Bu!!! Już rozdział 14 wow, jak to szybko leci. Miał być wcześniej, no ale szlaban miałam. Trochę martwi mnie brak komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Hmm nie będę się tym przejmowała. Miłej lektury, liczę na komentarze.
_____________________
NINA
-Trzymaj się złotko i pamiętaj
masz do nas przylecieć chociaż na tydzień – prosiła babcia.
-Halinko, oddaj mi moją piękną
wnuczkę. Trzymaj się maleńka i pamiętaj o starych dziadkach z Polski. A ty
młody, pamiętaj co ci mówiłem. Haley! - dziadek uściskał małżonkę swojego
wnuka. –Jesteś aniołem.
-Dziękuję panu.
-Mów mi dziadku, w końcu jesteś
członkiem naszej rodziny,
-Dziękuję … dziadku – dodała po
chwili.
HARRY
-Louis weź ty w końcu przestań
dotykać moich włosów – wrzasnął Harry siedzący na kanapie.
-Kochanie, nie gniewaj się na
mnie, ale masz takie miękkie włosy.
-Idź do Elaonore ona też ma
włosy!
-To nie to co twoje.
-Idę się przejść, jeśli zaraz nie
przestaniesz – zagroził Loczek.
-Dobra Lou daj już mu spokój –
odezwał się Liam. – Bo za karę zjem ci wszystkie marchewki.
-Nie, proszę tylko nie moje
marchewki! Błagam !
-To przestań jesteś dzisiaj nie
znośny.
-Foch! – krzyknął Louis i wbiegł
szybko po schodach. Po chwili usłyszeli huk zatrzaskiwanych drzwi.
-Przynajmniej mamy na chwilę
spokój – stwierdził Payn.
-Idę się przejść.
-Dobra, kup mu po drodze marchew.
-Spoko.
NINA
-Mamo idę się przejść – krzyknęła
dziewczyna.
-Dobra, ale po drodze kup mi
mleko i masło –powiedziała pani Williams, wręczając córce banknot.
Brunetka szła zatłoczonymi
ulicami w stronę parku, gdy spotkała Justina.]
-Hej Jus.
-O hej Nina. Jak po weselu?
-A ok, Haley się do nas
przeprowadziła, przynajmniej ma z kim pogadać jak mi się nudzi. A co u ciebie?
-No nawet dobrze,
-Słyszałam, że masz niedługo
wyjechać.
- Tak, niedługo wracam do domu.
Wiesz przepraszam cię, ale trochę mi się śpieszy – powiedział blondyn,
-Aha, spoko do zobaczenia.
-Pa.
Szesnastolatka pożegnała się z
chłopakiem i ruszyła w stronę ławek (w parku).
HARRY
Szedłem do parku. Tak, do parku,
gdy ujrzałem swoją koleżankę Ninę rozmawiającą z tym kuzynem Haley, Justinem
tak to był na pewno on, tydzień temu go widział. Zobaczył, jak dziewczyna
smutna żegna się z kolegą i siada na ławce. Podszedł, więc do niej ,,od tyłu” i
zakrył oczy rękom.
-Ktoś ty!? – spytała
przestraszona dziewczyna.
-Zgadnij.
-Harry, poznałam po głosie –
oznajmiła po chwili całkiem spokojna dziewczyna.
-Ech masz rację.
-Następnym razem się tak do mnie
nie skradaj – pouczyła go.
-Postaram się.
-No ja mam nadzieję.
-Miałaś do mnie zadzwonić- rzekł
po chwili ciszy Hazza.
-Wiem, przepraszam. Moi
dziadkowie zostali u nas dłużej i tak jakoś się złożyło. Wyjechali dopiero
dzisiaj.
-Rozumie, a jak Haley?
-Wprowadziła się do nas i jak na
razie nie ma żadnych oznak załamania nerwowego.
-To dobrze?
-Bardzo.
-To się cieszę.
-Ja też. Jeszcze raz ci dziękuję,
że się zgodziłeś.
- Nie ma sprawy. Wpadnij kiedyś
do nas do domu.
-Ale ja nie wiem gdzie wy mieszkacie!
-Jak to nie wiesz, przecież byłaś
z Zaynem.
-Nigdy mnie nie zaprosił do was
do domu.
-Co za …
-Dupek? – spytała Nina.
-Właśnie dupek – powtórzył Harry.
–Chodź..
-Ale gdzie?
-Najpierw po marchewkę dla Lou,
bo się na mnie wkurzył a później do nas do domu. Mam zamiar pokazać ci w końcu
jak mieszka pięciu facetów.
*
NINA
-Mówiłeś, że to ma być
mieszkanie.
-No, a co myślałaś?
-To jest przecież ogromna willa!
-Dom, jak dom. I tak mamy mało
miejsca.
-Ta ja w domu mam cztery pokoje,
kuchnię i dwie łazienki … To wszystko.
-Marudzisz – otworzył drzwi przed
dziewczyną chłopak. –Proszę madame.
Od samego progu słychać było
jakąś kłótnie.
-Och, tylko nie to - szepnął Hazza.
-Który z was matoły, zużył cały
mój lakier do włosów – wrzeszczał Zayn.
-Już ci mówiłem, że ja –
powiedział Niall.
-Ale czemu?
-Bo mi zjadłeś ostatniego
cukierka.
-Stary odkupujesz mi lakier do
włosów.
-A ty mi jednego cukierka!
-Stop! –wrzasnął Liam. – Ani ty,
ani ty nie odkupujecie sobie niczego i
przytkać wreszcie te mordy, bo mi łeb pęka. Kłócicie się już tak od godziny!
-Dobra- usiadł zrezygnowany
Mulat.
-O mamy gościa – rzekł już z
entuzjazmem Liam.
-Znalazłem ją w parku na ławce
sobie siedziała, więc dowiedziawszy się, że nasz kochany Malik ni zaprosił jej
nigdy do nas do domu postanowiłem to jak najszybciej zmienić – rzekł z dumą
Harry.
Zayn się zarumienił i jak
najszybciej potrafił opuścił pokój.
-A temu co znowu? –zdziwił się
Irlandczyk.
-Chyba się zawstydził.
-Nie dziwię się. Zdradził taką
śliczną dziewczynę, Gdyby nie to, że jestem z Danielle … - zaczął Liam.
-Nawet nie kończ zdania –
powiedziała groźnie nastolatka.
-Już, już, tylko mnie nie bij.
-Lou nadal u siebie w pokoju? –
spytał Styles.
-Tak, nie wychodzi. Jak do niego
zapukałam to stwierdził, że nikt go nie
kocha i będzie siedział i umierał w samotności – zacytował Liam.
-Marchewki na pewno go przekonają
i od razu zmieni zdanie.
*
-O Jezu jak późno, market zaraz zamykają. A mama
kazała kupić mi mleko i masło.
-W lodówce jest jeszcze całe
mleko ni i chyba masło. No chyba, że Niall ze żarł wszystko!
-Liam odwieziesz mnie do domu? –
zadała pytanie robiąc oczy szczeniaczka Nina.
-Tak, jasne o tej porze nawet bym
ci na to nie pozwolił.
-Dzięki …
-Harry jedziesz z nami?
-Tak, jasne – w progu od razu
pojawił się entuzjastycznie kiwający głową chłopak.
http://24.media.tumblr.com/tumblr_m7t3b6RF9h1rz6i9zo1_500.gif
OdpowiedzUsuńHarry zdobył uznanie dziadka :P