sobota, 16 marca 2013

Rozdział 21 – Jaś Fasola i Blondi

Hehehe, normalnie rekord 3 rozdziały w 2 dni. Jestem boska! Hahaha. 
_______________________

-Ej no mamo, bo się spóźnimy na samolot!
-Liam, masz klucze do auta?  - spytała zmartwiona Eva Williams.
-Tak proszę pani. Ja biorę chłopaków a pani dziewczyny. I nie ma żadnych zamian – widząc, że jeden z kolegów chce zaprotestować. 
*
Pół godziny później oba samochody zaparkowały na lotniskowym parkingu.
-Po co ci tyle rzeczy Harry? – spytała dziewczyna chłopaka, który targał za sobą dwie walizki i wielką torbę, jak twierdził ,,podręczną” .
-Lecimy tam aż na dwa tygodnie. Skąd mam wiedzieć co mi będzie potrzebne?  Zresztą Lou wepchał mi kilka swoich jakże potrzebnych przedmiotów – tłumaczył.
-Ale wiesz, że w Polsce też są sklepy, więc mógłbyś iść i sobie coś kupić?
-Tak, wiem i pójdę zapewne na zakupy, wiesz, zawsze mogę tobie coś wrzucić do walizki.
-Tylko byś spróbował – warknęła Nina mocniej ściskając rączkę swojej turkusowej walizki.
-Nina! – zawołał ktoś idący za dziewczyną.
-Tak Liam.
-Tak patrzę na te bilety i patrzę i stwierdzam, że nie mamy miejsc wszyscy obok siebie, więc usiądziesz z Zaynem, bo Louis chce z Eleonor a Harry, nie przeżyłby bez niego. Ja, jak wiadomo z Danielle, bo by mnie zabiła. Niall ogłosił wszem i wobec, że siedzi z Haley. No, a że zostajesz tylko ty i Zayn, więc pomyślałem, że nie będziecie mieć nic przeciwko, zresztą innego wyboru nie  macie.
-Wiesz Liam, mam ochotę cię zatłuc, ale kto by mnie od września do szkoły woził? 
-No nie wiem, pewnie byś metrem podróżowała. Dobra, jeszcze muszę pogadać z twoją mamą – Nina znowu została sama. W głowie biła się ze swoimi własnymi myślami. Z Zaynem rozstała się już jakiś czas temu i w końcu pogodzili się, ale wizja spędzenia z nim kilku najbliższych godzin nie zachwycała jej jakoś tam szczególnie.
*
- … i pamiętaj masz słuchać babci, dziadka i Liama. Uważaj na siebie i nie wychodź sama w nocy nigdzie na zewnątrz. Zrozumiano? 
-Tak mamuś, będę pamiętała – ostatni raz przed odlotem do swojej ojczyzny brunetka przytuliła swoją rodzicielką. 
-Kocham cię córuś. 
-Ja ciebie też mamo.
*
Odprawa trwała dość długo. Kiedy znaleźli się już na pokładzie samolotu Nina usiadła przy oknie i wyciągnęła z torby książkę i słuchawki, które podłączyła do swojego telefonu. Zayn natomiast usiadł z brzegu, bo co innego miał zrobić?  Z plecaka wyciągnął laptopa i włączył sobie jakiś film.
Dziewczyna wkrótce znudzona siedzeniem w jednym miejscu zasnęła. Po jakiejś godzinie poczuła , że ktoś ją dźga palcem w bok. Zdezorientowana otworzyła oczy. Ukazał się jej nie kto inny, jak Harold.
-Gdzie ja jestem? 
-W samolocie do Polski. 
-O ile pamiętam, to nie z tobą a z Zaynem siedzę.
-Poszedł do łazienki. Już nawet nie cieszysz się na mój widok? 
-Oj no, cieszę się, cieszę się. A w ogóle, to obudziłeś mnie.
-Przepraszam.
-No już, już dobrze, wyjątkowo ci przebaczę. Co cię do mnie sprowadza? 
