Miał być jeszcze jeden rozdział, ale nie ma, bo zgubiłam mój ,,magiczny" zeszyt. Niestety, to już koniec, byłam tu prawie rok, z różnymi małymi i większymi przerwami, ciężko trochę mi się rozstać z tymi bohaterami i tą historią, ale to, co dobre, to się szybko kończy. No, ale nie martwcie się, już wkrótce powrócę z kolejną historią ;) Kto wie, może to nawet dzisiaj nadejdzie?
sobota, 6 kwietnia 2013
Epilog
-Kochanie pamiętaj dzwoń codziennie – powiedziałam do swojego męża, stojąc na prawie pustym lotnisku.
-Będę pamiętał przecież ty i Rose jesteście dla mnie najważniejsze –zapewniał mnie Harry.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też – powiedział piosenkarz po czym pocałował swoją żonę Ninę na pożegnanie i jeszcze raz zerknął na dwuletnią córeczkę. Po czym z żalem oddalił się do prywatnego samolotu.
Lecz może opowiem całą moją historię od początku. Zaczęło się wszystko …
niedziela, 24 marca 2013
Rozdział 23 - Na wieki będę z tobą …
No, cóż, musiałam to zrobić, innego wyjścia nie było. Niestety następny rozdziała będzie ostatnim ;(
___________
Tydzień w Zakopanym grupce przyjaciół zleciał błyskawicznie.
Ogólnie cały pobyt w Polsce zbliżał się ku końcowi. Na dwa dni przed powrotem
wybuchła nie mała afera :
-Cały czas skaczesz wokół Haley, nosisz jej walizkę, siatki
z zakupami, robisz śniadania, a mną się wcale nie zajmujesz! Jak cię o coś
poproszę, to mówisz, że sama mogę to zrobić!
- Dan, słucha, Haley jest w ciąży, a Paul nie żyje. Chyba
wypada jej pomóc, zresztą kochanie pani Halinka mnie prosiła.
-Ale czemu musiałeś akurat
ty? Jest przecież jeszcze Harry, Liam, Lou i Niall zresztą Ninie też by
się nic nie stało, gdyby wzięła jej walizkę.
-Niny i chłopaków w to nie mieszaj – powiedział spokojnie. –
Byłem w szpitalu, gdy zmarł jej mąż.
-Ooo, czego to ja się teraz dowiaduję. Pocieszyciel się
znalazł.
-Kochanie, chyba się nie gniewasz …
-Nie mów do mnie kochanie! – krzyczała Danielle.
-Chyba mogę mówić do mojej dziewczyny kochanie?
-Byłej dziewczyny. To koniec Liam, koniec z nami. Nie mogę
być z kimś takim, jak ty. A właśnie przespałam się z Zaynem.
-Cooo?!?!?!?!?!
- To, co słyszałeś, przespałam się z Zaynem.
-Jak mogłaś?!
-Normalnie i powiem ci, że wolałabym być z nim, niż z tobą!
-Jesteś okrutna!
-Wiem i nie myśl, że byłam z tobą, bo cię kocham!
-Czyli, że lecisz tylko i wyłącznie na moją kasę i sławę?
Tak?
-Ależ oczywiście, że tak – odpowiedziała z uśmiechem na
twarzy.
-Idź i nie wracaj. Droga wolna! A z Zaynem sobie jeszcze
pogadam.
-Z przyjemnością – powiedziała. – Za dwie godziny mam pociąg
do Warszawy. Jutro będę w Londynie. Jak wrócisz, to w waszym domu nie będzie
żadnych śladów po moim istnieniu. Kluczę zostawię pod wycieraczką –
poinformowała chłopaka i wyszła z pokoju dla gości, który zajmowali.
Piosenkarz chwilę siedział na łóżku, po czym poderwał się
gwałtownie i wybiegł do salonu, w którym siedział Mulat z Niallem.
-Świnia, jak mogłeś! Tak z moją dziewczyną?
-Byłą dziewczyną – w
pokoju pojawiła się Danielle.
-Ale o co ci teraz chodzi? – spytał zdezorientowany Zayn.
-Jak śmiałeś się przespać z Dan? - krzyczał chwytając za koszulę chłopaka.
-Sama do mnie przyszła, jak ty byłeś u rodziców! I tak jakoś
wyszło, ale ja nie chciałem, sama mnie pierwsza pocałowała – Liam puścił kolegę
i klapnął bezradnie obok niego.
-Sorry, poniosło mnie. Po roku związku z nią dowiadują się,
że mnie nie kocha i jest ze mną dla kasy i sławy. A do tego miała romans z moim
przyjacielem. Myślałem, że takie rzeczy to tylko w Hiszpańskich telenowelach.
-Stary, nie załamuj się, to był tylko jednorazowy wyskok. Co
nie zmienia faktu, że okrutnie postąpiła i przyznaję, nie powinienem jej wtedy
ulegać.
- Spoko, znam ją, jak się uprze, to nie ma co …
- Przepraszam – poklepał go po plecach Mulat.
-Ej, czemu Danielle lata po całym domu i zbiera swoje
rzeczy? – do pomieszczenia weszła Haley.
-Dan wyjeżdża dzisiaj – tłumaczył blondyn.
-Głupia nie jestem, tego się sama domyśliłam.
-Hej wszystkim! - do
salonu wpadła zziajana Nina z Harrym, El i Lou. –Co jest?
-Danielle wyjeżdża, ale nie wiem czemu. Właśnie próbuję się
tego dowiedzieć – stwierdziła blondynka.
- Ona mnie nie kocha i zdradziła z mnie z nim – kiwnął
poszkodowany w stronę Mulata.
-To wiele wyjaśnia, gdzie jest to coś, co śmie przebywać w
domu moich dziadkó1)?
-Pakuje się.
-El, zawieziemy ja na dworzec, od razu, jak się spakuje.
Niech jak najszybciej stąd znika – rzekł Louis.
-Dobrze złotko. Chodź poszukamy dziadka. Niech nam pożyczy
klucze od auta.
-Zayn, pani Halina cię szukała. Jest w ogrodzie, idź do
niej.
-Nina, chodź się przejść, musimy pogadać – zaproponował
Harold.
-Chętnie.
W pomieszczeniu została sama Haley z Liamem.
*
Dziewczyna z chłopakiem szli brzegiem morza.
-Wiedziałem, że prędzej, czy później wyjdzie to na jaw.
Muszę ci powiedzie, że mi do łóżka też się pchała, ale żeby nie było, nie dałem
się, to była dziewczyna mojego kumpla, tego w życiu bym nie zrobił!
-Tak. Szkoda tylko, że zdążyła sobie tak owinąć Liama wokół
palca. Biedny chłopak.
-Właściwie, to wyciągnąłem cię ba ten spacer, bo chciałem
dać Haley i Liamowi troszkę prywatności. A dwa muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham ja ciebie …
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, od kont cię poznałem
cały czas myślę o tobie. Jak byłaś z Zaynem, to mi się nóż w kieszeni otwierał,
jak cię krzywdził. Nina kocham cię. Wyjdziesz za mnie? – powiedział jednym
tchem Loczek.
-Nie wiem, co powiedzieć. Mam dopiero szesnaście lat, dla
mnie to szok.
-Powiedz tak.
-Harry jesteś uroczy, też cię kocham, więc powiem tak, ale z
ślubem zaczekajmy chociaż rok.
-Zgoda, dla ciebie wszystko – zgodził się wsuwając jej na
palec pierścionek z różowym brylancikiem.-Dziękuję. Nina, kocham cię –
powiedział i pierwszy raz tak naprawdę pocałował brunetkę.
czwartek, 21 marca 2013
Rozdział 22 – Kiciuś prawdę ci powie.
Wiecie, że zbliżamy się ku końcowi? Sama w to nie wierzę. To jest pierwsze opowiadanie, które dałam w całości! Szok. Rozdział dedykowany Lucynie ;)
___________________
- Lola, pisk , zejdź z mojego łóżka. Głupi kot. Mogłam
jeszcze tak słodko spać … no piękni dopiero ósma?
-C o tak krzyczysz? – Harry przewrócił się na drugi bok.
- Kot mi wlazł do łóżka i podrapał nogę.
-Kiciuś? Gdzie? – zerwał się gwałtownie z łóżka chłopak.
-Cicho, Haley śpi.
-Gdzie ten kot? –spytał szeptem.
- Nie wiem, pewnie pod łóżkiem teraz siedzi. Weź go zabierz
z tond!
-Tu jesteś ślicznotko – powiedział do kociaka.
-Jako możesz mówić ślicznotko do tego potwora?
-Ale ona jest
śliczna.
-Nie, to jest potwór. Przez nią krwawię – pisnęła.
-Pokarz, mocno? – spytał troskliwie. – Uuu, no dość mocno.
