Wiecie, że zbliżamy się ku końcowi? Sama w to nie wierzę. To jest pierwsze opowiadanie, które dałam w całości! Szok. Rozdział dedykowany Lucynie ;)
___________________
- Lola, pisk , zejdź z mojego łóżka. Głupi kot. Mogłam
jeszcze tak słodko spać … no piękni dopiero ósma?
-C o tak krzyczysz? – Harry przewrócił się na drugi bok.
- Kot mi wlazł do łóżka i podrapał nogę.
-Kiciuś? Gdzie? – zerwał się gwałtownie z łóżka chłopak.
-Cicho, Haley śpi.
-Gdzie ten kot? –spytał szeptem.
- Nie wiem, pewnie pod łóżkiem teraz siedzi. Weź go zabierz
z tond!
-Tu jesteś ślicznotko – powiedział do kociaka.
-Jako możesz mówić ślicznotko do tego potwora?
-Ale ona jest
śliczna.
-Nie, to jest potwór. Przez nią krwawię – pisnęła.
-Pokarz, mocno? – spytał troskliwie. – Uuu, no dość mocno.
Gdzie trzymacie apteczkę?
- W łazience, chyba, że coś się zmieniło.
- Dobra, to ja wrzucę Niallowi do łóżka to cudo, a ty
pójdziesz grzecznie do łazienki i na mnie poczekasz. Nie dotykaj rany! Jak
przyjdę, to się tobą zajmę.
Nina pokuśtykała do łazienki, która znajdowała się tuż obok
jej dużego pokoju na poddaszu. Po chwili w drzwiach pojawił się Harry,
-Kiepsko to wygląda. Usiądź na blacie. Gdzie masz apteczkę?
- W szufladzie obok, którą masz po prawej stronie – dodała z
krzywym uśmiechem.
- Co się tak krzywisz?
-Boję się wody utlenionej.
-Powiadasz, iż boisz się wody utlenionej? Obiecuję, że nie
będzie bolało – zapewniał . –A jak już, to bardzo słabo .
- Obiecujesz? – upewniała się brunetka.
-Obiecuję. Jakich chłopaków lubisz?
- A czemu pytasz?
-A tak sobie. Z ciekawości.
- Wysokich – odpowiedziała.
-Tylko tyle? – zdziwił się Loczek.
- Nie mam zbyt wysokich wymagań. Przyznaj się spodziewałeś
się, że powiem, że kręcą mnie niscy blondyni o niebieskich jak niebo oczach i
niezłej klacie. Co to, to nie. Nie jestem jakiś tam pierwszy, lepszy plastik z
pierwszej, lepszej dyskoteki.
- Nawet tak, o tobie, to bym nie pomyślał, ja jestem zwykł
Harry, który tak nie myśli o koleżance Ninie, którą bardzo lubi.
-Lubisz mnie?
- No pewnie, że tak. A czemu mam cię nie lubić? – zdziwił
się.
-Bo jestem byłą dziewczyną Zayna, który jest twoim kumplem.
A do tego muszę przyznać, że jestem
trochę dziwna, zwariowana i nigdy nic mi się nie chce.
- A ja i tak bardzo cię lubię. Już skończyłem – uśmiechnął
się odkładając apteczkę do szuflady i wyrzucając śmieci do kosza.
- Już? Dziękuję!
-Nie ma za co. Wiesz, ile razy opatrywałem Gemme i
chłopaków?
-Nie, no miałeś rację, nic, a nic nie bolało. Dziękuję.
-Oj tam, oj tam.
-Głodna jestem 0 stwierdziła zeskakując z szafki.
-To chodź, zaniosę cię do kuchni.
- Nie, sama zejdę, dam radę. I tak dość dużo czasu dzisiaj
mi już poświęciłeś. Zresztą, to nic nie boli.
- Dobra, ale żeby później niebyło.
-Zakochana para Nina i Harold – śpiewał Niall pod nosem, gdy
para przyjaciół weszła do kuchni.
-Zamknij się blondi – krzyknęła Kate wchodząc przez okno do
pomieszczenia.
-Drzwi znaleźć nie mogłaś? – warknął Irlandczyk.
-Kasia zawsze przez okno do nas do domu wchodziła i wchodzić
nadal może – wyjaśnił dziadek dziewczyny.
- I nie widzi pan w tym
nic dziwnego ?
- Nie drogi chłopcze, sam wchodziłem do domu mojej żony
Halinki w środku nocy przez okno.
-Czy pan sugeruje, że ona …
-Nie skądże! Mam tylko na myśli, że to nic dziwnego –
przerwał pan Henryk. – Przyznaj się, wchodziłeś do domu przez okno.
-Tak, ale to było, jak jeszcze mieszkałem w Irlandii i Greg
nie chciał mnie wpuścić do domu. Wchodziłem do swojego domu przez balkon …
- No, a na mnie krzyczysz – szatynka stając ze skrzyżowanymi
rękoma obok blondyna.
-Dobra. Zgoda? –blondyn wyciągnął rękę w kierunku
dziewczyny.
-Zgoda – powiedziała Katarzyna ściskając rękę Nialla.
-Kasiu, a może chciałabyś pojechać z nami na tydzień do
Zakopanego? - zaproponowała pani Halina.
-Tak, bardzo chętnie, jeśli to nie problem, przez cały rok
mieszkam w Krakowie, a czasu nie było, by jechać. Kiedy wyjeżdżacie?
-Jutro w nocy – odpowiedziała na pytanie przyjaciółki Nina.