-Lou z El ,,oglądają” jakiś film i się cały czas migdalą, do samo Liam i Dan. Niall wchłania samolotowa żarcie, a Haley poznała jakąś laskę w jej wieku z dzieckiem, więc gadają.  I wiesz, zauważyłem, że Zayn idzie do łazienki a ty zostajesz sama, więc stwierdziłem, Harry, idź dotrzymaj towarzystwa  koleżance, bo on jak znam życie po drodze znajdzie sobie jakąś koleżankę, albo będzie podrywał stewardessy. To co oglądamy coś? – zmienił nagle temat Loczek dopadając laptopa Mulata.
*
Nastolatka w trakcie oglądania filmu znowu zasnęła. Obudził ją śmiech Harrego, do którego w trakcie snu zdążyła się przytulić. 
-Co cię tak śmieszy? 
-Oglądam Jasia Fasolę. 
-Ale musiałeś śmiać się tak głośno? Obudziłeś mnie – rzekła z wyrzutem dziewczyna.
-Przepraszam – powiedział skruszony chłopak zalotnie się uśmiechając. 
-Nic nie szkodzi. Jak się mieszkało z dwoma kobietami całe życie, jest się przyzwyczajonym. A przy okazji słodko wyglądasz, jak śpisz.
-Dziękuję, dziękuję.
-Mówiłaś przez sen.
-Co takiego powiedziałam? 
-Tylko kilka razy Haley, Paul cię kocha i co chwile Harry – Harold poruszył zabawnie brwiami. ( Chciałam napisać drzwiami!)
-Masakra – brunetka uderzyła ręką w czoło.
-Czemu? Podobam ci się, to widać. 
-Nie, wcale mi się nie podobasz , nie, nie kocham cię – skłamała. –I nie,  nie, nie wyjdę za ciebie za mąż, i nie, nie będziemy mieli gromadki małych Haroldopodobnych istot.
-Jeszcze zobaczymy – mruknął sam do siebie Loczek, niestety nie na tyle cicho, by jego koleżanka  tego nie usłyszała.
- Co? –podniosła głos nastolatka. 
-Nic, nic … - wycofał się szybko.
-Za pół godziny lądujemy, proszę pozbierajcie wszystkie swoje rzeczy i zapnijcie pasy – przerwał młody pracownik linii lotniczej, którą podróżowali.
- Yyy, Harold, widziałeś może moją książkę? – zadała pytanie po dłuższej ciszy brunetka.
- Sprawdź pod siedzeniem – powiedział zajęty wciskaniem laptopa do torby. – I nie mów na mnie Harold, nie lubię tego.
-Oj tam, oj tam. Kurde no, gdzie jest ta moja głupia książka? 
Chłopak westchnął głośno i zanurkował pod samolotowy fotel.
- Proszę – rzekł podając jej przedmiot.
-Dziękuję. 
*
Na lotnisku panował rozgardiasz. Każdy dążył w innym kierunku. Brunetka pierwsza  spostrzegła dziadka wymachującego wielkim transparentem z napisem ,,Witamy w Polsce dziewczęta i chłopcy!” 
Nina pod nosem zaśmiała się 
-A tak właściwie, to gdzie dokładnie twoi dziadkowie mieszkają?  - splatał próbując przestać się śmiać blondyn.
- W Mielenku, to nad Bałtykiem, ale tam tydzień łącznie będziemy, bo do Zakopanego pojedziemy – tłumaczyła.
-A kiedy do Zakopanego jedziemy? – wtrąciła Haley. 
-A żebym to ja jeszcze wiedziała? Ale zapewne w nocy.
- W nocy łeee. W nocy, to się śpi – marudził Lou.
-Dzień dobry kochani. Jaki minęła podróż? – przywitała się babcia Niny.
- Nawet dobrze.
-Haley, złotko, jak się czujesz?
 -Bardzo dobrze babciu.
- No Nina, chodź uściskaj starego dziadka.
Dziewczyna podeszłą i uściskała starszego pana.
-Droga młodzieży, jest was tyle, że do jednego auta się nie zmieścimy, więc dziewczyny jadą z dziadkiem, a chłopcy ze mną. Podczas podróży nie krzyczymy, nie kłócimy się, nie wkurzamy kierowcy – przedstawiła plan babcia Halinka. –Jeśli dobrze pójdzie, to za trzy, cztery godzinki będziemy na miejscu. A teraz bierzemy walizki i ruszamy. Henio, kochanie, weź walizkę Haley, niech się dziewczyna nie przemęcza.