Gdzie trzymacie apteczkę?
- W łazience, chyba, że coś się zmieniło.
- Dobra, to ja wrzucę Niallowi do łóżka to cudo, a ty
pójdziesz grzecznie do łazienki i na mnie poczekasz. Nie dotykaj rany! Jak
przyjdę, to się tobą zajmę.
Nina pokuśtykała do łazienki, która znajdowała się tuż obok
jej dużego pokoju na poddaszu. Po chwili w drzwiach pojawił się Harry,
-Kiepsko to wygląda. Usiądź na blacie. Gdzie masz apteczkę?
- W szufladzie obok, którą masz po prawej stronie – dodała z
krzywym uśmiechem.
- Co się tak krzywisz?
-Boję się wody utlenionej.
-Powiadasz, iż boisz się wody utlenionej? Obiecuję, że nie
będzie bolało – zapewniał . –A jak już, to bardzo słabo .
- Obiecujesz? – upewniała się brunetka.
-Obiecuję. Jakich chłopaków lubisz?
- A czemu pytasz?
-A tak sobie. Z ciekawości.
- Wysokich – odpowiedziała.
-Tylko tyle? – zdziwił się Loczek.
- Nie mam zbyt wysokich wymagań. Przyznaj się spodziewałeś
się, że powiem, że kręcą mnie niscy blondyni o niebieskich jak niebo oczach i
niezłej klacie. Co to, to nie. Nie jestem jakiś tam pierwszy, lepszy plastik z
pierwszej, lepszej dyskoteki.
- Nawet tak, o tobie, to bym nie pomyślał, ja jestem zwykł
Harry, który tak nie myśli o koleżance Ninie, którą bardzo lubi.
-Lubisz mnie?
- No pewnie, że tak. A czemu mam cię nie lubić? – zdziwił
się.
-Bo jestem byłą dziewczyną Zayna, który jest twoim kumplem.
A do tego muszę przyznać, że jestem
trochę dziwna, zwariowana i nigdy nic mi się nie chce.
- A ja i tak bardzo cię lubię. Już skończyłem – uśmiechnął
się odkładając apteczkę do szuflady i wyrzucając śmieci do kosza.
- Już? Dziękuję!
-Nie ma za co. Wiesz, ile razy opatrywałem Gemme i
chłopaków?
-Nie, no miałeś rację, nic, a nic nie bolało. Dziękuję.
-Oj tam, oj tam.
-Głodna jestem 0 stwierdziła zeskakując z szafki.
-To chodź, zaniosę cię do kuchni.
- Nie, sama zejdę, dam radę. I tak dość dużo czasu dzisiaj
mi już poświęciłeś. Zresztą, to nic nie boli.
- Dobra, ale żeby później niebyło.
-Zakochana para Nina i Harold – śpiewał Niall pod nosem, gdy
para przyjaciół weszła do kuchni.
-Zamknij się blondi – krzyknęła Kate wchodząc przez okno do
pomieszczenia.
-Drzwi znaleźć nie mogłaś? – warknął Irlandczyk.
-Kasia zawsze przez okno do nas do domu wchodziła i wchodzić
nadal może – wyjaśnił dziadek dziewczyny.
- I nie widzi pan w tym
nic dziwnego ?
- Nie drogi chłopcze, sam wchodziłem do domu mojej żony
Halinki w środku nocy przez okno.
-Czy pan sugeruje, że ona …
-Nie skądże! Mam tylko na myśli, że to nic dziwnego –
przerwał pan Henryk. – Przyznaj się, wchodziłeś do domu przez okno.
-Tak, ale to było, jak jeszcze mieszkałem w Irlandii i Greg
nie chciał mnie wpuścić do domu. Wchodziłem do swojego domu przez balkon …
- No, a na mnie krzyczysz – szatynka stając ze skrzyżowanymi
rękoma obok blondyna.
-Dobra. Zgoda? –blondyn wyciągnął rękę w kierunku
dziewczyny.
-Zgoda – powiedziała Katarzyna ściskając rękę Nialla.
-Kasiu, a może chciałabyś pojechać z nami na tydzień do
Zakopanego? - zaproponowała pani Halina.
-Tak, bardzo chętnie, jeśli to nie problem, przez cały rok
mieszkam w Krakowie, a czasu nie było, by jechać. Kiedy wyjeżdżacie?
-Jutro w nocy – odpowiedziała na pytanie przyjaciółki Nina.
-Kto ma ochotę iść na plaże? – do kuchni weszła ubrana w
turkusowe krótkie spodenki Eleonor.
-Zależy, kto idzie -
po chwili zastanowienia rzekł Loczek.
-Chętnie bym z wami poszła, ale nie mogę. Obiecałam mamie,
że pojadę z Krzyśkiem do miasta. A właśnie mama prosiła, bym spytała, czy
czegoś państwu nie potrzeba.
-Och tak moje drogie dziecko. Miałam sama jechać po jedzenie
na drogę, ale skoro jedziecie, to chyba mogę zabrać się z wami?
- Oczywiście.
*
Godzinę późnej Danielle, Eleonor, Nina i Harry znaleźli się
na pobliskiej plaży.
-Jak tu cicho i spokojnie. Zupełnie inaczej niż na Hawajach,
albo Krecie.
-Oj, gdybyś pojechał do Gdańska, Sopotu lub chociaż Milne,
to byś zmienił zdanie – powiedziała najmłodsza uczestniczka wycieczki.
-Ślicznie tu – stwierdziła dziewczyna Louisa.
-Kto idzie ze mną do wody? – spytała Dan.
-Dobra, to kto pierwszy w wodzie – krzyknęła El.
-A wy nie idziecie? – zadała pytanie tym razem dziewczyna
Liama.
-Nie, ja nie idę. Jakoś tak nie mam ochoty na kąpiel w
zimnym morzu – powiedziała w stronę zaskoczonej dziewczyny.
-Nina, chodź, przejdziemy się – podał Harry dziewczynę rękę,
bu mogła wstać.
*
-Lubisz Danielle? – przerwał w końcu długą ciszę Harry.
-Wiesz, niezbyt. A tak w ogóle, to czemu naszło cię na takie
pytanie? – spytała stając nagle.
-Po prostu, chcę znać twoje zdanie na jej temat – powiedział
stając obok brunetki.
-Skoro tak, to ci powiem. Mam wrażenie, że Dan leci na sławę
i kasę Liama. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby wyszło kiedyś szydło z worka i
okazało się, jaka jest naprawdę. A ty jak uważasz?
-Nie lubię jej od samego początku. Co innego z Eleonor, jest zupełnie
inna, niż Dan. Ona nie pojawiła się i nie zawróciła w głowie Liamowi. Lou znał
El od dawna i było prawie pewne, że będą razem.
-A ty?
-Co ja? – zdziwił się Loczek.
-No, czy ktoś ci się podoba?
-Tak.
-A dowiem się, kto? – spojrzała na chłopaka z
zainteresowaniem, a może i z nadzieją. Harry najwyraźniej chciał już coś
powiedzieć, gdy usłyszeli nawoływanie swoich imion:
-O tu jesteście – obok nich pojawił się Niall. – Nina,
babcia mówi, że macie już wracać, bo jest późno i trzeba dokończyć pakowanie, i
iść spać, bo przypominam, że w nocy wyjeżdżamy.
-Dobra to wracamy, chodź Harold …
*
-Louis, przynieś resztę bagaży z domu – poprosiła babcia
Niny Williams.
-Tak jest pani generał – zaśmiał się chłopak.
-Babciu – odezwała się zaspana wnuczka.
-Tak kochanie …
- Jest nas dwunastu, jak my się zmieśćmy w dwóch samochodach
w dodatku z bagażami?
-Poradzimy sobie, zresztą mamy jeden duży samochód, a reszta
pojedzie ze mną normalnym.
-Mogę z Haley i Harrym z tobą? Chciałabym jeszcze trochę
pospać, a Niall i reszta dzikusów mi nie da.
-Ależ oczywiście
złotko. Harry, włóż wasze bagaże do auta i skocz po walizkę Haley, żeby nie
dźwigała. *
Po kilku godzinach dziewczyna obudziła się z tyłu auta
swojej babci. Przetarła oczy i spojrzała na rozwaloną obok blondynkę. Z przodu
obok kierowcy spał Loczek.
-Dzień dobry wnusiu – odezwała się szeptem babcia
dziewczyny. –Niedługo będziemy na miejscu. Wyspałaś się? Zasnęłaś praktycznie
od razu po wejściu do auta. Haley jakieś pół godziny po tobie, Harry przed
chwilą. Uparł się biedak, by dotrzymać mi towarzystwa, gdybym nie kazała mu
spać pewnie nadal by siedział .
