Jak jest mobilizacja, to i nawet dwa rozdziały dziennie umiem dać!
____________________
- Nie mam co ubrać na
zakończenie roku – marudziła nastolatka.
-Znowu? – w drzwiach stanęła blondynka.
- Tak, znowu – westchnęła szesnastolatka.
-Pożyczę ci coś – zaproponowała dziewczyna opierając się o
futrynę drzwi.
-Jakbyś mogła. Jak się dzisiaj czujesz? – spytała z
zatroskaną miną.
-Nawet dobrze. Poczekaj tu – rzuciła dziewiętnastolatka
znikając w pokoju swojego zmarłego męża. Po chwili wróciła z http://www.faslook.pl/collection/na-bloga-12/. –
Leć się ubierać, bo się spóźnisz. Ja tymczasem zadzwonię do Liama, że może po ciebie
wyjeżdżać, żebyś nie musiała jechać metrem. Wiem, jak tego nie na widzisz –
przyjaźnie uśmiechając się wyszła z pokoju.
*
-Hej Liam – przywitała siedzącego już w salonie chłopaka i
jego kolegów. – Miałeś być sam – rzekła spoglądając na roześmianą resztę 1D.
-Chcieliśmy ci towarzyszyć dzisiaj. O ile się zgodzisz –
powiedział roześmiany Harry.
-Chyba was coś pogięło. Do szkoły ze mną nie wejdziecie.
Ewentualnie Haley, Liam i Harry.
-Ej no, z jakiej racji Harry? On ma jakieś specjalne względy?
– spytał oburzony Louis. Nina momentalnie zarumieniła się, tak jak i chłopak.
-Uuu, zakochana para, Jacek i Barbara – zaczął śpiewać
biegając po pokoju Zayn.
-Chyba Harry i Nina- zaśmiała się Haley wchodząc ubrana
elegancko do pokoju. – Jedziemy, bo się spóźnimy . Dobra z Liamem jedzie Zayn,
Louis i Niall. Ja biorę Ninę i Harrego –zadecydowała.
-Ale ja Ce z Harrym i Niną! – narzekał Niall.
-Ja też cę! – krzyknął Niall.
-To może ja pojadę z Liamem, Harrym, Niallem i Lou. A ty
weźmiesz Zayna- zaproponowała.
-Nie, nie zgadzam się, Haley, nie możesz się denerwować, a z
nimi na pewno będziesz. Więc tak Haley, bierzesz Ninę, Harrego i Nialla, a ja
Zayna i Louisa i koniec dyskusji – powiedział stanowczo wicząc, że Lou chce coś
powiedzieć.
-Żegnaj kochanie – przesłał w powietrzu buziaka Harremu
Louis. – Będę tęsknił.
*
-Niall, niedaleko jest cukiernia, możesz się przejść, weź ze
sobą Lo, podają tam pyszny sok marchewkowy, a obok jest drogeria, więc Zayna
zaprowadzisz – powiedziała brunetka wysiadając z auta Haley. – Chodźmy poszukać
Liama – rzekła rozglądając się po lotnisku.
*
-Gratuluję dobrego świadectwa – szepnął Liam. Haley dźgnęła
go palcem. – Auć – syknął.
-Zamknijcie się, bo ludzie zaczynają się gapić – pouczała wiercąc
się siedząc w auli swojej szkoły wsłuchując się w słowa dyrektora. Harry nic nie
robił, tylko siedział i się uśmiechał.
*
- Mogłaś powiedzieć, że jesteś gwiazdą szkolnego chóru, i że
zajęłaś pierwsze miejsce w międzynarodowym, szkolnym konkursie muzycznym, że
jesteś kapitanką szkolnej drużyny siatkówki!- wyliczał Harry. – A do tego grasz
na gitarze elektrycznej w zespole metalowym. Naprawdę, jak mogłaś nie
powiedzieć! – udawał obrażonego Hazza.
- Oj no, nie ma się czym chwalić – spuściła wzrok
nastolatka.
-Nie ma się czym chwalić – naśladował Liam Ninę. – Ta,
jasne.
-Może uczcimy te sukcesy w tej cukierni, o której mówiłaś? –
przerwała dyskusję blondynka. – Mam ochotę na sernik.
-O już się zaczyna.
-Albo nie, szarlotkę- zmieniła zdanie.
-Ale co się zaczyna? - spytał zagubiony Harry.
-Haley ma pierwsze zachcianki – tłumaczyła Nina.
-Weź się ogarnij Harry.
-Daleko jest ta cukiernia?- wtrącił Liam.
-Nie, to tu, już jesteśmy. – Loczek otworzył drzwi i
przepuścił dziewczyny w drzwiach i zamknął koledze drzwi przed nosem. W
najdalszym koncie kawiarni dostrzegli Louisa i Nialla.
-Hej, gdzie Zayn? –spytała Haley zauważając jego brak.
-W drogerii, wybiera lakier do włosów od dwóch godzin –
tłumaczył Lou.
-Dzięki Harry, obok pojawił się wściekły Liam, który zdążył
pozbierać z chodnika resztki swojej godności.
*
-Dzień dobry złotko- w słuchawce telefonu stacjonarnego Nina
usłyszała babcię.
-Dzień dobry babciu. Jak się czujecie?
-Bardzo dobrze. A ty? Jak Haley to znosi?
-Ja dobrze, gdyby nie chłopcy, to obie pewnie byśmy się
załamały.
-A jak matka?
-Cóż, więcej pracuje, niż siedzi w domu, wiem, że tęskni za
Paulem.
-Nam wszystkim jest ciężko, ale czas leczy rany.
-Mam nadzieję.