-Ależ moja walizka jest lekka, zresztą ma kółka mogę ją ciągnąć – broniła się nieskutecznie blondynka. Już po chwili Henryk ciągnął jej walizkę, 
*
-Zaraz będziemy na miejscu – poinformował dziadek.
Rzeczywiście już po chwili ich oczom ukazał się drogowskaz – Mielenko 200 .  Po dziesięciu minutach auto zaparkowało na podjeździe jednego  z najładniejszych domów w okolicy.
-Nic się tu prawie nie zmieniło – stwierdziła wnuczka. 
-Z zewnątrz prawie nic, ale w środku tak – znikąd obok starszego pana pojawiła się jego żona. – Heniu, co tak wolno?
- Co, co tak wolno? 
- Co tak wolno jechałeś?
-Chciałem nacieszyć się swoją wnusią, bo później będziecie zwiedzać okolicę. Kochanie pamiętasz jeszcze Kasię sąsiadów?  Byłyście w podstawówce najlepszymi przyjaciółkami – zwrócił się dziadek do swojej wnuczki.
-Tak, a co? 
-Właśnie wczoraj przyjechała od rodziców na wakacje. Dostała się do jednego z najlepszych liceów w kraju i teraz mieszka w Krakowie u jakiejś ciotki. Była i pytała o ciebie wczoraj. Powiedziałem jej, że jak przyjedziesz, to do niej wpadniesz. Jak się rozpakujesz, to idź do niej, nie każ jej dłużej czekać. 
-Będziecie po dwie lub trzy osoby w pokoju – rzuciła babcia. – Zayn, Niall, dla was przygotowałam pokój na parterze. Eleonor, chcesz być w pokoju z Louisem? – dziewczyna kiwnęła głową. –To będziesz. Zajmiecie stary pokój Paula. Troszkę go przerobiliśmy. Liam, ty wspomniałeś coś naszej córce, że chciałbyś być w pokoju ze swoją dziewczyną. Pokój na piętrze czeka. A Nina, Haley . Twój stary pokój pokuj wyremontowaliśmy . Harry, przykro mi, ale dla ciebie pokój będzie dopiero skończony po powrocie z Zakopanego.  Wiecie, przerobienie pralni na poddaszu, obok pokoju Niny trochę musi potrwać. Pokój dla gości, jak znalazł. Na razie będziesz spał w pokoju z Niną i Haley, jest tam dużo miejsca. Pomieścicie się. Nie przeszkadza ci to, prawda? – kończąc rozdzielanie pokoi spytała. 
-Ależ oczywiście, że nie babciu Niny – odpowiedział grzecznie, a w jego oczach pojawiły się przez nikogo nie zauważone iskierki.
*
Po dwóch godzinach z Haley, Niallem i Harrym, którzy koniecznie chcieli jej towarzyszyć Nina udała się do sąsiadów. Otworzyła im pani Mucha.
-Dzień dobry, Kaśka w domu? –przywitała matkę koleżanki po polsku Nina.
-Nina, to ty? Jezu, jak dawno cię nie widziałam. Wypiękniałaś. A gdzie masz brata? Krzyś chciał go zobaczyć. 
-Yyy proszę pani, ale Paul nie żyje. Zginął miesiąc temu w wypadku. A  to jest jego żona Haley – powiedział po angielsku Niall. 
-Niall, pani nie mówi po angielsku – odpowiedziała w tym samym języku. –Kolega miał na myśli, że Paweł nie żyje zginął miesiąc temu w wypadku. A to jest jego żona Haley. 
-Bardzo mi przykro. Już wołam Kasię. Proszę wejdźcie do środka. Kasia goście do ciebie! – krzyknęła w głąb domu .
Po chwili do salonu weszła wysoka, szczupła szatynka. Ubrana w krótki spodenki koloru różowego i białą koszulkę.
-Nina? – odezwała się zdziwiona.
-Kasia! Cześć wiem, wiem, dawno się nie widziałyśmy – uśmiechnęła się przytulając przyjaciółkę. 