-Dziękuję, wyspałam się.
-Poczytaj sobie książkę, albo coś, bo znając ciebie, to już
nie zaśniesz .
-Mamo, zasłoń to okno – przez sen mamrotał Harold.
Nina uśmiechnęła się pod nosem po tych słowach.
-Nina, Nina … - mruczał chłopak.
Brunetka schowała szybko twarz za wyjętą przed momentem
książkę, by jej babcia nie ujrzała rumieńca na jej bladej twarzyczce.
*
- My z dziadkiem bierzemy mały domek z Zaynem, Niallem i
Kasią. Reszta idzie do dużego. Do Niny należy wybór, gdzie chce mieszkać. A ten
drugi domek znajduje się na drugim końcu ośrodka.
- To ja odę z resztą do dużego.
-To było do przewidzenia – szepnął Niall Kasi na ucho.
sobota, 16 marca 2013
Rozdział 21 – Jaś Fasola i Blondi
Hehehe, normalnie rekord 3 rozdziały w 2 dni. Jestem boska! Hahaha.
_______________________
-Ej no mamo, bo się spóźnimy na samolot!
-Liam, masz klucze do auta? - spytała zmartwiona Eva Williams.
-Tak proszę pani. Ja biorę chłopaków a pani dziewczyny. I nie ma żadnych zamian – widząc, że jeden z kolegów chce zaprotestować.
-Po co ci tyle rzeczy Harry? – spytała dziewczyna chłopaka, który targał za sobą dwie walizki i wielką torbę, jak twierdził ,,podręczną” .
-Lecimy tam aż na dwa tygodnie. Skąd mam wiedzieć co mi będzie potrzebne? Zresztą Lou wepchał mi kilka swoich jakże potrzebnych przedmiotów – tłumaczył.
-Ale wiesz, że w Polsce też są sklepy, więc mógłbyś iść i sobie coś kupić?
-Tak, wiem i pójdę zapewne na zakupy, wiesz, zawsze mogę tobie coś wrzucić do walizki.
-Tylko byś spróbował – warknęła Nina mocniej ściskając rączkę swojej turkusowej walizki.
-Nina! – zawołał ktoś idący za dziewczyną.
-Tak Liam.
-Tak patrzę na te bilety i patrzę i stwierdzam, że nie mamy miejsc wszyscy obok siebie, więc usiądziesz z Zaynem, bo Louis chce z Eleonor a Harry, nie przeżyłby bez niego. Ja, jak wiadomo z Danielle, bo by mnie zabiła. Niall ogłosił wszem i wobec, że siedzi z Haley. No, a że zostajesz tylko ty i Zayn, więc pomyślałem, że nie będziecie mieć nic przeciwko, zresztą innego wyboru nie macie.
-Wiesz Liam, mam ochotę cię zatłuc, ale kto by mnie od września do szkoły woził?
-No nie wiem, pewnie byś metrem podróżowała. Dobra, jeszcze muszę pogadać z twoją mamą – Nina znowu została sama. W głowie biła się ze swoimi własnymi myślami. Z Zaynem rozstała się już jakiś czas temu i w końcu pogodzili się, ale wizja spędzenia z nim kilku najbliższych godzin nie zachwycała jej jakoś tam szczególnie.
-Tak mamuś, będę pamiętała – ostatni raz przed odlotem do swojej ojczyzny brunetka przytuliła swoją rodzicielką.
-Kocham cię córuś.
-Ja ciebie też mamo.
*
Odprawa trwała dość długo. Kiedy znaleźli się już na pokładzie samolotu Nina usiadła przy oknie i wyciągnęła z torby książkę i słuchawki, które podłączyła do swojego telefonu. Zayn natomiast usiadł z brzegu, bo co innego miał zrobić? Z plecaka wyciągnął laptopa i włączył sobie jakiś film.
Dziewczyna wkrótce znudzona siedzeniem w jednym miejscu zasnęła. Po jakiejś godzinie poczuła , że ktoś ją dźga palcem w bok. Zdezorientowana otworzyła oczy. Ukazał się jej nie kto inny, jak Harold.
-Gdzie ja jestem?
-W samolocie do Polski.
-O ile pamiętam, to nie z tobą a z Zaynem siedzę.
-Poszedł do łazienki. Już nawet nie cieszysz się na mój widok?
-Oj no, cieszę się, cieszę się. A w ogóle, to obudziłeś mnie.
-Przepraszam.
-No już, już dobrze, wyjątkowo ci przebaczę. Co cię do mnie sprowadza?
-Lou z El ,,oglądają” jakiś film i się cały czas migdalą, do samo Liam i Dan. Niall wchłania samolotowa żarcie, a Haley poznała jakąś laskę w jej wieku z dzieckiem, więc gadają. I wiesz, zauważyłem, że Zayn idzie do łazienki a ty zostajesz sama, więc stwierdziłem, Harry, idź dotrzymaj towarzystwa koleżance, bo on jak znam życie po drodze znajdzie sobie jakąś koleżankę, albo będzie podrywał stewardessy. To co oglądamy coś? – zmienił nagle temat Loczek dopadając laptopa Mulata.
-Co cię tak śmieszy?
-Oglądam Jasia Fasolę.
-Ale musiałeś śmiać się tak głośno? Obudziłeś mnie – rzekła z wyrzutem dziewczyna.
-Przepraszam – powiedział skruszony chłopak zalotnie się uśmiechając.
-Nic nie szkodzi. Jak się mieszkało z dwoma kobietami całe życie, jest się przyzwyczajonym. A przy okazji słodko wyglądasz, jak śpisz.
-Dziękuję, dziękuję.
-Mówiłaś przez sen.
-Co takiego powiedziałam?
-Tylko kilka razy Haley, Paul cię kocha i co chwile Harry – Harold poruszył zabawnie brwiami. ( Chciałam napisać drzwiami!)
-Masakra – brunetka uderzyła ręką w czoło.
-Czemu? Podobam ci się, to widać.
-Nie, wcale mi się nie podobasz , nie, nie kocham cię – skłamała. –I nie, nie, nie wyjdę za ciebie za mąż, i nie, nie będziemy mieli gromadki małych Haroldopodobnych istot.
-Jeszcze zobaczymy – mruknął sam do siebie Loczek, niestety nie na tyle cicho, by jego koleżanka tego nie usłyszała.
- Co? –podniosła głos nastolatka.
-Nic, nic … - wycofał się szybko.
-Za pół godziny lądujemy, proszę pozbierajcie wszystkie swoje rzeczy i zapnijcie pasy – przerwał młody pracownik linii lotniczej, którą podróżowali.
- Yyy, Harold, widziałeś może moją książkę? – zadała pytanie po dłuższej ciszy brunetka.
- Sprawdź pod siedzeniem – powiedział zajęty wciskaniem laptopa do torby. – I nie mów na mnie Harold, nie lubię tego.
-Oj tam, oj tam. Kurde no, gdzie jest ta moja głupia książka?
Chłopak westchnął głośno i zanurkował pod samolotowy fotel.
- Proszę – rzekł podając jej przedmiot.
-Dziękuję.
Nina pod nosem zaśmiała się
-A tak właściwie, to gdzie dokładnie twoi dziadkowie mieszkają? - splatał próbując przestać się śmiać blondyn.
- W Mielenku, to nad Bałtykiem, ale tam tydzień łącznie będziemy, bo do Zakopanego pojedziemy – tłumaczyła.
-A kiedy do Zakopanego jedziemy? – wtrąciła Haley.
-A żebym to ja jeszcze wiedziała? Ale zapewne w nocy.
- W nocy łeee. W nocy, to się śpi – marudził Lou.
-Dzień dobry kochani. Jaki minęła podróż? – przywitała się babcia Niny.
- Nawet dobrze.
-Haley, złotko, jak się czujesz?
-Bardzo dobrze babciu.
- No Nina, chodź uściskaj starego dziadka.
Dziewczyna podeszłą i uściskała starszego pana.
-Droga młodzieży, jest was tyle, że do jednego auta się nie zmieścimy, więc dziewczyny jadą z dziadkiem, a chłopcy ze mną. Podczas podróży nie krzyczymy, nie kłócimy się, nie wkurzamy kierowcy – przedstawiła plan babcia Halinka. –Jeśli dobrze pójdzie, to za trzy, cztery godzinki będziemy na miejscu. A teraz bierzemy walizki i ruszamy. Henio, kochanie, weź walizkę Haley, niech się dziewczyna nie przemęcza.
-Ależ moja walizka jest lekka, zresztą ma kółka mogę ją ciągnąć – broniła się nieskutecznie blondynka. Już po chwili Henryk ciągnął jej walizkę,
Rzeczywiście już po chwili ich oczom ukazał się drogowskaz – Mielenko 200 . Po dziesięciu minutach auto zaparkowało na podjeździe jednego z najładniejszych domów w okolicy.
