdową, po dwudziestoletnim mężu.
-Oj, nie martw się jeszcze sobie kogoś znajdziesz. Zobaczysz, będziesz jeszcze szczęśliwa. Wstajemy? – blondynka kiwnęła głową.
*
Gdy Nina schodził po schodach do salonu ubrana w czarną sukienkę i tego samego koloru balerinki. Wszyscy już na nią czekali. Byli tam zebrani już wszyscy bliscy. Babcia i dziadek przylecieli z Polski, mama, która ostatnio ma co raz lepsze relacje, Haley, która w tak młodym wieku straciła miłość swojego życia. Wszyscy zebrani byli odziani w czerń. Tylko brakowało chłopców z zespołu, którzy mieli dołączyć do nich na cmentarzu. Ogólnie w pomieszczeniu panowała smutna atmosfera. W końcu  każdy  z zebranych stracił ukochaną osobę. Przygnębiającą ciszę przerwał  zakończył dziadek Henryk :
-Wolicie  jechać autem, czy iść na pieszo? – zadał pytanie.
- I tak cmentarz jest niedaleko – stwierdziła Haley.- Możemy się przejść.
-Wiesz, ale po pół godzinie stania będziesz zmęczona i nie będzie ci się chciało iść dziesięć minut do domu – stwierdziła brunetka.
- No to jedziemy autem, Nina ma rację, a po drugi nie udało i się przełożyć dyżuru na inny dzień, cudem Sarah, zgodziła się zamienić na nockę – powiedziała córka pani Haliny. – Muszę być godzinę, przed rozpoczęciem dyżuru w szpitalu . Czyli zostanie mi jakaś godzina – obliczyła.
*
-Przykro nam – przed dziewczynami wyrosło pięciu przygnębionych nastolatków.  Wszyscy, Co do jednego byli ubrani w czarne garnitury i tego samego koloru koszule.
-Dzięki, że przyszliście- powiedziała blondynka.
-W końcu to był nasz kolega, zdążyłem go polubić – westchnął Liam.
- Będzie mi go brakowało  - stwierdził Niall.
- Tak, a najgorsze jest to, że był taki młody. Nie doczekał się syna – powiedział Louis spoglądając ukradkiem na blondynkę. – Albo córki – dodał po chwili widząc zapłakane oczy dziewczyny.
 -Haley, nie martw się. Teraz najważniejsze jest, byś była zdrowa i twoje dziecko przyszło na świat bez problemów. – dorzucił Harry.
-Zayn, musimy porozmawiać – powiedziała brunetka, widząc chłopaka trzymającego się z tyłu.  Chłopak skinął głową i razem z nastolatką oddalili się od grupy.
- Słucham? – warknął smutno chłopak nie patrząc dziewczynie w oczy.
-Zayn, spójrz na mnie – syknęła zirytowana zachowaniem chłopaka.  –Wiem, że zabolało cię nasze rozstanie, wiem o tym, ale to nie znaczy, że musisz mnie ignorować i wychodzić z pomieszczenia, jak do was przychodzę. Od samego początku musisz przyznać, że nie układało się między nami najlepiej. I może lepiej, że się rozstaliśmy. To co było między nami, to było tylko zwykłe, chwilowe zauroczenie.
-Masz rację. Zabolało, bo nie dostałem tego, co chciałem.  Zachowałem się głupio całując się z koleżanką ze szkoły będąc z tobą. To prze ze mnie wylądowałaś wtedy w szpitalu, naprawdę bardzo ciebie przepraszam – przyznał.
- Wiesz, może i dobrze, że wtedy tam zdarzył się ten wypadek. Byłam w ciąży z tobą, a dziecko zginęło. Tak, to coś by nas nadal łączyło, a tak, to każdy może iść swoją drogą, nie niszcząc sobie życia dzieckiem, w tak młodym wieku. Ja mam dopiero szesnaście lat, a ty masz od niedawna siedemnaście. Wyobrażasz sobie mnie jako matkę? Ja chcę sobie jeszcze poszaleć, a nie siedzieć sobie w domu z dzieckiem, w czasie, gdy moi rówieśnicy bawią się świetnie na imprezach.
-Masz rację, póki co nie nadajesz się na matkę. Może naprawdę dobrze, że tak się stało – uśmiechnął się na myśl o Ninie siedzącej w domu z jego dzieckiem.
-To co przyjaciele? – zaproponowała.
-Przyjaciele – zgodził się i razem z nastolatką dołączyli to reszty.