-Kto ma ochotę iść na plaże? – do kuchni weszła ubrana w
turkusowe krótkie spodenki Eleonor.
-Zależy, kto idzie -
po chwili zastanowienia rzekł Loczek.
-Chętnie bym z wami poszła, ale nie mogę. Obiecałam mamie,
że pojadę z Krzyśkiem do miasta. A właśnie mama prosiła, bym spytała, czy
czegoś państwu nie potrzeba.
-Och tak moje drogie dziecko. Miałam sama jechać po jedzenie
na drogę, ale skoro jedziecie, to chyba mogę zabrać się z wami?
- Oczywiście.
*
Godzinę późnej Danielle, Eleonor, Nina i Harry znaleźli się
na pobliskiej plaży.
-Jak tu cicho i spokojnie. Zupełnie inaczej niż na Hawajach,
albo Krecie.
-Oj, gdybyś pojechał do Gdańska, Sopotu lub chociaż Milne,
to byś zmienił zdanie – powiedziała najmłodsza uczestniczka wycieczki.
-Ślicznie tu – stwierdziła dziewczyna Louisa.
-Kto idzie ze mną do wody? – spytała Dan.
-Dobra, to kto pierwszy w wodzie – krzyknęła El.
-A wy nie idziecie? – zadała pytanie tym razem dziewczyna
Liama.
-Nie, ja nie idę. Jakoś tak nie mam ochoty na kąpiel w
zimnym morzu – powiedziała w stronę zaskoczonej dziewczyny.
-Nina, chodź, przejdziemy się – podał Harry dziewczynę rękę,
bu mogła wstać.
*
-Lubisz Danielle? – przerwał w końcu długą ciszę Harry.
-Wiesz, niezbyt. A tak w ogóle, to czemu naszło cię na takie
pytanie? – spytała stając nagle.
-Po prostu, chcę znać twoje zdanie na jej temat – powiedział
stając obok brunetki.
-Skoro tak, to ci powiem. Mam wrażenie, że Dan leci na sławę
i kasę Liama. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby wyszło kiedyś szydło z worka i
okazało się, jaka jest naprawdę. A ty jak uważasz?
-Nie lubię jej od samego początku. Co innego z Eleonor, jest zupełnie
inna, niż Dan. Ona nie pojawiła się i nie zawróciła w głowie Liamowi. Lou znał
El od dawna i było prawie pewne, że będą razem.
-A ty?
-Co ja? – zdziwił się Loczek.
-No, czy ktoś ci się podoba?
-Tak.
-A dowiem się, kto? – spojrzała na chłopaka z
zainteresowaniem, a może i z nadzieją. Harry najwyraźniej chciał już coś
powiedzieć, gdy usłyszeli nawoływanie swoich imion:
-O tu jesteście – obok nich pojawił się Niall. – Nina,
babcia mówi, że macie już wracać, bo jest późno i trzeba dokończyć pakowanie, i
iść spać, bo przypominam, że w nocy wyjeżdżamy.
-Dobra to wracamy, chodź Harold …
*
-Louis, przynieś resztę bagaży z domu – poprosiła babcia
Niny Williams.
-Tak jest pani generał – zaśmiał się chłopak.
-Babciu – odezwała się zaspana wnuczka.
-Tak kochanie …
- Jest nas dwunastu, jak my się zmieśćmy w dwóch samochodach
w dodatku z bagażami?
-Poradzimy sobie, zresztą mamy jeden duży samochód, a reszta
pojedzie ze mną normalnym.
-Mogę z Haley i Harrym z tobą? Chciałabym jeszcze trochę
pospać, a Niall i reszta dzikusów mi nie da.
-Ależ oczywiście
złotko. Harry, włóż wasze bagaże do auta i skocz po walizkę Haley, żeby nie
dźwigała. *
Po kilku godzinach dziewczyna obudziła się z tyłu auta
swojej babci. Przetarła oczy i spojrzała na rozwaloną obok blondynkę. Z przodu
obok kierowcy spał Loczek.
-Dzień dobry wnusiu – odezwała się szeptem babcia
dziewczyny. –Niedługo będziemy na miejscu. Wyspałaś się? Zasnęłaś praktycznie
od razu po wejściu do auta. Haley jakieś pół godziny po tobie, Harry przed
chwilą. Uparł się biedak, by dotrzymać mi towarzystwa, gdybym nie kazała mu
spać pewnie nadal by siedział .
-Dziękuję, wyspałam się.
-Poczytaj sobie książkę, albo coś, bo znając ciebie, to już
nie zaśniesz .
-Mamo, zasłoń to okno – przez sen mamrotał Harold.
Nina uśmiechnęła się pod nosem po tych słowach.
-Nina, Nina … - mruczał chłopak.
Brunetka schowała szybko twarz za wyjętą przed momentem
książkę, by jej babcia nie ujrzała rumieńca na jej bladej twarzyczce.
*
- My z dziadkiem bierzemy mały domek z Zaynem, Niallem i
Kasią. Reszta idzie do dużego. Do Niny należy wybór, gdzie chce mieszkać. A ten
drugi domek znajduje się na drugim końcu ośrodka.
- To ja odę z resztą do dużego.
-To było do przewidzenia – szepnął Niall Kasi na ucho.
Ja chcę następny ... <3 I dziękuję za dedykacje ? ^^
OdpowiedzUsuńOj nie ma za co. Dam następny, jak najszybciej się da.
Usuń