-Nic się tu prawie nie zmieniło – stwierdziła wnuczka.
-Z zewnątrz prawie nic, ale w środku tak – znikąd obok starszego pana pojawiła się jego żona. – Heniu, co tak wolno?
- Co, co tak wolno?
- Co tak wolno jechałeś?
-Chciałem nacieszyć się swoją wnusią, bo później będziecie zwiedzać okolicę. Kochanie pamiętasz jeszcze Kasię sąsiadów? Byłyście w podstawówce najlepszymi przyjaciółkami – zwrócił się dziadek do swojej wnuczki.
-Tak, a co?
-Właśnie wczoraj przyjechała od rodziców na wakacje. Dostała się do jednego z najlepszych liceów w kraju i teraz mieszka w Krakowie u jakiejś ciotki. Była i pytała o ciebie wczoraj. Powiedziałem jej, że jak przyjedziesz, to do niej wpadniesz. Jak się rozpakujesz, to idź do niej, nie każ jej dłużej czekać.
-Będziecie po dwie lub trzy osoby w pokoju – rzuciła babcia. – Zayn, Niall, dla was przygotowałam pokój na parterze. Eleonor, chcesz być w pokoju z Louisem? – dziewczyna kiwnęła głową. –To będziesz. Zajmiecie stary pokój Paula. Troszkę go przerobiliśmy. Liam, ty wspomniałeś coś naszej córce, że chciałbyś być w pokoju ze swoją dziewczyną. Pokój na piętrze czeka. A Nina, Haley . Twój stary pokój pokuj wyremontowaliśmy . Harry, przykro mi, ale dla ciebie pokój będzie dopiero skończony po powrocie z Zakopanego. Wiecie, przerobienie pralni na poddaszu, obok pokoju Niny trochę musi potrwać. Pokój dla gości, jak znalazł. Na razie będziesz spał w pokoju z Niną i Haley, jest tam dużo miejsca. Pomieścicie się. Nie przeszkadza ci to, prawda? – kończąc rozdzielanie pokoi spytała.
-Ależ oczywiście, że nie babciu Niny – odpowiedział grzecznie, a w jego oczach pojawiły się przez nikogo nie zauważone iskierki.
-Dzień dobry, Kaśka w domu? –przywitała matkę koleżanki po polsku Nina.
-Nina, to ty? Jezu, jak dawno cię nie widziałam. Wypiękniałaś. A gdzie masz brata? Krzyś chciał go zobaczyć.
-Yyy proszę pani, ale Paul nie żyje. Zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley – powiedział po angielsku Niall.
-Niall, pani nie mówi po angielsku – odpowiedziała w tym samym języku. –Kolega miał na myśli, że Paweł nie żyje zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley.
-Bardzo mi przykro. Już wołam Kasię. Proszę wejdźcie do środka. Kasia goście do ciebie! – krzyknęła w głąb domu .
Po chwili do salonu weszła wysoka, szczupła szatynka. Ubrana w krótki spodenki koloru różowego i białą koszulkę.
-Nina? – odezwała się zdziwiona.
-Kasia! Cześć wiem, wiem, dawno się nie widziałyśmy – uśmiechnęła się przytulając przyjaciółkę.
-Jakaś ty ładna. Co nie znaczy, że nie mogłaś napisać listu, wiesz chyba, gdzie mieszkam.
-Oj no, nie gniewaj się.
-No już, już. A to kto? – spytała kiwając głową w stronę nieznajomych.
-Moi przyjaciele z Londynu. Ten blondyn to Niall Horan, a to Harry Styles – wskazała na bawiącego się sznurkami bluzy chłopaka. – A to Haley Davis, w właściwie, to Williams. Nie mówią po Polsku. Zresztą, ja też wolę po Angielsku. A właśnie resztę ludu poznasz później.
-Nina, a tak właściwie, to jakie ty masz nazwisko? – spytała zdezorientowana znajoma.
-Williams, a co?
-Haley ma takie samo. Jesteś z nią spokrewniona?
-Nie, to znaczy tak . To żona Pawełka, była żona. Paweł a właściwie Paul nie żyje.
-Jak to ?
- Zginął prawie miesiąc temu w wypadku. A Haley jest z nim w ciąży.
-Tak mi przykro – szatynka przytuliła brunetkę, a później podeszłą do blondynki i uczyniła to samo.
-Znasz może Angielski?
-Yhm. Od teraz będę mówiła po Angielsku.
-Jak byś mogła. Było by mi … to znaczy nam wszystkim łatwiej – dodała widząc minę Harrego.
-Hay, i’m Kate – rzekła właścicielka domu w języku ojczystym chłopców.
-To co robimy? Głodny jestem? Chodźmy do babci Niny po jedzenie – powiedział Nialler, na co wszyscy zaczęli się śmiać.
-Blondi głodny – zaśmiała się nowo poznana przez niego koleżanka.
-Yhm. Spotkajmy się wieczorem na plaży. Zrobimy ognisko poznasz resztę ludu.
-Z chęcią.
-Nie, nie w Kate, ale w kimś innym. I nie, nie w Haley, za nią szaleje Liam, ale znasz ją.
- Kogo masz na myśli? Podasz mi prostownicę?
-Nie ważne. W swoim czasie się dowiesz – rzekł podając dziewczynie urządzenie. – A tak szczerze. Nie wstydzisz się tak przy mnie przebierać? - spytał widząc dziewczynę zdejmującą bluzkę.
-Nie, wychowałam się z bratem. Zresztą tak całkiem naga nie jestem.
-Wiesz, inna dziewczyna wywaliłaby mnie z łazienki.
-Ale ja nie jestem inna dziewczyna. Ja jestem Nina Mery Williams i się chłopaków nie wstydzę – dumnie wypięła pierś.
- I kto tu się stroi hmm?
- Nie ja.
- To czemu prostujesz włosy?
- Z tego samego powodu, co ty je suszysz. Podaj mi tamten tusz do rzęs. Nie, nie ten … o tak ten, dzięki.
-Nina?
-Tak Harry.
- Mogę cię o coś zapyta?
-Wal śmiało.
-Bo widzisz, AM takiego kumpla …
-Yhm.
-I on … no podoba mu się taka jedna dziewczyna … I on, no … prosił mnie o radę. A ja chciałbym bardzo, ale nie wiem, jak.
-Niech jej powie, że podoba mu się, może ona też mu się podoba. Życz ode mnie powodzenia Nickowi.
-Skąd wiesz, że chodzi o Nicka?
-Takie przeczucie babskie.
-Taa, Lokowanego, laskę Piotrka i Blondi już znam.
-Drogi Niallerku, ładną ksywkę w Polsce zyskałeś już pierwszego dnia – drażniła się Haley.
_______________________
-Ej no mamo, bo się spóźnimy na samolot!
-Liam, masz klucze do auta? - spytała zmartwiona Eva Williams.
-Tak proszę pani. Ja biorę chłopaków a pani dziewczyny. I nie ma żadnych zamian – widząc, że jeden z kolegów chce zaprotestować.
*
Pół godziny później oba samochody zaparkowały na lotniskowym parkingu.-Po co ci tyle rzeczy Harry? – spytała dziewczyna chłopaka, który targał za sobą dwie walizki i wielką torbę, jak twierdził ,,podręczną” .
-Lecimy tam aż na dwa tygodnie. Skąd mam wiedzieć co mi będzie potrzebne? Zresztą Lou wepchał mi kilka swoich jakże potrzebnych przedmiotów – tłumaczył.
-Ale wiesz, że w Polsce też są sklepy, więc mógłbyś iść i sobie coś kupić?
-Tak, wiem i pójdę zapewne na zakupy, wiesz, zawsze mogę tobie coś wrzucić do walizki.
-Tylko byś spróbował – warknęła Nina mocniej ściskając rączkę swojej turkusowej walizki.
-Nina! – zawołał ktoś idący za dziewczyną.
-Tak Liam.
-Tak patrzę na te bilety i patrzę i stwierdzam, że nie mamy miejsc wszyscy obok siebie, więc usiądziesz z Zaynem, bo Louis chce z Eleonor a Harry, nie przeżyłby bez niego. Ja, jak wiadomo z Danielle, bo by mnie zabiła. Niall ogłosił wszem i wobec, że siedzi z Haley. No, a że zostajesz tylko ty i Zayn, więc pomyślałem, że nie będziecie mieć nic przeciwko, zresztą innego wyboru nie macie.
-Wiesz Liam, mam ochotę cię zatłuc, ale kto by mnie od września do szkoły woził?