-Mam pomysł … - zaczęła babcia.
-Yhm.
-Może przylecisz do nas na tydzień? –zaproponowała. – Weźmiesz
ze sobą Haley i chłopców. Niech zobaczą chodź raz naszą piękną Polskę i wykąpią
się w Bałtyku. Tylko na tydzień was zapraszam, chyba, że chcesz jechać z nami w
Tatry.
-Chętnie, jedziecie do Zakopanego?
-Tak, dwa lata temu byliśmy w domkach i było świetnie.
-Jeju, jak ja dawno niebyłam w polskich górach - westchnęła wnuczka pani Haliny.
- No, to jedziecie z nami – postanowiła.
-Na ile?
-Na tydzień teraz i w sierpni, ale to do szklarskiej.
-Wolę Zakopane.
-Tak, ja też, ale dziadek się uparł.
-Ech, no tak, a jak inaczej. Dam ci znać, kiedy przylecimy,
ale najpierw spytam chłopców, czy mogą i chcą.
- No tak, o tym nie pomyślałam.
-Jak nie, to przylecę tylko z Haley.
-Dobrze złotko. Leć sprawdzić samolot i spytać chłopaków, a
ja zobaczę, ile domków mają wolnych. W jednym byłoby nam ciasno.
-Dobra, to ja już idę babciu.
-Pa wnusiu, zadzwoń przed dwudziestą drugą – prosiła babcia
Halinka i rozłączyła się.
*
- Cześć ludzie! – zdyszana dziewczyna wpadła do domu chłopców.
-Hej, co ci? – przywitał ją obecny w salonie Irlandczyk.
-Jesteście wszyscy?
-Powiedzmy. Harry chyba gada z Gemmą przez telefon. Liam z
Dan i Haley kupują ubranka dla dziecka, Lou z El siedzą od dłuższego czasu u
niego w pokoju i ,,pilnują marchewek” – zachichotał. – A Zayn poznaje nowych tatuaży
stów.
-Albo tatuażystki- wtrąciła.
-Ta, raczej są to kobiety. Co cię do nas sprowadza?
-Wróciliśmy – krzyknęły wchodząc do domu dziewczyny chórem.
-Liam, postaw to tu, nie, nie tu, bo przejść nie będzie
można – skarciła Dan . – O Nina, co cię sprowadza?
-O to samo pytałem – burknął niezadowolony blondyn.
-Mam sprawę … do was wszystkich – dodała widząc spojrzenie
dziewczyny.
-Liam, kochanie – odparła słodko jego dziewczyna. – Zawołaj resztę.
-Ta. Lou, Harry, ruszcie swe zacne tyłki do salony –
krzyknął. – Siadajcie – wskazał na kanapę.
Na schodach pojawił się kłócący się z kimś przez telefon
Loczek :
-Gemma, nie, nie pójdę na bal maturalny z twojej
przyjaciółki, koleżanki kuzynką. Co to, to nie. Muszę już kończyć. Pa –
skończył widząc siedzącą w salonie dziewczynę. – Cześć – rzucił do wszystkich i
rozsiadł się nie kanapie obok Niny – w pokoju zapadła długa, krępująca cisza,
którą przerwał Louis:
- Witajcie moi poddani .
-Lou, ubrałeś odwrotnie spodnie – powiedziała to jego
dziewczyna i zaczęła się śmiać.
-Co robicie w tym miesiącu ?
-Nic, mamy wooolne – uśmiechnął się Niall.
-Właściwie, to wolne mamy dwa miesiące, tylko pod koniec
wakacji kilka wywiadów i koncercików.
-A macie jakieś plany?
-Nie, najbliższe dwa tygodnie kompletnie nic nie robimy, a
później Niall leci do Irlandii, a Harry jedzie do rodziców. A my wskazał na Louisa,
Eleonor i Dnielle – lecimy na kilka dni do Hiszpanii.
- A chcecie lecieć
ze mną do Polski? Haley, babcia zaprasza
ciebie, to znaczy nas wszystkich -
poprawiła. –Akurat na dwa tygodnie.
-Tak, jasne, że lecimy, takiej okazji nie możemy zmarnować! –
rzekł entuzjastycznie Harry.
-A gdzie twoi dziadkowie mieszkają?- W maleńkiej wiosce
rybackiej.
-Ekstra.
-To kiedy lecimy? – zadał pytanie Laiam.
-Jutro wieczorem. Bilety już zarezerwowałam.
-Trzeba się spakować, to ja lecę – Eleonor wstała z kanapy. –
Kocham cię Lou – powiedziała i wyszła.
*
-Cześć, jutro wieczorem mamy samolot. A i będzie nas więcej,
niż przypuszczałam.
-To ile?
-Ja, Haley, Harry, Niall, Zayn, Louis, Eleonor i Liam z
Danielle.
-Dziewięć osób? To wnusiu kochana po dwie osoby w pokoju
będą albo i trzy nawet! No, to teraz stanowczo muszę zarezerwować dwa domki.
-Dzięki babciu, jesteś wspaniałą – rozłączyła się.
Świetneee i już czekam na nastepny ;D
OdpowiedzUsuńZaraz będzie!
UsuńWooow ! Dwa rozdziały w jeden dzień? Coś chyba z tobą nie tak :D
OdpowiedzUsuń-Ale ja Ce z Harrym i Niną! – narzekał Niall.
-Ja też cę! – krzyknął Niall.
Niall w dwóch osobach ? ;D
Też tak sądzę. Właśnie zabieram się za pisanie następnego O.o ! Nie, coś mi się chyba pomieszało. Zaraz sprawdzę i poprawię ;P
Usuń