-Jakaś ty ładna. Co nie znaczy, że nie mogłaś napisać listu, wiesz chyba, gdzie mieszkam. 
-Oj no, nie gniewaj się. 
-No już, już. A to kto? – spytała kiwając głową w stronę nieznajomych. 
-Moi przyjaciele z Londynu. Ten blondyn to Niall Horan, a to Harry Styles – wskazała na bawiącego się sznurkami bluzy chłopaka. – A to Haley Davis, w właściwie, to Williams. Nie mówią po Polsku. Zresztą, ja też wolę po Angielsku. A właśnie resztę ludu poznasz później.
-Nina, a tak właściwie, to jakie ty masz nazwisko? – spytała zdezorientowana znajoma.
-Williams, a co? 
-Haley ma takie samo. Jesteś z nią spokrewniona? 
-Nie, to znaczy tak . To żona Pawełka, była żona. Paweł a właściwie Paul nie żyje.
-Jak to ? 
- Zginął prawie miesiąc temu w wypadku. A Haley jest z nim w ciąży.
-Tak mi przykro – szatynka przytuliła brunetkę, a później podeszłą do blondynki i uczyniła to samo.
-Znasz może Angielski? 
-Yhm. Od teraz będę mówiła po Angielsku.
-Jak byś mogła. Było by mi … to znaczy nam wszystkim łatwiej – dodała widząc minę Harrego.
-Hay, i’m Kate – rzekła właścicielka domu w języku ojczystym chłopców. 
-To co robimy? Głodny jestem? Chodźmy do babci Niny po jedzenie – powiedział Nialler, na co wszyscy zaczęli się śmiać. 
-Blondi głodny – zaśmiała się nowo poznana przez niego koleżanka. 
-Yhm. Spotkajmy się wieczorem na plaży. Zrobimy ognisko poznasz resztę ludu. 
-Z chęcią. 
*
-Harold, idziemy tylko na plażę. Co zakochałeś się w Kate, że się tak stroisz?  - zaśmiała się Nina stwojąc w swojej dużej łazience na poddaszu domu dziadków stojąc obok chłopaka z nagim torsem, który suszył włosy.
-Nie, nie w Kate, ale w kimś innym. I nie, nie w Haley, za nią szaleje Liam, ale znasz ją. 
- Kogo masz na myśli? Podasz mi prostownicę? 
-Nie ważne. W swoim czasie się dowiesz – rzekł podając dziewczynie urządzenie. – A tak szczerze.  Nie wstydzisz się tak przy mnie przebierać?  - spytał widząc dziewczynę zdejmującą bluzkę.
-Nie, wychowałam się z bratem. Zresztą tak całkiem naga nie jestem. 
-Wiesz, inna dziewczyna wywaliłaby mnie z łazienki. 
-Ale ja nie jestem inna dziewczyna. Ja jestem Nina Mery Williams i się chłopaków nie wstydzę – dumnie wypięła pierś. 
- I kto tu się stroi hmm? 
- Nie ja. 
- To czemu prostujesz włosy? 
- Z tego samego powodu, co ty je suszysz. Podaj mi tamten tusz do rzęs. Nie, nie ten … o tak ten, dzięki.
-Nina? 
-Tak Harry.
- Mogę cię o coś zapyta?
-Wal śmiało. 
-Bo widzisz, AM takiego kumpla …
-Yhm.
-I on … no podoba mu się taka jedna dziewczyna … I on, no … prosił mnie o radę. A ja chciałbym bardzo, ale nie wiem, jak. 
-Niech jej powie, że podoba mu się, może ona też mu się podoba. Życz ode mnie powodzenia Nickowi.
-Skąd wiesz, że chodzi o Nicka? 
-Takie przeczucie babskie.
*
-To jest Kaśka. Kaśka – zwróciła się do niej – od lewej Zayn Malik, mój były, Liam Payn, a to jego dziewczyna Danielle Pazer. Louis Tomlinson z Eleonor Calder . Harolda, Haley i Niallerka już znasz.
-Taa, Lokowanego, laskę Piotrka i Blondi już znam.
-Drogi Niallerku, ładną ksywkę w Polsce zyskałeś już pierwszego dnia – drażniła się Haley.


1 komentarz:

Pisz, pisz!