-No nie wiem, pewnie byś metrem podróżowała. Dobra, jeszcze muszę pogadać z twoją mamą – Nina znowu została sama. W głowie biła się ze swoimi własnymi myślami. Z Zaynem rozstała się już jakiś czas temu i w końcu pogodzili się, ale wizja spędzenia z nim kilku najbliższych godzin nie zachwycała jej jakoś tam szczególnie.
*
- … i pamiętaj masz słuchać babci, dziadka i Liama. Uważaj na siebie i nie wychodź sama w nocy nigdzie na zewnątrz. Zrozumiano? -Tak mamuś, będę pamiętała – ostatni raz przed odlotem do swojej ojczyzny brunetka przytuliła swoją rodzicielką.
-Kocham cię córuś.
-Ja ciebie też mamo.
*
Odprawa trwała dość długo. Kiedy znaleźli się już na pokładzie samolotu Nina usiadła przy oknie i wyciągnęła z torby książkę i słuchawki, które podłączyła do swojego telefonu. Zayn natomiast usiadł z brzegu, bo co innego miał zrobić? Z plecaka wyciągnął laptopa i włączył sobie jakiś film.
Dziewczyna wkrótce znudzona siedzeniem w jednym miejscu zasnęła. Po jakiejś godzinie poczuła , że ktoś ją dźga palcem w bok. Zdezorientowana otworzyła oczy. Ukazał się jej nie kto inny, jak Harold.
-Gdzie ja jestem?
-W samolocie do Polski.
-O ile pamiętam, to nie z tobą a z Zaynem siedzę.
-Poszedł do łazienki. Już nawet nie cieszysz się na mój widok?
-Oj no, cieszę się, cieszę się. A w ogóle, to obudziłeś mnie.
-Przepraszam.
-No już, już dobrze, wyjątkowo ci przebaczę. Co cię do mnie sprowadza?
-Lou z El ,,oglądają” jakiś film i się cały czas migdalą, do samo Liam i Dan. Niall wchłania samolotowa żarcie, a Haley poznała jakąś laskę w jej wieku z dzieckiem, więc gadają. I wiesz, zauważyłem, że Zayn idzie do łazienki a ty zostajesz sama, więc stwierdziłem, Harry, idź dotrzymaj towarzystwa koleżance, bo on jak znam życie po drodze znajdzie sobie jakąś koleżankę, albo będzie podrywał stewardessy. To co oglądamy coś? – zmienił nagle temat Loczek dopadając laptopa Mulata.
*
Nastolatka w trakcie oglądania filmu znowu zasnęła. Obudził ją śmiech Harrego, do którego w trakcie snu zdążyła się przytulić. -Co cię tak śmieszy?
-Oglądam Jasia Fasolę.
-Ale musiałeś śmiać się tak głośno? Obudziłeś mnie – rzekła z wyrzutem dziewczyna.
-Przepraszam – powiedział skruszony chłopak zalotnie się uśmiechając.
-Nic nie szkodzi. Jak się mieszkało z dwoma kobietami całe życie, jest się przyzwyczajonym. A przy okazji słodko wyglądasz, jak śpisz.
-Dziękuję, dziękuję.
-Mówiłaś przez sen.
-Co takiego powiedziałam?
-Tylko kilka razy Haley, Paul cię kocha i co chwile Harry – Harold poruszył zabawnie brwiami. ( Chciałam napisać drzwiami!)
-Masakra – brunetka uderzyła ręką w czoło.
-Czemu? Podobam ci się, to widać.
-Nie, wcale mi się nie podobasz , nie, nie kocham cię – skłamała. –I nie, nie, nie wyjdę za ciebie za mąż, i nie, nie będziemy mieli gromadki małych Haroldopodobnych istot.
-Jeszcze zobaczymy – mruknął sam do siebie Loczek, niestety nie na tyle cicho, by jego koleżanka tego nie usłyszała.
- Co? –podniosła głos nastolatka.
-Nic, nic … - wycofał się szybko.
-Za pół godziny lądujemy, proszę pozbierajcie wszystkie swoje rzeczy i zapnijcie pasy – przerwał młody pracownik linii lotniczej, którą podróżowali.
- Yyy, Harold, widziałeś może moją książkę? – zadała pytanie po dłuższej ciszy brunetka.
- Sprawdź pod siedzeniem – powiedział zajęty wciskaniem laptopa do torby. – I nie mów na mnie Harold, nie lubię tego.
-Oj tam, oj tam. Kurde no, gdzie jest ta moja głupia książka?
Chłopak westchnął głośno i zanurkował pod samolotowy fotel.
- Proszę – rzekł podając jej przedmiot.
-Dziękuję.
*
Na lotnisku panował rozgardiasz. Każdy dążył w innym kierunku. Brunetka pierwsza spostrzegła dziadka wymachującego wielkim transparentem z napisem ,,Witamy w Polsce dziewczęta i chłopcy!” Nina pod nosem zaśmiała się
-A tak właściwie, to gdzie dokładnie twoi dziadkowie mieszkają? - splatał próbując przestać się śmiać blondyn.
- W Mielenku, to nad Bałtykiem, ale tam tydzień łącznie będziemy, bo do Zakopanego pojedziemy – tłumaczyła.
-A kiedy do Zakopanego jedziemy? – wtrąciła Haley.
-A żebym to ja jeszcze wiedziała? Ale zapewne w nocy.
- W nocy łeee. W nocy, to się śpi – marudził Lou.
-Dzień dobry kochani. Jaki minęła podróż? – przywitała się babcia Niny.
- Nawet dobrze.
-Haley, złotko, jak się czujesz?
-Bardzo dobrze babciu.
- No Nina, chodź uściskaj starego dziadka.
Dziewczyna podeszłą i uściskała starszego pana.
-Droga młodzieży, jest was tyle, że do jednego auta się nie zmieścimy, więc dziewczyny jadą z dziadkiem, a chłopcy ze mną. Podczas podróży nie krzyczymy, nie kłócimy się, nie wkurzamy kierowcy – przedstawiła plan babcia Halinka. –Jeśli dobrze pójdzie, to za trzy, cztery godzinki będziemy na miejscu. A teraz bierzemy walizki i ruszamy. Henio, kochanie, weź walizkę Haley, niech się dziewczyna nie przemęcza.
-Ależ moja walizka jest lekka, zresztą ma kółka mogę ją ciągnąć – broniła się nieskutecznie blondynka. Już po chwili Henryk ciągnął jej walizkę,
*
-Zaraz będziemy na miejscu – poinformował dziadek.Rzeczywiście już po chwili ich oczom ukazał się drogowskaz – Mielenko 200 . Po dziesięciu minutach auto zaparkowało na podjeździe jednego z najładniejszych domów w okolicy.
-Nic się tu prawie nie zmieniło – stwierdziła wnuczka.
-Z zewnątrz prawie nic, ale w środku tak – znikąd obok starszego pana pojawiła się jego żona. – Heniu, co tak wolno?
- Co, co tak wolno?
- Co tak wolno jechałeś?
-Chciałem nacieszyć się swoją wnusią, bo później będziecie zwiedzać okolicę. Kochanie pamiętasz jeszcze Kasię sąsiadów? Byłyście w podstawówce najlepszymi przyjaciółkami – zwrócił się dziadek do swojej wnuczki.
-Tak, a co?
-Właśnie wczoraj przyjechała od rodziców na wakacje. Dostała się do jednego z najlepszych liceów w kraju i teraz mieszka w Krakowie u jakiejś ciotki. Była i pytała o ciebie wczoraj. Powiedziałem jej, że jak przyjedziesz, to do niej wpadniesz. Jak się rozpakujesz, to idź do niej, nie każ jej dłużej czekać.
-Będziecie po dwie lub trzy osoby w pokoju – rzuciła babcia. – Zayn, Niall, dla was przygotowałam pokój na parterze. Eleonor, chcesz być w pokoju z Louisem? – dziewczyna kiwnęła głową. –To będziesz. Zajmiecie stary pokój Paula. Troszkę go przerobiliśmy. Liam, ty wspomniałeś coś naszej córce, że chciałbyś być w pokoju ze swoją dziewczyną. Pokój na piętrze czeka. A Nina, Haley . Twój stary pokój pokuj wyremontowaliśmy . Harry, przykro mi, ale dla ciebie pokój będzie dopiero skończony po powrocie z Zakopanego. Wiecie, przerobienie pralni na poddaszu, obok pokoju Niny trochę musi potrwać. Pokój dla gości, jak znalazł. Na razie będziesz spał w pokoju z Niną i Haley, jest tam dużo miejsca. Pomieścicie się. Nie przeszkadza ci to, prawda? – kończąc rozdzielanie pokoi spytała.
-Ależ oczywiście, że nie babciu Niny – odpowiedział grzecznie, a w jego oczach pojawiły się przez nikogo nie zauważone iskierki.
*
Po dwóch godzinach z Haley, Niallem i Harrym, którzy koniecznie chcieli jej towarzyszyć Nina udała się do sąsiadów. Otworzyła im pani Mucha.-Dzień dobry, Kaśka w domu? –przywitała matkę koleżanki po polsku Nina.
-Nina, to ty? Jezu, jak dawno cię nie widziałam. Wypiękniałaś. A gdzie masz brata? Krzyś chciał go zobaczyć.
-Yyy proszę pani, ale Paul nie żyje. Zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley – powiedział po angielsku Niall.
-Niall, pani nie mówi po angielsku – odpowiedziała w tym samym języku. –Kolega miał na myśli, że Paweł nie żyje zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley.
-Bardzo mi przykro. Już wołam Kasię. Proszę wejdźcie do środka. Kasia goście do ciebie! – krzyknęła w głąb domu .
Po chwili do salonu weszła wysoka, szczupła szatynka. Ubrana w krótki spodenki koloru różowego i białą koszulkę.
-Nina? – odezwała się zdziwiona.
-Kasia! Cześć wiem, wiem, dawno się nie widziałyśmy – uśmiechnęła się przytulając przyjaciółkę.
-Jakaś ty ładna. Co nie znaczy, że nie mogłaś napisać listu, wiesz chyba, gdzie mieszkam.
-Oj no, nie gniewaj się.
-No już, już. A to kto? – spytała kiwając głową w stronę nieznajomych.
-Moi przyjaciele z Londynu. Ten blondyn to Niall Horan, a to Harry Styles – wskazała na bawiącego się sznurkami bluzy chłopaka. – A to Haley Davis, w właściwie, to Williams. Nie mówią po Polsku. Zresztą, ja też wolę po Angielsku. A właśnie resztę ludu poznasz później.
-Nina, a tak właściwie, to jakie ty masz nazwisko? – spytała zdezorientowana znajoma.
-Williams, a co?
-Haley ma takie samo. Jesteś z nią spokrewniona?
-Nie, to znaczy tak . To żona Pawełka, była żona. Paweł a właściwie Paul nie żyje.
-Jak to ?
- Zginął prawie miesiąc temu w wypadku. A Haley jest z nim w ciąży.
-Tak mi przykro – szatynka przytuliła brunetkę, a później podeszłą do blondynki i uczyniła to samo.
-Znasz może Angielski?
-Yhm. Od teraz będę mówiła po Angielsku.
-Jak byś mogła. Było by mi … to znaczy nam wszystkim łatwiej – dodała widząc minę Harrego.
-Hay, i’m Kate – rzekła właścicielka domu w języku ojczystym chłopców.
-To co robimy? Głodny jestem? Chodźmy do babci Niny po jedzenie – powiedział Nialler, na co wszyscy zaczęli się śmiać.
-Blondi głodny – zaśmiała się nowo poznana przez niego koleżanka.
-Yhm. Spotkajmy się wieczorem na plaży. Zrobimy ognisko poznasz resztę ludu.
-Z chęcią.
*
-Harold, idziemy tylko na plażę. Co zakochałeś się w Kate, że się tak stroisz? - zaśmiała się Nina stwojąc w swojej dużej łazience na poddaszu domu dziadków stojąc obok chłopaka z nagim torsem, który suszył włosy.-Nie, nie w Kate, ale w kimś innym. I nie, nie w Haley, za nią szaleje Liam, ale znasz ją.
- Kogo masz na myśli? Podasz mi prostownicę?
-Nie ważne. W swoim czasie się dowiesz – rzekł podając dziewczynie urządzenie. – A tak szczerze. Nie wstydzisz się tak przy mnie przebierać? - spytał widząc dziewczynę zdejmującą bluzkę.
-Nie, wychowałam się z bratem. Zresztą tak całkiem naga nie jestem.
-Wiesz, inna dziewczyna wywaliłaby mnie z łazienki.
-Ale ja nie jestem inna dziewczyna. Ja jestem Nina Mery Williams i się chłopaków nie wstydzę – dumnie wypięła pierś.
- I kto tu się stroi hmm?
- Nie ja.
- To czemu prostujesz włosy?
- Z tego samego powodu, co ty je suszysz. Podaj mi tamten tusz do rzęs. Nie, nie ten … o tak ten, dzięki.
-Nina?
-Tak Harry.
- Mogę cię o coś zapyta?
-Wal śmiało.
-Bo widzisz, AM takiego kumpla …
-Yhm.
-I on … no podoba mu się taka jedna dziewczyna … I on, no … prosił mnie o radę. A ja chciałbym bardzo, ale nie wiem, jak.
-Niech jej powie, że podoba mu się, może ona też mu się podoba. Życz ode mnie powodzenia Nickowi.
-Skąd wiesz, że chodzi o Nicka?
-Takie przeczucie babskie.
*
-To jest Kaśka. Kaśka – zwróciła się do niej – od lewej Zayn Malik, mój były, Liam Payn, a to jego dziewczyna Danielle Pazer. Louis Tomlinson z Eleonor Calder . Harolda, Haley i Niallerka już znasz.-Taa, Lokowanego, laskę Piotrka i Blondi już znam.
-Drogi Niallerku, ładną ksywkę w Polsce zyskałeś już pierwszego dnia – drażniła się Haley.
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 20 – Lecisz ze mną?
Jak jest mobilizacja, to i nawet dwa rozdziały dziennie umiem dać!
____________________
- Nie mam co ubrać na
zakończenie roku – marudziła nastolatka.
-Znowu? – w drzwiach stanęła blondynka.
- Tak, znowu – westchnęła szesnastolatka.
-Pożyczę ci coś – zaproponowała dziewczyna opierając się o
futrynę drzwi.
-Jakbyś mogła. Jak się dzisiaj czujesz? – spytała z
zatroskaną miną.
-Nawet dobrze. Poczekaj tu – rzuciła dziewiętnastolatka
znikając w pokoju swojego zmarłego męża. Po chwili wróciła z http://www.faslook.pl/collection/na-bloga-12/. –
Leć się ubierać, bo się spóźnisz. Ja tymczasem zadzwonię do Liama, że może po ciebie
wyjeżdżać, żebyś nie musiała jechać metrem. Wiem, jak tego nie na widzisz –
przyjaźnie uśmiechając się wyszła z pokoju.
*
-Hej Liam – przywitała siedzącego już w salonie chłopaka i
jego kolegów. – Miałeś być sam – rzekła spoglądając na roześmianą resztę 1D.
-Chcieliśmy ci towarzyszyć dzisiaj. O ile się zgodzisz –
powiedział roześmiany Harry.
-Chyba was coś pogięło. Do szkoły ze mną nie wejdziecie.
Ewentualnie Haley, Liam i Harry.
-Ej no, z jakiej racji Harry? On ma jakieś specjalne względy?
– spytał oburzony Louis. Nina momentalnie zarumieniła się, tak jak i chłopak.
-Uuu, zakochana para, Jacek i Barbara – zaczął śpiewać
biegając po pokoju Zayn.
-Chyba Harry i Nina- zaśmiała się Haley wchodząc ubrana
elegancko do pokoju. – Jedziemy, bo się spóźnimy . Dobra z Liamem jedzie Zayn,
Louis i Niall. Ja biorę Ninę i Harrego –zadecydowała.
-Ale ja Ce z Harrym i Niną! – narzekał Niall.
-Ja też cę! – krzyknął Niall.
-To może ja pojadę z Liamem, Harrym, Niallem i Lou. A ty
weźmiesz Zayna- zaproponowała.
-Nie, nie zgadzam się, Haley, nie możesz się denerwować, a z
nimi na pewno będziesz. Więc tak Haley, bierzesz Ninę, Harrego i Nialla, a ja
Zayna i Louisa i koniec dyskusji – powiedział stanowczo wicząc, że Lou chce coś
powiedzieć.
-Żegnaj kochanie – przesłał w powietrzu buziaka Harremu
Louis. – Będę tęsknił.
*
-Niall, niedaleko jest cukiernia, możesz się przejść, weź ze
sobą Lo, podają tam pyszny sok marchewkowy, a obok jest drogeria, więc Zayna
zaprowadzisz – powiedziała brunetka wysiadając z auta Haley. – Chodźmy poszukać
Liama – rzekła rozglądając się po lotnisku.
*
-Gratuluję dobrego świadectwa – szepnął Liam. Haley dźgnęła
go palcem. – Auć – syknął.
-Zamknijcie się, bo ludzie zaczynają się gapić – pouczała wiercąc
się siedząc w auli swojej szkoły wsłuchując się w słowa dyrektora. Harry nic nie
robił, tylko siedział i się uśmiechał.
*
- Mogłaś powiedzieć, że jesteś gwiazdą szkolnego chóru, i że
zajęłaś pierwsze miejsce w międzynarodowym, szkolnym konkursie muzycznym, że
jesteś kapitanką szkolnej drużyny siatkówki!- wyliczał Harry. – A do tego grasz
na gitarze elektrycznej w zespole metalowym. Naprawdę, jak mogłaś nie
powiedzieć! – udawał obrażonego Hazza.
- Oj no, nie ma się czym chwalić – spuściła wzrok
nastolatka.
-Nie ma się czym chwalić – naśladował Liam Ninę. – Ta,
jasne.
-Może uczcimy te sukcesy w tej cukierni, o której mówiłaś? –
przerwała dyskusję blondynka. – Mam ochotę na sernik.
-O już się zaczyna.
-Albo nie, szarlotkę- zmieniła zdanie.
-Ale co się zaczyna? - spytał zagubiony Harry.
-Haley ma pierwsze zachcianki – tłumaczyła Nina.
-Weź się ogarnij Harry.
-Daleko jest ta cukiernia?- wtrącił Liam.
-Nie, to tu, już jesteśmy. – Loczek otworzył drzwi i
przepuścił dziewczyny w drzwiach i zamknął koledze drzwi przed nosem. W
najdalszym koncie kawiarni dostrzegli Louisa i Nialla.
-Hej, gdzie Zayn? –spytała Haley zauważając jego brak.
-W drogerii, wybiera lakier do włosów od dwóch godzin –
tłumaczył Lou.
-Dzięki Harry, obok pojawił się wściekły Liam, który zdążył
pozbierać z chodnika resztki swojej godności.
*
-Dzień dobry złotko- w słuchawce telefonu stacjonarnego Nina
usłyszała babcię.
-Dzień dobry babciu. Jak się czujecie?
-Bardzo dobrze. A ty? Jak Haley to znosi?
-Ja dobrze, gdyby nie chłopcy, to obie pewnie byśmy się
załamały.
-A jak matka?
-Cóż, więcej pracuje, niż siedzi w domu, wiem, że tęskni za
Paulem.
-Nam wszystkim jest ciężko, ale czas leczy rany.
-Mam nadzieję.
-Mam pomysł … - zaczęła babcia.
-Yhm.
-Może przylecisz do nas na tydzień? –zaproponowała. – Weźmiesz
ze sobą Haley i chłopców. Niech zobaczą chodź raz naszą piękną Polskę i wykąpią
się w Bałtyku. Tylko na tydzień was zapraszam, chyba, że chcesz jechać z nami w
Tatry.
-Chętnie, jedziecie do Zakopanego?
-Tak, dwa lata temu byliśmy w domkach i było świetnie.
-Jeju, jak ja dawno niebyłam w polskich górach - westchnęła wnuczka pani Haliny.
- No, to jedziecie z nami – postanowiła.
-Na ile?
-Na tydzień teraz i w sierpni, ale to do szklarskiej.
-Wolę Zakopane.
-Tak, ja też, ale dziadek się uparł.
-Ech, no tak, a jak inaczej. Dam ci znać, kiedy przylecimy,
ale najpierw spytam chłopców, czy mogą i chcą.
- No tak, o tym nie pomyślałam.
-Jak nie, to przylecę tylko z Haley.
-Dobrze złotko. Leć sprawdzić samolot i spytać chłopaków, a
ja zobaczę, ile domków mają wolnych. W jednym byłoby nam ciasno.
-Dobra, to ja już idę babciu.
-Pa wnusiu, zadzwoń przed dwudziestą drugą – prosiła babcia
Halinka i rozłączyła się.
*
- Cześć ludzie! – zdyszana dziewczyna wpadła do domu chłopców.
-Hej, co ci? – przywitał ją obecny w salonie Irlandczyk.
-Jesteście wszyscy?
-Powiedzmy. Harry chyba gada z Gemmą przez telefon. Liam z
Dan i Haley kupują ubranka dla dziecka, Lou z El siedzą od dłuższego czasu u
niego w pokoju i ,,pilnują marchewek” – zachichotał. – A Zayn poznaje nowych tatuaży
stów.
-Albo tatuażystki- wtrąciła.
-Ta, raczej są to kobiety. Co cię do nas sprowadza?
-Wróciliśmy – krzyknęły wchodząc do domu dziewczyny chórem.
-Liam, postaw to tu, nie, nie tu, bo przejść nie będzie
można – skarciła Dan . – O Nina, co cię sprowadza?
-O to samo pytałem – burknął niezadowolony blondyn.
-Mam sprawę … do was wszystkich – dodała widząc spojrzenie
dziewczyny.
-Liam, kochanie – odparła słodko jego dziewczyna. – Zawołaj resztę.
-Ta. Lou, Harry, ruszcie swe zacne tyłki do salony –
krzyknął. – Siadajcie – wskazał na kanapę.
Na schodach pojawił się kłócący się z kimś przez telefon
Loczek :
-Gemma, nie, nie pójdę na bal maturalny z twojej
przyjaciółki, koleżanki kuzynką. Co to, to nie. Muszę już kończyć. Pa –
skończył widząc siedzącą w salonie dziewczynę. – Cześć – rzucił do wszystkich i
rozsiadł się nie kanapie obok Niny – w pokoju zapadła długa, krępująca cisza,
którą przerwał Louis:
- Witajcie moi poddani .
-Lou, ubrałeś odwrotnie spodnie – powiedziała to jego
dziewczyna i zaczęła się śmiać.
-Co robicie w tym miesiącu ?
-Nic, mamy wooolne – uśmiechnął się Niall.
-Właściwie, to wolne mamy dwa miesiące, tylko pod koniec
wakacji kilka wywiadów i koncercików.
-A macie jakieś plany?
-Nie, najbliższe dwa tygodnie kompletnie nic nie robimy, a
później Niall leci do Irlandii, a Harry jedzie do rodziców. A my wskazał na Louisa,
Eleonor i Dnielle – lecimy na kilka dni do Hiszpanii.
- A chcecie lecieć
ze mną do Polski? Haley, babcia zaprasza
ciebie, to znaczy nas wszystkich -
poprawiła. –Akurat na dwa tygodnie.
-Tak, jasne, że lecimy, takiej okazji nie możemy zmarnować! –
rzekł entuzjastycznie Harry.
-A gdzie twoi dziadkowie mieszkają?- W maleńkiej wiosce
rybackiej.
-Ekstra.
-To kiedy lecimy? – zadał pytanie Laiam.
-Jutro wieczorem. Bilety już zarezerwowałam.
-Trzeba się spakować, to ja lecę – Eleonor wstała z kanapy. –
Kocham cię Lou – powiedziała i wyszła.
*
-Cześć, jutro wieczorem mamy samolot. A i będzie nas więcej,
niż przypuszczałam.
-To ile?
-Ja, Haley, Harry, Niall, Zayn, Louis, Eleonor i Liam z
Danielle.
-Dziewięć osób? To wnusiu kochana po dwie osoby w pokoju
będą albo i trzy nawet! No, to teraz stanowczo muszę zarezerwować dwa domki.
-Dzięki babciu, jesteś wspaniałą – rozłączyła się.
Rozdział 19 – Takie tam dziękuję.
Rozdział specjalnie dedykowany Lucynie która z niecierpliwością wyczekuje następnego ;)
____________________
-Wpadnij do nas dzisiaj – przywitał ją Harry.
-Nie mogę, muszę się uczyć, mam do zaliczenia matmę. Jeśli z
jutrzejszego testu nie dostanę przynajmniej czwórki będę powtarzała klasę, a do
tego babka od angielskiego chce mnie przepytać.
-Liam pomoże ci z matmą, a ja z angielskiego jestem całkiem
niezły – stwierdził Loczek opierając się o framugę drzwi pokoju dziewczyny.
-Skoro tak, to mogę przyjść, ale najpierw ty pomożesz mi
tutaj z tym nieszczęsnym angielskim- westchnęła Nina robiąc miejsce dla
chłopaka na łóżku, które było całe zawalone podręcznikami, zeszytami i innymi
papierami. – Siadaj.
-Dobra, to co teraz przerabiacie ?
-To- pokazała zeszyt chłopakowi nieśmiało się uśmiechając.
-To proste – stwierdził po chwili przeglądania zeszytu, a
już po chwili zajęty był tłumaczeniem dziewczynie materiału.
*
-Wiesz, nie chce mi się dzisiaj do was jechać – stwierdził spoglądając
na zegar.
-To niech Liam przyjedzie tutaj.
-Dzwoń do niego – rozkazała.
*
Następnego dnia pierwszą lekcją był właśnie angielski.
,,Ciekawe, czy Harry zdziałał coś tłumacząc mi to wszystko” –
myślała w chwili, gdy profesorka poprosiła ją do odpowiedzi.
*
-Zdałam, zdałam, zdałam! –wrzeszczała brunetka wbiegając do
swojego domu. Pierwszy raz od dwóch tygodni poszła do szkoły. Cały czas na
przerwach czuła na sobie współczujące spojrzenia koleżanek i kolegów. Najgorsze
było wracanie ze szkoły metrem. Przyzwyczaiła się, że pod szkołą czekał
codziennie jej brat. Do szkoły podrzucił ją Liam, ale nie śmiała prosić, by po
nią przyjechał.
-Ale co zdałaś? -
spytał Niall.
-No matmę i angielski. Dzięki Liamowi i Harremu. A po
drugie, czemu wyjadasz zawartość mojej lodówki Niall ?- spytała brunetka widząc
chłopaka wyciągającego ciasto z lodówki.
-Głodny jestem, a że dopiero tu przyjechaliśmy, a nie chce
mi się iść do sklepu po żarcie stwierdziłem, że zawartość twojej lodówki też
jest interesująca.
-Aha, ale zostaw mi coś, bo ja też żyje i jeść muszę.
-Co wy tu wszyscy robicie ? –krzyknęła nastolatka wchodząc
do pokoju pełnego ludu.
-Nic, tylko siedzimy – powiedział czytający pamiętnik
dziewczyny Lou.
-Louis, to moje prywatne – krzyknęła wyrywając różowy zeszyt
z ręki chłopakowi.
-Księżniczko, nie złość się. Złość piękności szkodzi – odrzekł.
– Mówiłem co to już niejednokrotnie. A i przy okazji, całkiem fajne rzeczy o
nas sobie wypisujesz – powiedział ruszając zabawnie brwiami.
-Ile zdążyłeś przeczytać?
-Tylko jakieś dwadzieścia, może czterdzieści stron.
-Stary, uciekaj, bo będzie z tobą źle – rzekł rozwalony na
fotelu Zayn.
-O Harry, pościeliłeś mi łóżko? – zadała pytanie zdziwiona
widząc chłopak leżącego na jej łóżku.
-Nie Haley to zrobiła, jak tu przyjechaliśmy.
-Chodź – powiedziała nastolatka ciągnąc za rękę zdezorientowanego
Loczka.
-Gdzie … - zaczął.
-Zamknij się – przerwała mu. – Może nie zauważą naszego chwilowego zniknięcia.
Idziemy gdzieś, gdzie będziemy mogli w spokoju porozmawiać – wyjaśniła ciągnąc
chłopaka do piwnicy. – To nikt nie będzie nam przeszkadzał i żaden fotograf nas
nie zauważy – dodała szukając włącznika światła. Gdy już go odnalazła okazało
się, że żarówka się przepaliła. –Cholera – syknęła.
-Spokojnie, poradzimy sobie bez światła – Nina przyciągnęła
do siebie Harrego za bluzę, wplotła palce w jego czuprynę i namiętnie
pocałowała. Chłopak odwzajemnił pocałunek.
-Co … co to było? –spytał zdezorientowany chłopak.
-Podziękowanie – powiedziała.
-,,Dobrze, że jest ciemno, przynajmniej nie zauważy, że się
zarumieniłam ‘’ – pomyślała.
-Za co mi dziękujesz?
-Za to, że byłeś wtedy w szpitalu, jak umarł … - nie umiała
wypowiedzieć tego imienia bez łez w oczach. – Za to, że przyszedłeś na pogrzeb
i za to, że jesteś tu i teraz , że wytłumaczyłeś mi angielski, i za to, że
pozwoliłeś mi w ten sposób podziękować.
-Nie ma za co.
niedziela, 10 lutego 2013
Rozdział 18 – Smutek
No, nieuchronnie zbliżamy się do końca historii Niny.
____________________
-Nina, wstań już- budziła Haley Ninę.
____________________
-Nina, wstań już- budziła Haley Ninę.
-Nie mam ochoty tam iść – mamrotała pod nosem dziewczyna,
przytulając się do poduszki.
-Ale musisz! Myślisz,
że ja mam ochotę? Nina, złotko musimy to był twój brat, a mój mąż. Byliśmy małżeństwem
zaledwie miesiąc, zawsze marzyłam, żeby zestarzeć się u jego boku i mieć chmarę
rozwrzeszczanych wnucząt a tymczasem zostałam dziewiętnastoletnią wdową, po
dwudziestoletnim mężu.
-Oj, nie martw się jeszcze sobie kogoś znajdziesz. Zobaczysz,
będziesz jeszcze szczęśliwa. Wstajemy? – blondynka kiwnęła głową.
*
Gdy Nina schodził po schodach do salonu ubrana w czarną
sukienkę i tego samego koloru balerinki. Wszyscy już na nią czekali. Byli tam zebrani
już wszyscy bliscy. Babcia i dziadek przylecieli z Polski, mama, która ostatnio
ma co raz lepsze relacje, Haley, która w tak młodym wieku straciła miłość
swojego życia. Wszyscy zebrani byli odziani w czerń. Tylko brakowało chłopców z
zespołu, którzy mieli dołączyć do nich na cmentarzu. Ogólnie w pomieszczeniu panowała
smutna atmosfera. W końcu każdy z zebranych stracił ukochaną osobę.
Przygnębiającą ciszę przerwał zakończył
dziadek Henryk :
-Wolicie jechać
autem, czy iść na pieszo? – zadał pytanie.
- I tak cmentarz jest niedaleko – stwierdziła Haley.- Możemy
się przejść.
-Wiesz, ale po pół godzinie stania będziesz zmęczona i nie
będzie ci się chciało iść dziesięć minut do domu – stwierdziła brunetka.
- No to jedziemy autem, Nina ma rację, a po drugi nie udało
i się przełożyć dyżuru na inny dzień, cudem Sarah, zgodziła się zamienić na
nockę – powiedziała córka pani Haliny. – Muszę być godzinę, przed rozpoczęciem dyżuru
w szpitalu . Czyli zostanie mi jakaś godzina – obliczyła.
*
-Przykro nam – przed dziewczynami wyrosło pięciu przygnębionych
nastolatków. Wszyscy, Co do jednego byli
ubrani w czarne garnitury i tego samego koloru koszule.
-Dzięki, że przyszliście- powiedziała blondynka.
-W końcu to był nasz kolega, zdążyłem go polubić – westchnął
Liam.
- Będzie mi go brakowało
- stwierdził Niall.
- Tak, a najgorsze jest to, że był taki młody. Nie doczekał się
syna – powiedział Louis spoglądając ukradkiem na blondynkę. – Albo córki –
dodał po chwili widząc zapłakane oczy dziewczyny.
-Haley, nie martw
się. Teraz najważniejsze jest, byś była zdrowa i twoje dziecko przyszło na świat
bez problemów. – dorzucił Harry.
-Zayn, musimy porozmawiać – powiedziała brunetka, widząc
chłopaka trzymającego się z tyłu.
Chłopak skinął głową i razem z nastolatką oddalili się od grupy.
- Słucham? – warknął smutno chłopak nie patrząc dziewczynie
w oczy.
-Zayn, spójrz na mnie – syknęła zirytowana zachowaniem
chłopaka. –Wiem, że zabolało cię nasze
rozstanie, wiem o tym, ale to nie znaczy, że musisz mnie ignorować i wychodzić
z pomieszczenia, jak do was przychodzę. Od samego początku musisz przyznać, że
nie układało się między nami najlepiej. I może lepiej, że się rozstaliśmy. To
co było między nami, to było tylko zwykłe, chwilowe zauroczenie.
-Masz rację. Zabolało, bo nie dostałem tego, co chciałem. Zachowałem się głupio całując się z koleżanką
ze szkoły będąc z tobą. To prze ze mnie wylądowałaś wtedy w szpitalu, naprawdę
bardzo ciebie przepraszam – przyznał.
- Wiesz, może i dobrze, że wtedy tam zdarzył się ten
wypadek. Byłam w ciąży z tobą, a dziecko zginęło. Tak, to coś by nas nadal
łączyło, a tak, to każdy może iść swoją drogą, nie niszcząc sobie życia
dzieckiem, w tak młodym wieku. Ja mam dopiero szesnaście lat, a ty masz od
niedawna siedemnaście. Wyobrażasz sobie mnie jako matkę? Ja chcę sobie jeszcze
poszaleć, a nie siedzieć sobie w domu z dzieckiem, w czasie, gdy moi rówieśnicy
bawią się świetnie na imprezach.
-Masz rację, póki co nie nadajesz się na matkę. Może
naprawdę dobrze, że tak się stało – uśmiechnął się na myśl o Ninie siedzącej w
domu z jego dzieckiem.
-To co przyjaciele? – zaproponowała.
-Przyjaciele – zgodził się i razem z nastolatką dołączyli to
reszty.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)